„The Times” ujawniło nowe informacje na temat wysadzenia rurociągu Nord Stream 2. Istotną rolę miała odgrywać 30-letnia ukraińska modelka o pseudonimie „Freya”. Przejęła ona inicjatywę zespołu sabotażystów w krytycznym momencie operacji.
Na łamach „The Times” opisano szczegóły operacji wysadzenia Nord Stream 2. Autorem jest Bojan Pancevski, dziennikarz zaangażowany w ustalanie szczegółów dotyczących wysadzenia rurociągu.
Z ustaleń Pancevskiego wynika, że w dniu, gdy podłożono ładunki wybuchowe, na morzu panowały bardzo trudne warunki. Były na tyle złe, że kapitan jachtu, na którym znajdowały się zaangażowane osoby zasugerował odwołanie misji.
Wówczas „Freya” sprzeciwiła się propozycji.
– Pozwólcie mi zrobić to samej, załatwię to szybko – miała powiedzieć pozostałym członkom grupy.
Ostatecznie pod wodę zeszła wraz ze swoim partnerem. Podłożyli ładunki i zniszczyli jedną z nitek ważnego rosyjskiego rurociągu.
Pancevski podkreślił, że „operację przeprowadzano w warunkach, które utrudniały zarówno zachowanie tajemnicy, jak i samo wykonanie zadania”. Ponadto sama akcja zakładała umieszczenie kilku ładunków w różnych lokalizacjach. Bomby miały wybuchnąć kilkanaście dni później.
„Freya” urodziła się w latach 80-tych w Kijowie. Była wychowywana głównie przez matkę. W młodości miała prowadzić „imprezowy tryb życia”.
Przez pewien czas pracowała jako modelka, znalazła się na okładce magazynu erotycznego. W tym samym czasie zaczęła też zajmować się nurkowaniem. Hobby przerodziło się w zajęcie zawodowe i została profesjonalnym nurkiem.
Gdy Rosja najechała Ukrainę, miała przebywać na wyjeździe ze znajomymi „na drugim końcu świata”. Mimo tego miała zdecydować się na powrót na Ukrainę, choć to brzmi raczej jak typowa propagandowa bajka. Tak jednak sprawę przedstawiono w „The Times”.
Po powrocie zajęła się organizacją pomocy humanitarnej i zbieraniem środków dla wojska. Ukraińskie służby miały same zgłosić się do niej, gdy poszukiwały osób o wyjątkowych zdolnościach.
„The Times” podał, że Ukraińcy wysłali nie jeden, ale dwa zespoły do wysadzania rurociągów. Pierwszy miał uderzyć w TurkStream na Morzu Czarnym i w nim służby miały pokładać wielkie nadzieje. Drugi wysłano do NordStream 2 na Morzu Bałtyckim.
Pierwsza operacja zakończyła się niepowodzeniem. Druga zaś się opóźniała. W efekcie Europa szukała winnych, Rosjanie oczekiwali śledztwa, a Ukraińcy się cieszyli.
