Były premier Węgier Viktor Orban, przemawiając w Baile Tusnad (węg. Tusnadfurdo) w rumuńskim Siedmiogrodzie, gdzie co roku odbywają się zjazdy zwolenników Fideszu, zapowiedział przejście od „polityki opozycji do polityki oporu” wobec rządu premiera Petera Magyara, który określił „autorytarnym”.
Orban, lider opozycyjnego Fideszu, podczas 35. zjazdu zwolenników tej partii w Baile Tusnad, stwierdził, że nie wierzy, by osoby głosujące w kwietniu za zmianą „głosowały za nadużyciem zaufania”. – Większość z nich działała w dobrej wierze, oczekując mniej błędów rządu i większych sukcesów gospodarczych – powiedział w odniesieniu do wyborców rządzącej Tiszy.
Dodał, że choć po porażce konieczna jest samokrytyka, obecnie nie ma na nią zbyt wiele czasu, ponieważ „stawką jest wolność na Węgrzech”. – Zamiast polityki opozycyjnej opartej na samokrytyce, musimy teraz przejść do polityki oporu – oświadczył były premier.
– Zadaniem Fideszu jest dziś służenie narodowemu oporowi i wspieranie go w celu przywrócenia wolności – zapowiedział Orban. Zaznaczył, że jego partia musi „stworzyć jak najszerszy parasol, pod którym zmieszczą się wszyscy miłośnicy wolności”.
Według Orbana na Węgrzech dochodzi obecnie do „demontażu demokracji i rządów prawa”, co ma jego zdaniem służyć konsolidacji władzy przez obóz premiera Magyara. Stwierdził, że nowe władze przyjęły przepisy mające „wyeliminować połowę opozycji z życia politycznego”, a także że najnowsza poprawka do konstytucji „usunęła prezydenta, prezesa Trybunału Konstytucyjnego oraz prokuratora generalnego, tym samym likwidując rządy prawa”.
Tamas Sulyok, wybrany w 2024 r. głosami Fideszu na urząd prezydenta, a obecnie już były szef państwa, ogłosił w sobotę 18 lipca – jeszcze jako urzędujący prezydent – podpisanie 17. poprawki do konstytucji, która przewidywała m.in. usunięcie ze stanowiska jego samego oraz sędziów Trybunału Konstytucyjnego, którzy ukończyli 70. rok życia lub nie kwalifikują się już do ubiegania się o miejsce w parlamencie. Nowelizacja wprowadziła także limit kadencji posłów, ograniczając je do trzech.
Były premier stwierdził, że rządząca Tisza chce ustanowić – i już zaczyna budować – „reżim autorytarny”. Ocenił, że osoby, które oddały głos na tę partię, wciąż wierzą, iż „arbitralne” decyzje władzy będą wymierzone jedynie w zwolenników Fideszu, jednak są oni w błędzie.
– Istotą arbitralności jest to, że władza przestaje uznawać własne ograniczenia; pewnego dnia wyborcy partii Tisza obudzą się i odkryją, że nie ma nikogo, kto mógłby ich ochronić przed nadużyciami władzy – stwierdził Orban.
