Kolejne doniesienia w sprawie patomorfolog, która zakopała w ogródku szczątki dzieci nienarodzonych. Samorząd lekarski rozpocznie z urzędu postępowanie dyscyplinarne wobec Magdaleny H. 57-latka usłyszała zarzuty bezczeszczenia zwłok i porzucenia niebezpiecznych odpadów w miejscu do tego nieprzeznaczonym, grozi jej do 12 lat więzienia.
Chodzi o sprawę odnalezienia ludzkich szczątków na działce w podrzeszowskim Lutoryżu. Od środy do poniedziałku trwa przeszukiwanie ogródka, którego poprzednią właścicielką była Magdalena H. Kobieta złożyła wyjaśnienia, z których wynika, że to ona sama przewiozła i zakopała znalezione na posesji ludzkie płody oraz inne odpady medyczne.
– Podejrzana nie oświadczyła, czy przyznaje się, czy się nie do zarzucanych jej czynów, natomiast złożyła wyjaśnienia, z których wynika, że sama przewiozła i zakopała ujawnione na jej posesji płody ludzkie, jak również inne odpady medyczne – poinformował w sobotę rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie prok. Krzysztof Ciechanowski.
Sąd zdecydował o zastosowaniu trzymiesięcznego aresztu wobec 57-latki. Kobieta pozostanie za kratami do 10 września.
Szczątki dzieci na działce w Lutoryżu. Magdalena H. trafi do aresztu. Usłyszała jeden zarzut
Teraz postępowanie dyscyplinarne z urzędu przeprowadzi wobec kobiety samorząd lekarski. Do makabrycznego odkrycia na działce w Lutoryżu odniósł się rzecznik samorządu lekarskiego Jakub Kosikowski.
– Sprawa jest bulwersująca i trudna do wytłumaczenia – ocenił w rozmowie z Radiem ZET.
Jak mówił rzecznik rzeszowskiej prokuratury, nie ma na razie żadnych informacji ani dowodów wskazujących na to, by ktoś pomagał Magdalenie H. w zakopywaniu ludzkich szczątków oraz odpadów medycznych.
W sobotę prokuratura poinformowała, że wstępnie ujawniono na terenie posesji szczątki 32 ludzkich płodów. Trwają badania, mające ustalić ich wiek oraz czas zakopania na posesji.
Głos w sprawie zabrali także sąsiedzi patomorfolog z Lutoryża. – To bardzo oryginalna osoba, ale już tu nie mieszka – ocenił jeden z mieszkańców. – Spacerowała czasem tędy z mamą: ona włosy na czerwono, a starsza pani na pomarańczowo – dodał.
– Kiedyś było z nią źle. Nie było kontaktu, nie wychodziła do ludzi spędzając czas w domu z opuszczonymi żaluzjami. Dziwnie się zachowywała – powiedział inny z sąsiadów.
