Zwolennicy tzw. zielonej transformacji energetycznej i wiatraków przez lata uspokajali turystów oraz mieszkańców polskiego wybrzeża, obiecując, że gigantyczne farmy wiatrowe na Bałtyku nie zepsują nadmorskiego krajobrazu. Rzeczywistość, co bezlitośnie obnaża zdjęcie opublikowane właśnie przez Krzysztofa Ziemca, boleśnie zderza się z „kampaniami informacyjnymi”. Wiatraki widać, i to aż nadto.
Zanim na horyzoncie pojawiły się pierwsze stalowe konstrukcje, mieliśmy zalew komunikatów i wypowiedzi wszelkiej maści klimatycznych ekspertów. Na kampanie wydano mnóstwo pieniędzy, a kto się dobrze ustawił, czerpał obficie z tego źródełka.
Na przykład PGE Baltica w swojej głośnej akcji „Energia naPrawdę” wszelkie podnoszone obawy podpinała pod kategorię „dezinformacja”.
„MIT: Wiatraki będą widoczne z plaży psując nadmorski krajobraz? FAKT: Morskie farmy wiatrowe będą oddalone od linii brzegowej minimum o 25 km. Dzięki temu wiatraki nie będą widoczne (…) będą niewidzialne i niesłyszalne wobec czego nie będą zakłócać wypoczynku turystów” – pisano.
Wtórowały temu materiały wideo kierowane bezpośrednio do lokalnych społeczności, na przykład mieszkańców Ustki. „Trudno będzie je zobaczyć z takiej odległości, a tym bardziej trudno mówić o negatywnym wpływie na wypoczynek nad morzem” – przekonywały bilboardy.
Główny przekaz brzmiał niezmiennie. łówny przekaz brzmiał niezmiennie. – Co zobaczą ludzie, którzy będą w okolicy? Praktycznie nic (…) 23 km to wystarczający dystans, aby te turbiny nie były widoczne – zapewniał na antenie TokFM Krzysztof Bukowski, kierownik ds. komunikacji w Baltic Power.
Fotografia, która weryfikuje obietnice
Tymczasem prawda wygląda inaczej. Z prawami optyki na otwartym morzu wygrać się nie da, choćby nie wiadomo jakich klimatycznych zaklęć używano.
Konstrukcje, które według entuzjastów tzw. zielonej transformacji energetycznej miałby być niedostrzegalne, wyrastają nad taflą wody jako nowy element krajobrazu.
A miały być niewidoczne. Tak mówili… 😎 pic.twitter.com/d8RCzT9xma
— Krzysztof Ziemiec (@KZiemiec) August 3, 2026
