Mer Lwowa Andrij Sadowy w Polsat News bronił Wołodymyra Zełeńskiego i UPA. Przekonywał tradycyjnie, że kto chce reakcji na skandaliczne zachowanie szefa Ukrainy, ten sprzyja Rosji, choć wydaje się, że to hasło przestaje na szczęście już robić wrażenie na ludziach. Ponadto Sadowy wyrażał negacjonizm wołyński.
Zełeński nadał jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imię „Bohaterów UPA”. To zbrodnicza organizacja paramilitarna, której głównymi „sukcesami wojskowymi” było mordowanie dzieci, kobiet i starców za to, że byli Polakami. Jak przekonywał Sadowy, „każde państwo ma swoich bohaterów”, a w czasie wojny nie powinno się sprzeciwiać woli przywódcy.
– To jest decyzja prezydenta. W czasach wojny my nie debatujemy o decyzji prezydenta. To jest po prostu rozkaz dla wszystkich, do wykonania – przekonywał mer Lwowa w Polsat News.
Należy podkreślić, że Polakom powinny być te słowa obojętne. Polska nie prowadzi wojny z Rosją i – wbrew taniej propagandzie – póki co nie zapowiada się, by takowa nam groziła. Ukraina zaś walczy o swoją suwerenność od Kremla, nie naszą. W związku z tym mówienie o argumentach „wojennych” zwyczajnie mija się z celem.
Skomentował też postulat odebrania Orderu Orła Białego Zełeńskiemu, który swoją drogą nikt nie wie, za co w ogóle został przyznany.
– Ta debata, która teraz się zaczyna, będzie bardzo korzystna dla Rosji i Rosja będzie to wykorzystywać – twierdził mer Sadowy.
Co oburzające, mer Lwowa negował ukraińskie ludobójstwo i znowu gadał o Rosji.
– My nie wiemy doskonale, jak to było 50 czy 100 lat temu, bo często ta historia była przekręcona i Rosja zrobiła wszystko, żeby nie było informacji na 100 proc. – przekonywał, odnosząc się do stwierdzenia prezydenta Karola Nawrockiego, że „w rodzinie europejskiej nie można gloryfikować bandytów i morderców, którzy mordowali kobiety i dzieci, mordowali Polaków”.
– Były ciężkie czasy między Polakami i Ukraińcami, ale dzisiaj jesteśmy z jednej strony. Walczymy z totalitaryzmem, walczymy z Rosją, która atakuje demokrację nie tylko w Ukrainie, ale w Polsce, we wszystkich państwach Unii – kontynuował, znowu mieszając pojęcia, ponieważ Rosja wedle jakichkolwiek politologicznych definicji koło totalitaryzmu nawet nie stała.
Także twierdzenie, że „były ciężkie czasy między Polakami i Ukraińcami” fałszuje rzeczywistość, ponieważ Ukraińcy po prostu dokonali ludobójstwa na Polakach, przy braku jakichkolwiek podobnych działań ze strony czy to Polaków czy też II RP. Znowu więc próbowano wybielać Ukrainę i oczerniać Polskę.
– Ja nie jest historykiem. Ja jestem prezydentem miasta Lwowa. I dzisiaj, kiedy ja słyszę, że prezydent Polski chce zabrać nagrodę prezydenta Ukrainy, który przyjął tę nagrodę w imieniu ukraińskiego wojska, ukraińskiego społeczeństwa, ja jestem bardzo zdziwiony – twierdził dalej Sadowy i dodał, że gdy Zełeński odebrał odznaczenie od prezydenta Andrzeja Dudy, „rezydent Zełenski bardzo prosto dał odpowiedź, że on przyjmuje tego Orła dla ukraińskiego społeczeństwa”.
Z kolei w sieci mer Lwowa pośrednio wygrażał prezydentowi Nawrockiemu.
„Na razie, o ile wiadomo, [prezydent Karol Nawrocki – red.] nie odważył się przekroczyć ukraińskiej granicy. Wojna obnaża wszystkich: Tych, którzy są w niej bezpośrednio, i tych, którzy obserwują z boku” – napisał na Facebooku.
Redakcja polsatnews.pl dodała, że „to, co zrobił polski prezydent – zdaniem mera Lwowa – na długo zostanie w pamięci Ukraińców”, choć nie jest to bezpośredni cytat Andrija Sadowego.
