W niedzielę policja zatrzymała kierującego toyotą, którego sposób jazdy wskazywał, że jest pod wpływem alkoholu. Jak się okazało, był to ksiądz zmierzający na poranną Mszę Świętą w miejscowości Czerńczyce na Dolnym Śląsku. Kontrola trzeźwości wykazała 2 promile alkoholu.
Sprawę opisały „Gazeta Wrocławska” i myglogow.pl. Wierni z Czerńczyc w gm. Grębocice nie doczekali się Mszy Świętej zaplanowanej na godz. 8.
Jeden z kierowców zgłosił policji toyotę, której sposób jazdy wskazywał, że kierowca jest pod wpływem alkoholu.
– Zgłaszający poinformował, że styl jazdy kierującego toyotą w miejscowości Czerńczyce może wskazywać, iż znajduje się on pod wpływem alkoholu – powiedziała asp. szt. Magdalena Wiaderek, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Polkowicach w rozmowie z „Gazetą Wrocławską”.
Pojazd zatrzymano w pobliżu kaplicy. Alkomat wykazał, że 49-letni kapłan miał blisko 2 promile alkoholu w organizmie.
Redakcja podała, że ksiądz jest proboszczem par. pw. Matki Bożej Bolesnej w Białołęce. Jechał odprawiać Mszę świętą w kaplicy w Czerńczycach, która należy do wspomnianej parafii.
Kapłana zatrzymano i przewieziono do KPP w Polkowicach. Przeprowadzono tam czynności procesowe.
– Sąsiadka powiedziała mi, że ksiądz wszedł do kaplicy wystraszony i oświadczył, że Mszy [Świętej] nie będzie. Ludzie zaczęli się rozchodzić – powiedziała powiedziała portalowi myglogow.pl jednak z kobiet z Czerńczyc.
„We wsi pojawiły się dwa radiowozy. Przyjechała również laweta, która zabrała samochód duchownego” – podała redakcja portalu.
Sprawa księdza prowadzącego pod wpływem alkoholu trafi do sądu. Grożą mu m.in. do trzech lat pozbawienia wolności oraz wieloletni zakaz prowadzenia pojazdów.
