Strona głównaWiadomościŚwiatUkraińscy nacjonaliści otwarcie chwalą się ludobójstwem Polaków. Szokujący produkt pojawił się w...

Ukraińscy nacjonaliści otwarcie chwalą się ludobójstwem Polaków. Szokujący produkt pojawił się w sprzedaży [FOTO]

-

- Reklama -

Wołyń i jego historia – nasza wspólna duma? Ukraińscy nacjonaliści nie kryją się ze swoimi poglądami. Do sprzedaży trafił naszywka, w kolorze „krwawej historii”, z napisem „Wołyń pride”. Po jednym dniu została jednak wycofana.

W ofercie ukraińskiego sklepu internetowego RAINSHOUSE pojawiła się naszywka, która w polskim sercu budzi oburzenie. Nazwana „Ultraprawicowy Wołyń” (Ультраправа Волинь), łączy symbolikę noża, emblemat współczesnego ukraińskiego nacjonalizmu „Idea Nacji” oraz prowokacyjny napis „Wołyń” z angielskim „pride” – czyli „duma”. Sprzedawca nie ukrywa intencji: „Wołyń i jego historia są naszą wspólną dumą!”. Kolor produktu nazwano „krwawą historią”. To nie jest przypadek ani prowokacja pojedynczego sklepikarza. To jawne plucie na groby dziesiątek tysięcy pomordowanych Polaków.

- Reklama -

Naszywka była jednak dostępna tylko przez jeden dzień, później wycofano ją ze sprzedaży. „Tylko czujność i stanowcza reakcja na każdą taką prowokację mogą powstrzymać etnonacjonalistyczne szaleństwo, które opanowuje Ukrainę – szaleństwo opakowane w modne hasła, takie jak «dekolonizacja» i «agencyjność».

Ideologie i praktyki ludobójcze muszą być potępiane, a nie wynoszone na piedestał” – oceniła na portalu X Marta Havryshko.

RAINSHOUSE to nie zwykły sklep z odzieżą. To wydawnictwo i centrum „ideologicznego zabezpieczenia” powiązane z Ołeksijem Reinsem „Konsulem” – ochotnikiem batalionu AZOV, żołnierzem 3. Brygady Szturmowej Sił Zbrojnych Ukrainy i ideologiem ukraińskiego nacjonalizmu. Firma otwarcie promuje ultraprawicową estetykę, literaturę OUN-UPA i kult Stepana Bandery. Naszywka o wymiarach 7×4 cm, wykonana z PVC, za 499 hrywien (ok. 41 zł) to produkt skierowany do środowisk, dla których Rzeź Wołyńska nie jest zbrodnią, lecz powodem do dumy.

Naszywka "Wołyń pride" w sklepie internetowym RAINSHOUSE
Naszywka „Wołyń pride” w sklepie internetowym RAINSHOUSE

Krwawa prawda o Wołyniu

Dla Polaków Wołyń to nie tylko kraina historyczna. To symbol jednego z najokrutniejszych ludobójstw w dziejach naszego narodu. W latach 1943–1945 oddziały Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN-B) i Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) przeprowadziły zaplanowaną czystkę etniczną na ludności polskiej. Historycy szacują, że zamordowano od 80 do nawet 130 tysięcy Polaków – mężczyzn, kobiet i dzieci. Kulminacja nastąpiła 11 lipca 1943 roku podczas „Krwawej Niedzieli”, gdy UPA zaatakowała jednocześnie blisko sto polskich miejscowości. Ofiary ginęły mordowane w bestialski sposób: siekierami, kosami, widłami, piłami. Palono je żywcem, wycinano całe rodziny, mordowano w kościołach.

Świadectwa ocalałych są wstrząsające. W Woli Ostrowieckiej zamordowano 628 osób, w Ostrówkach – ponad 500, w Gajach – 600. A to tylko ułamek ofiar. UPA nie oszczędzała nikogo – niemowlęta rozbijano o ściany, kobiety gwałcono i torturowano. To nie były „wypadki przy pracy” czy „odwet”. To była świadoma polityka eksterminacji Polaków z Kresów, aby stworzyć „czystą etnicznie” Ukrainę. Dowódca UPA na Wołyniu Dmytro Klaczkiwski „Kłym Sawur” wydał rozkaz „powszechnej fizycznej likwidacji całej ludności polskiej”.

Polskie Państwo Podziemne i Armia Krajowa próbowały bronić cywilów, ale w obliczu skoordynowanego terroru i wsparcia części ukraińskiego chłopstwa możliwości były ograniczone. W odwecie zginęło kilka–kilkanaście tysięcy Ukraińców, jednak skala i bestialstwo zbrodni wołyńskiej nie mają porównania.

Gloryfikacja morderców

Tym bardziej bulwersuje dzisiejsza postawa części ukraińskich elit i środowisk nacjonalistycznych. UPA, Bandera i inni dowódcy ukraińskich nacjonalistów są na Ukrainie czczeni jako „bohaterowie walki o niepodległość”. Ulice, place, pomniki, a nawet mundury z symboliką OUN-UPA. Naszywka z nożem i hasłem dumy z „krwawej historii” Wołynia to logiczne przedłużenie tej polityki historycznej. Dla tych ludzi mord na polskich sąsiadach nie jest hańbą, lecz chwałą. „Prawdziwi Ukraińcy są dumni z całej swojej historii” – piszą sprzedawcy.

W Polsce od lat trwa walka o prawdę i godne upamiętnienie ofiar. Sejm RP ustanowił 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów. Instytut Pamięci Narodowej dokumentuje zbrodnie, organizowane są marsze pamięci, publikowane są książki i raporty.

Niestety, na Ukrainie – zwłaszcza w warunkach wojny z Rosją – głosy wzywające do rozliczenia z banderowską spuścizną są marginalizowane. Zamiast tego promuje się narrację „wspólnej walki” i „wspólnej dumy”.

Czas na prawdę, a nie propagandę

Naszywka z RAINSHOUSE nie jest marginalnym incydentem. To symptom głębszego problemu – braku rozliczenia z historią OUN-UPA. Dopóki Ukraina będzie budować swoją tożsamość na kulcie morderców Polaków, prawdziwe pojednanie będzie niemożliwe. Polacy nie żywią nienawiści do dzisiejszych Ukraińców. Żądają jednak prawdy o ofiarach i potępienia sprawców.

Wołyń nie jest „wspólną dumą”. Dla Polaków to symbol męczeństwa, krwi i zdrady sąsiadów. Dla nas Wołyń to pamięć o tysiącach pomordowanych, o spalonych wsiach, o dzieciach z rozbitymi głowami. To zobowiązanie, by nigdy nie zapomnieć i nie pozwolić na fałszowanie historii.

Czas, aby ukraińskie środowiska nacjonalistyczne zrozumiały: duma z noża wbitego w plecy polskiego sąsiada nie buduje narodu, buduje jedynie mur nieufności. Pamięć o Wołyniu nie jest antyukraińska. Jest polska. I musi pozostać żywa – dla przyszłych pokoleń.

Źródło:historia.org.pl

Najnowsze