25-letni mężczyzna z Florydy usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci. Zastrzelił swojego sąsiada, bo myślał, że to niedźwiedź.
Do zdarzenia doszło w Naples na Florydzie w marcu. Dopiero teraz jednak 25-latek usłyszał zarzuty.
W aktach sprawy podano, że żona strzelca usłyszała w nocy hałas na posesji. Obawiała się, że dzikie zwierzę zaatakuje zwierzęta gospodarskie na podwórku.
Kobieta obudziła męża. Ten wyszedł z domu z karabinem mniejszego kalibru. Potem wrócił do środka i powiedział, że hałas mógł spowodować niedźwiedź. Te są powszechne w tym stanie.
Mężczyzna zabrał większy karabin i wyszedł. Mężczyzna zeznał, że najpierw strzelił w ziemię, a potem usłyszał, że coś się do niego zbliża. Obawiając się ataku, strzelił w kierunku sąsiedniej posesji mniej więcej na wysokości pasa.
Żona mężczyzny zeznała, że słyszała co najmniej dwa strzały. Mężczyzna zaś oddał „kilka strzałów ostrzegawczych”, ponieważ coś, co uznał za niedźwiedzia, zaczęło się do niego zbliżać.
Nazajutrz mężczyzna sprawdził swoją posesję, a potem teren sąsiada. Znalazł tam jego ciało leżące twarzą do ziemi. Zwłoki miały rany postrzałowe.
Strzelec zadzwonił na numer alarmowy i pozostał na linii do czasu przyjazdu policji. Przyznał w rozmowie z dyspozytorem, że w nocy strzelał, ponieważ sądził, że atakuje go niedźwiedź, ale potem stwierdził, że przypadkiem postrzelił sąsiada.
Na razie nie wiadomo, kiedy zapadnie wyrok w tej sprawie.
