Leszek Miller na kanale Rymanowski Live w ostrych słowach komentował sprawę odebrania Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełeńskiemu. Wytknął też fatalną postawę rządu obecnego i poprzedniego wobec Ukrainy i przypomniał podstawowe zasady obowiązujące w relacjach międzynarodowych.
– Pana zdaniem, my powinniśmy dzisiaj oprócz odebrania Orderu Orła Białego prezydentowi Zełeńskiemu postawić Ukraińcom warunki, że „jeśli je zrealizujecie, to wtedy nadal będziemy wam pomagać”, tak? – pytał w trakcie programu Rymanowski, co Miller potwierdził.
– Czyli chce pan uzależnić pomoc gospodarczą i militarną, czy jakąkolwiek inną od spełnienia pewnych warunków? – dopytał.
– Wprowadzić zasadę warunkowości, a nie zasadę, która do tej pory jest kultywowana, że nasza pomoc jest bezwarunkowa. Obojętnie co Ukraińcy nam zrobią, to my będziemy obcierać z twarzy to, co tam spadnie i będziemy ich dalej wspierać – odpowiedział Miller.
Rymanowski przypomniał wypowiedź byłego szefa MSZ w rządzie PiS Jacka Czaputowicza – którą zresztą ostatnio przypomniał – że „miał za złe takim politykom jak pan, że to jest 'polityka hien, które czekają tylko jak ofiara napadnięta, zebra, przez wilka, się wykrwawi'”
– Coś się stało z mózgiem pana Czaputowicza, jak sądzę. Dlatego, że zasada interesu to jest żelazna zasada w światowej dyplomacji. Spotykamy się. Ja oczekuję, że ty mi coś uczynisz, a ty, że ja ci coś dam i to jest interes za interes. A nie, że spotykamy się, pan mi daje listę spraw do załatwienia i mówię „bardzo się cieszę, proszę pana, oczywiście, wszystko ma pan za darmo” – stwierdził były premier.
– Ale może w naszym interesie jest, żeby Rosja była związana wojną na Ukrainie, bo wtedy jest mniej szans na agresję wobec nas czy krajów bałtyckich? I dlatego chociażby warto pomagać? – zapytał Bogdan Rymanowski.
– Przecież pan wie, że żadnej agresji ze strony Rosji nie będzie – odpowiedział krótko Miller.
– Pan jest pewien? Premier Tusk mówił niedawno, kilka miesięcy temu dla „Financial Times”, że wojna może wybuchnąć w ciągu kilku miesięcy. Nie wierzy pan premierowi Tuskowi? – pytał Romanowski, na co Miller się roześmiał.
– Przecież to są jakieś brednie – skwitował.
– Premier wypowiada brednie? Przecież ma dostęp do informacji wywiadowczych – kontynuował Rymanowski.
– W tym przypadku tak. Jak pan sobie wyobraża, że Rosja uderzy na Zachód, skoro ona ma kłopoty, żeby posunąć się o kilometr na froncie? – zauważył były premier.
W dalszej części programu Miller zwrócił uwagę, że należy nie tylko zażądać uregulowania kwestii ludobójców z UPA.
– Każdy nasz transport, broń, itd., nie powinien odbywać się za darmo. Tylko tak, jak Amerykanie żądają pieniędzy – dlaczego my mamy nie żądać pieniędzy? Co my jesteśmy takim bogatym krajem, że nas na wszystko stać? Bogatym krajem, kiedy nie jesteśmy w stanie zapewnić właściwej obsługi ludzi, którzy ludzie umierają, bo nie są w stanie zdążyć na lekarza?
W odpowiedzi Romanowski sugerował, że Polsce może się w jakiś sposób opłacać oddawanie Ukrainie wszystkiego za darmo i na nasz koszt, bo „nie musimy używać własnej armii”.
– Ale gdzie mamy tą armię używać? – zapytał Leszek Miller.
– No, gdyby nas zaatakowała Rosja. Pan nie wierzy w ten atak? – znów zapytał Rymanowski.
– Oczywiście, że nie – krótko odparł Miller.
Były premier następnie ocenił, że „cała ta opowieść” o przyjaźni czy wdzięczności ze strony Ukrainy za pomoc „legła w gruzach”.
– Ludzie, którzy zakładali, że Zełeński będzie zwracał uwagę na polski interes, że ta opowieść o tym, że mamy wspólnego wroga, Rosję załatwia sprawę, to okazała się opowieścią naiwną – stwierdził.
– Czyli polscy politycy okazali się naiwniakami? – dopytał prowadzący program.
– Tak myślę. Wie pan, w ogóle wrócę jeszcze na chwilę do książki Parafianowicza. To jest bardzo przygnębiająca lektura. To jest bardzo dobrze napisane, ale jak ja to czytałem, to byłem coraz bardziej przygnębiony – powiedział Leszek Miller.
– Obrazem polskiej władzy, która, jak to się mówi, jest robiona co chwilę w konia i nie może się przeciwstawić ciągłej, wszechogarniającej naiwności. Z jednej strony jest twarde stanowisko naszych partnerów, nie tylko Kijowa, także innych, a z drugiej strony nasz dygot i nasza galaretowatość – ocenił.
– I nie tylko chodzi o rząd Tuska, także i wcześniejszy rząd – podkreślił Miller.
– No tak, są tam nawet wypowiedzi polityków i PiS i PO, którzy w anonimowych wypowiedziach mówią bardzo negatywne rzeczy o Ukraińcach. Mówią o tym wszystkim, że no zostali ograni, oszukani, ale jest jeszcze taka wypowiedź właśnie zacytowana przez Parafianowicza, że tak naprawdę Zełeński traktuje tak wszystkich, nie tylko Polaków – powiedział Rymanowski.
– No to nas nie obchodzi, kogo on jeszcze tak traktuje, prawda? Mnie, jako Polaka interesuje, jak traktuje polskie władze. Proszę pana, w Przewodowie zginęło dwóch Polaków. Mija tyle lat i ze strony Kijowa nie ma żadnego gestu – zaznaczył.
– Czego by pan oczekiwał? – zapytał Bogdan Rymanowski.
– Po pierwsze, odblokowania śledztwa prokuratorskiego. Po drugie, żeby pan Zełeński pojechał z polskim prezydentem na miejsce tej tragedii i żeby położył wiązankę kwiatów. I powiedział „bardzo mi przykro, przepraszam uprzejmie”. To takie trudne? – odpowiedział Leszek Miller.
– Ja wiem, to była w tym sensie pomyłka, że to rakieta ukraińska zabiła dwóch mężczyzn, ale to nie było jakby świadome i z premedytacją – mówił prowadzący.
– Ale to nieważne, czy to było świadome, czy nie. Ważne, że zginęło dwóch ludzi, o których po prostu się w Polsce nie mówi, a Kijów uważa, że się nic nie stało. A wie pan, na mnie najgorsze wrażenie zrobił wywiad Dudy z panem. kiedy pan Duda opowiadał panu o telefonie Zełeńskiego. Zaraz kiedy ta sytuacja miała miejsce, Zełeński zadzwonił do Dudy i do czego go namawiał? Żeby powiedzieć, że to Rosjanie. Dlaczego? Bo to była okazja, żeby umiędzynarodowić ten konflikt. I Duda, zamiast huknąć pięścią w stół, zachował się jak mydłek – stwierdził Leszek Miller.
