Strona głównaWiadomościPolskaZniszczyli polski przemysł futrzarski, a teraz UE pozwala na handel skórami sobolowymi...

Zniszczyli polski przemysł futrzarski, a teraz UE pozwala na handel skórami sobolowymi z Rosji

-

- Reklama -

Znowu wyszliśmy na frajerów i idiotów. Unia Europejska w ramach ostatniego pakietu sankcji wyłączyła rosyjskie skóry sobolowe spod obowiązujących restrykcji wobec Rosji, przywracając możliwość ich importu. – Polska nie była i nie jest przychylna rozszczelnieniu już uchwalonych sankcji – przekazał PAP polski dyplomata.

W lipcu państwa członkowskie UE przyjęły 21. pakiet sankcji wobec Rosji. Dotyczy on głównie ropy i gazu, a także usług finansowych i kryptowalut.

- Reklama -

Z listy towarów objętych sankcjami decyzją UE zniknęły jednak skóry sobolowe. Z informacji PAP wynika, że za ich wyłączeniem lobbowały Włochy i Grecja, które należą do największych odbiorców rosyjskich tego produktu w Unii. Ostatecznie Rzym i Ateny osiągnęły sukces.

- Reklama -

Jak podał wcześniej brukselski portal Euractiv, decyzję uzasadniono dominującą pozycją Rosji na światowym rynku tego surowca oraz ograniczoną dostępnością alternatywnych dostawców.

- Reklama -

Unijni urzędnicy, który cytował portal, wskazują, że wyjątek wprowadzono ze względu na trudności europejskich producentów luksusowych wyrobów futrzarskich w pozyskiwaniu sobolich skór z innych kierunków. To dlatego, że Rosja jest największym dostawcą tych skór na świecie.

Soból to niewielki drapieżny ssak z rodziny łasicowatych, występujący głównie na Syberii i w innych regionach północnej Azji. Zwierzę jest cenione przede wszystkim ze względu na wyjątkowo miękkie, lekkie i trwałe futro, od stuleci uznawane za jedno z najcenniejszych na świecie. Futro sobola uchodzi za symbol luksusu, a wykonane z niego płaszcze mogą osiągać ceny od kilkudziesięciu do nawet kilkuset tysięcy euro.

Euractiv wskazał, że przywrócenie możliwości sprowadzania skór soboli następuje w czasie, gdy Komisja Europejska analizuje przyszłość sektora futrzarskiego w samej Unii. Rozważane są działania będące odpowiedzią na europejską inicjatywę obywatelską domagającą się zakazu hodowli zwierząt na futra oraz wstrzymania importu i sprzedaży futer. Choć hodowla zwierząt futerkowych prowadzona jest już tylko w kilku państwach UE, Komisja dotąd nie przedstawiła oczekiwanej propozycji legislacyjnej.

Do czasu nadania depeszy PAP nie otrzymała komentarza Komisji Europejskiej w tej sprawie.

Polski przemysł futrzarski został zlikwidowany

Polska przez lata była jednym z największych producentów futer w Europie i drugim na świecie (po Chinach). W szczycie około 2015 roku działało ponad 800 ferm, a rocznie hodowano nawet 10 milionów zwierząt – głównie norek, ale też lisów, jenotów i szynszyli. Eksport skór sięgał wtedy miliardów złotych.

Dziś branża jest w zaniku: ferm zostało około 200, a produkcja spadła do mniej więcej 3 milionów zwierząt rocznie. W listopadzie 2025 roku Sejm uchwalił, a prezydent podpisał ustawę, która ostatecznie wygasza komercyjną hodowlę zwierząt futerkowych (z wyjątkiem królików). Fermy mają czas do końca 2033 roku, a ci, którzy zamkną się wcześniej, mogą liczyć na odszkodowania.

Organizacje prozwierzęce z Polski (często finansowane zza granicy) i świata wywierały długotrwałą presję na polskie władze, dążąc do zakazu hodowli zwierząt futerkowych. Kluczową rolę odegrało polskie Stowarzyszenie Otwarte Klatki, związane z międzynarodową Anima International, które od ponad dekady prowadziło śledztwa z ukrytą kamerą, publikowało materiały pokazujące warunki na fermach i organizowało kampanie oraz protesty. Wspierały je globalne koalicje takie jak Fur Free Alliance oraz grupy w rodzaju Humane World for Animals i Eurogroup for Animals, które dostarczały argumentów, lobbowały na poziomie europejskim i wspierały zbieranie podpisów pod inicjatywą Fur Free Europe. Dzięki systematycznym działaniom tych środowisk temat stale wracał do debaty publicznej i parlamentarnej, aż w końcu doprowadził do uchwalenia zakazu.

Źródło:PAP, nczas.info

Najnowsze