Strona głównaGŁÓWNYMakabryczne zdjęcia na Instagramie, sikanie na zwłoki. Szokujące doniesienia z prosektorium Szpitala...

Makabryczne zdjęcia na Instagramie, sikanie na zwłoki. Szokujące doniesienia z prosektorium Szpitala Południowego w Warszawie

-

- Reklama -

Po aferze z pupilkiem Rafała Trzaskowskiego Dawidem Kacprzykiem, ze Szpitala Południowego w Warszawie wychodzi kolejny makabryczny skandal, który obnaża patologie w publicznej służbie zdrowia pod rządami uśmiechniętej Koalicji Obywatelskiej. Koordynator szpitalnego prosektorium Artur Habowski wykorzystywał swoje stanowisko do prowadzenia prywatnego biznesu pogrzebowego. Naciskał rodziny zmarłych na korzystanie z usług powiązanego z nim zakładu, często w sposób bardzo drastyczny. Ten obrzydliwy proceder, przypominający najgorsze czasy afery łowców skór, trwał bezkarnie pod okiem władz miasta i dyrekcji placówki.

Prywatny biznes pogrzebowy w szpitalnych podziemiach

Jak ustalili dziennikarze Zero.pl Piotr Barejka, Patryk Słowik i Jakub Styczyński, koordynator prosektorium w Szpitalu Południowym Artur Habowski, wykorzystywał zajmowane stanowisko do promowania prywatnego biznesu pogrzebowego. Jako prezes spółki Pros-med, w której połowę udziałów posiada Dominika Jaskuła – dawna współwłaścicielka zakładu pogrzebowego Sacrum na Ursynowie – systematycznie kierował rodziny zmarłych do tego właśnie zakładu.

- Reklama -

Według relacji rodzin przytaczanych przez Zero.pl, Habowski opowiadał osobiste historie o śmierci własnej matki, zapewniał o najniższych cenach i pełnej obsłudze. Gdy rodziny decydowały się na inną firmę pogrzebową, nastawienie diametralnie się zmieniało – utrudniano odbiór ciał, zmuszano do czekania po kilka godzin, a w skrajnych przypadkach pokazywano zwłoki, by zastraszyć.

Jak donosi Onet jeden z przedstawicieli zakładu pogrzebowego opisał tak sytuację, w której odebrał ciało z prosektorium:

„Otwieramy worek — siki. Normalnie nasikał na zwłoki, zapakował i nam przekazał. Jak mi moi pracownicy o tym powiedzieli, zadzwoniłem do niego, a on do mnie: «wy robicie usługi, to sobie umyjcie». To jest skur…”

Pracownicy szpitala potwierdzają, że takie traktowanie rodzin i firm pogrzebowych było standardem w prosektorium.

Nielegalne praktyki i nieoficjalny cennik

Według ustaleń Onetu, autorstwa Szymona Piegzy i Magdaleny Rigamonti, w prosektorium dochodziło do pobierania nieoficjalnych opłat za czynności związane ze zwłokami. Nieoficjalny cennik obejmował sto złotych za zgodę na wydanie ciała, od pięciuset złotych za przygotowanie i kosmetykę oraz tysiąc złotych i więcej za balsamację. Za polecenie konkretnego zakładu doliczano nawet półtora tysiąca złotych.

Jak podają media, w ciągu zaledwie dwóch miesięcy w zeszłym roku przez prosektorium przeszło ponad osiemdziesiąt ciał przygotowanych w ten sposób. Pieniądze trafiały poza oficjalny obieg, a zakłady pogrzebowe doliczały te koszty do rachunków rodzin. Dodatkowo Habowski organizował komercyjne szkolenia z balsamacji oraz wynajmował pomieszczenia prosektorium na sesje filmowe – wszystko z wykorzystaniem zasobów szpitala.

Zbezczeszczenie zmarłych i reakcja organów ścigania

Najbardziej szokujące są drastyczne zdjęcia rozczłonkowanych, poparzonych i postrzelonych ciał publikowane przez Habowskiego na Instagramie pod profilem balsamista, niektóre z hashtagiem prosektorium – jak ujawnił portal Zero.pl. Habowski nie tylko pokazywał ciała rodzinom, które odmawiały współpracy, ale też udostępniał je w internecie.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi śledztwo w sprawie podrobienia kart zgonu dwudziestu osób z użyciem pieczęci Habowskiego podczas jego urlopu oraz w sprawie zainstalowania podsłuchów w gabinecie prosektorium. Śledczy porównują mechanizm działania do afery łowców skór. Prawnicy podkreślają, że działania Habowskiego naruszały zakaz prowadzenia działalności pogrzebowej w placówkach medycznych oraz godność zmarłych i ich rodzin.

Najnowsze