„Mężczyzna z Nadrenii Północnej-Westfalii przyznał się listownie do ataków na sieć energetyczną. Według informacji stacji ARD policja uznaje listy za autentyczne” – czytamy na dw.com. Swoje działania sprawca motywuje klimatyzmem.
W dwóch napisanych ręcznie listach autor przyznał się do odpowiedzialności za ataki na infrastrukturę energetyczną w Niemczech w ostatnich dniach. W pierwszym liście stwierdził, że „spowodował zwarcia w sieci energetycznej wokół elektrowni Jänschwalde i Schwarze Pumpe” w Brandenburgii.
To ekoterrorysta, a jego działanie to efekt klimatystycznej propagandy. Jak stwierdził, rzekomo wytwarzanie energii elektrycznej z paliw kopalnych jest „przestępstwem”, które „powoduje niewypowiedziane cierpienie”.
Podkreślił też, że wszystko zaplanował i samodzielnie przeprowadził ataki. Miał też nikomu nie mówić o swoich planach.
Do pierwszego listu załączono kartkę ze szczegółowymi technicznymi aspektami ataków.
„Autor ujawnia wiele informacji prawdopodobnie znanych tylko sprawcy. Według informacji ze studia ARD Berlin śledczy uważają te listy za autentyczne. Natomiast w drugim liście mężczyzna przyznaje się do odpowiedzialności za ataki na sieć energetyczną w Gohr, Bergheim-Rheidt, Dormagen i Weisweiler (wszystkie w Nadrenii Północnej-Westfalii)” – podaje dw.com.
ARD podało, że autor listu jest obywatelem Niemiec. Oba listy podpisał pełnym imieniem i nazwiskiem. Ma to być mieszkaniec Gevelsbergu w Nadrenii Północnej-Westfalii, urodzony w 1977 roku.
Drugi list otrzymała redakcja „Die Tageszeitung”. Policja przeszukała mieszkanie autora listów, ale nie zastała go na miejscu. Trwa obława za ekoterrorystą.
„Agencja prasowa DPA podaje, że policja poszukuje mężczyzny w całej Europie. Może on podróżować charakterystyczną ciężarówką z wysokim nadwoziem” – podkreślił dw.com.
„Śledczy traktują ten trop poważnie – zwłaszcza że autor wspomina o kolejnym ataku na infrastrukturę krytyczną w elektrowni niedaleko Akwizgranu, o którym nawet służby w tamtym czasie jeszcze nie wiedziały” – czytamy.
– Istnieje wiele przesłanek wskazujących na to, że stoi za tym osoba, której nazwisko znamy. Przyjrzeliśmy się szczegółom, o których wspominał wczoraj wieczorem. I rzeczywiście: to nie był fejk. Przynajmniej informacje się zgadzają. Na razie nic nie wskazuje na działanie sił zewnętrznych. Wiele wskazuje na to, że to pojedynczy sprawca. Ale może to być również grupa. Dlatego musimy cierpliwie odczekać – powiedział minister spraw wewnętrznych Nadrenii Północnej-Westfalii Herbert Reul.
Warto podkreślić, że wiele dużych mediów – również w Polsce – próbowało pośrednio łączyć ataki na elektrownie w Niemczech z działaniami rosyjskiej agentury. Wielokrotnie wspominano przy tym, że Rosja jest „zagrożeniem dla zachodniego świata”.
Tymczasem wychodzi na to, że odpowiedzialny za taki to wyhodowany na zachodniej propagandzie idiota.


