Rząd ukraiński nie zmienia kursu, ale konsekwentnie buduje politykę historyczną na postaciach nacjonalistów związanych z OUN i UPA. Władze w Kijowie zdecydowały o sprowadzeniu do kraju i ponownym pochówku szczątków Jewhena Konowalca, pułkownika Armii Ukraińskiej Republiki Ludowej i pierwszego przewodniczącego Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów.
Rząd Ukrainy decyzję o ponownym pochówku Konowalca podjął 15 lipca. Szczątki pierwszego przewodniczącego Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów spoczywają aktualnie w Rotterdamie na cmentarzu Crooswijk. Kijowski MSZ musi uzyskać od właściwych organów Królestwa Niderlandów zgody na ekshumację i przewiezienie szczątków na Ukrainę.
Wcześniej wiceszefowa Biura Prezydenta Ukrainy Iryna Wereszczuk informowała, że władze w Kijowie mają już zgodę na ponowny pochówek Konowalca.
Ukraińskie władze hucznie czczą działaczy nacjonalistycznych, w tym banderowców. Nie inaczej ma być w przypadku Konowalca – zaplanowano bowiem uroczystości podczas przekraczania przez jego szczątki granicy państwowej, a następnie obchody w Kijowie. Przewodniczący OUN ma zostać pochowany z honorami wojskowymi na Narodowym Wojskowym Cmentarzu Pamięci.
„Pułkownik Jewhen Konowalec do ostatnich dni życia dokładał starań, aby położyć fundamenty pod niepodległą, zjednoczoną i silną Ukrainę. Za życia nie mógł wrócić na Ukrainę. Teraz państwo ukraińskie tworzy warunki, aby znalazł wieczny spoczynek w ojczystej ziemi” – czytamy w komunikacie Cmentarza.
W latach 20. XX w. Konowalec był działaczem, a później także komendantem, Ukraińskiej Organizacji Wojskowej. Odpowiadała ona za akcje dywersji i sabotażu w byłej Galicji Wschodniej oraz za akty terroryzmu, które miały doprowadzić do masowej walki zbrojnej Ukraińców z Polską i ZSRR. Konowalec miał także stałe kontakty z przedstawicielami Republiki Weimarskiej, która finansowała UOW, w tym z szefami Abwehry.
Prywatnie był szwagrem Andija Melnyka, przywódcy OUN, a po jej rozpadzie frakcji melnykowców. Jego matka była Polką.
