Strona głównaWiadomościPolskaIslamska indoktrynacja na zakończenie roku szkolnego. "Konieczność życia w braterstwie"

Islamska indoktrynacja na zakończenie roku szkolnego. „Konieczność życia w braterstwie”

-

- Reklama -

W czasach, gdy Polska wciąż jeszcze w większości broni swojej chrześcijańskiej tożsamości, dochodzi do wydarzeń, które wielu rodaków odbiera jako prowokację i kolejny krok w kierunku islamizacji. Szkoła Podstawowa im. Kornela Makuszyńskiego w wielkopolskim Giewartowie zorganizowała na zakończenie roku szkolnego spotkanie z muzułmanami.

Na zakończeniu roku szkolnego dzieci, zamiast w tradycyjnych akademiach i apelach, uczestniczyły w spotkaniu z gośćmi z Warszawy. W szkole pojawili się bowiem: imam Mahmoud Samih, wiceprezes Muzułmańskiej Gminy Wyznaniowej w Warszawie Khaled Hagras oraz Mohamed Elgendy, wiceprezes stowarzyszenia Dom Egipski w Polsce.

- Reklama -

Z relacji internautów i doniesień medialnych wynika, że muzułmanie zostali zaproszeni, by mówić dzieciom o „konieczności życia w braterstwie”. „Nasze różnice czynią nas mocniejszymi” – twierdzili. Podczas spotkania obecny był także katolicki kapłan – co dla wielu obserwatorów jest szczególnie bulwersujące. Wszystko zaś odbywać się miało w ramach „rekolekcji”. Zdjęcia z wydarzenia krążą w mediach społecznościowych, a strona szkoły milczy na ten temat.

Jednostronna „tolerancja”

To nie jest zwykła „międzykulturowa wymiana”. To symbol głębszego problemu. W Polsce, gdzie od wieków dominuje kultura łacińska i wiara katolicka, władze oświatowe oraz dyrekcje szkół coraz częściej ulegają narracji „dialogu” i „tolerancji”, która w praktyce oznacza jednostronne ustępstwa wobec islamu. Podczas gdy lekcje religii katolickiej są marginalizowane, a krzyże i symbole chrześcijańskie budzą kontrowersje u niektórych „postępowców”, muzułmańscy aktywiści dostają otwartą bramę do szkół.

Co mówi islam o chrześcijanach?

Warto w tym kontekście przypomnieć podstawy doktryny islamskiej. Koran w surze 9:29 nakazuje walczyć z tymi, którzy nie wierzą w Allaha, aż do czasu, gdy „ludzie Księgi” (czyli chrześcijanie i żydzi) zapłacą dżizję (podatek pogłówny) „z pokorą” i poczują się „upokorzeni”. Koncepcja dhimmi – „chronionego” statusu nie-muzułmanina – oznacza w praktyce podległość. Chrześcijanie pod rządami szariatu historycznie musieli płacić daninę, nie mogli budować nowych kościołów bez zgody, nosić wyróżniające ich ubrania, a nawrócenie muzułmanina na chrześcijaństwo karane jest śmiercią jako apostazja.

Braterstwo w islamie ma charakter bardzo jednostronny. Muzułmanin może przyjaźnić się z „niewiernym” tylko pod pewnymi warunkami, a ostatecznym celem jest dawa – nawracanie lub podporządkowanie. „Dialog” z perspektywy ortodoksyjnego islamu to często narzędzie do poszerzania wpływów w dar al-harb (terytorium wojny, czyli ziemi niewiernych). Polskie dzieci, których rodzice płacą podatki na publiczną edukację, nie powinny być indoktrynowane wizją „braterstwa”, które w praktyce islamskiej oznacza uznanie wyższości Allaha i Mahometa nad Chrystusem.

Wydarzenie w Giewartowie nie jest incydentem. To element szerszego trendu widocznego w Europie Zachodniej: od „Dni Islamu” w diecezjach, przez lekcje religii muzułmańskiej finansowane z budżetu, po rosnące problemy z segregacją w szkołach w Szwecji, Francji czy Wielkiej Brytanii. Tam, gdzie muzułmanie stają się znaczącą mniejszością, żądania idą dalej – halal w stołówkach, oddzielne baseny, modlitwy w szkołach, a w końcu równoległe społeczeństwa.

Polska, dzięki historycznej ostrożności i niskiemu odsetkowi imigrantów z krajów muzułmańskich, wciąż jest oazą. Ale takie akcje jak w Giewartowie pokazują, że infiltracja trwa. Dyrektorka szkoły, kuratorium i lokalne władze oświatowe powinny odpowiedzieć na pytania rodziców: dlaczego właśnie imamowie? Czy rodzice zostali poinformowani i wyrazili zgodę? Czy podobne zaproszenia dostają księża katolickcy, prawosławni czy pastorzy? Czy „braterstwo” obejmuje też krytykę doktrynalnych elementów islamu, takich jak traktowanie kobiet, apostazja czy stosunek do poligamii?

Najnowsze