Strona głównaWiadomościŚwiatKomisarze wściekli na swoje klimatyczne idiotyzmy. Podróże służbowymi elektrykami stały się...

Komisarze wściekli na swoje klimatyczne idiotyzmy. Podróże służbowymi elektrykami stały się…

-

- Reklama -

W KE rośnie niezadowolenie z powodu wdrażania „cudownych” elektrycznych aut na fali klimatyzmu. Komisarze wściekają się, że mają przymusowe postoje na ładowanie samochodów w trakcie służbowych podróży do Strasburga, co nie trwa kilku minut. Media podkreślają, że flota elektryków miała być „symbolem zielonej transformacji”, a stała się „źródłem frustracji i logistycznych problemów”.

W 2022 roku KE rozpoczęła absurdalny i szkodliwy – a dla nas kosztowny – proces wymiany swojej floty samochodów na elektryczne. Zadeklarowano, że do 2027 roku wszystkie służbowe pojazdy będą zeroemisyjne. Aktualnie wymieniono 80 proc. z nich.

- Reklama -

„Politico” ujawniło, że komisarzom jednak nie podoba się „zielona” transformacja w kwestii samochodów, tak przez nich usilnie forsowana ludziom. Podczas podróży do Strasburga komisarze muszą zatrzymywać się często i na długo na dłuższe postoje z powodu konieczności ładowania pojazdów. Te – obecnie – mają zasięg nie większy, niż 440 km.

Taki postój na ładowanie to 20-30 minut. Dla komisarza, który zwykle jeździł nawet pięć godzin w jedną stronę, to znaczące wydłużenie czasu dojazdu. Wywołuje to coraz większą irytację wśród urzędników z kilku gabinetów komisarzy.

„Politico” wskazało, że można byłoby to rozwiązać np. poprzez wolniejszą jazdę autostradą, co miałoby pozwolić zaoszczędzić energię w samochodzie elektrycznym. Jednak jeden z urzędników ocenił, że to problemu nie rozwiązałoby, ponieważ czas jazdy mógłby wydłużyć się do siedmiu godzin.

Podróż pociągiem – także przecież przez lewicę zachwalana – też jest nieodpowiednia dla komisarzy. Nie mogliby bowiem prowadzić „poufnych” rozmów telefonicznych.

Oczywiście, głosząca równość UE ma swój podział na „równych i równiejszych”. I tak oto szefowa KE Ursula von der Leyen nie musi męczyć się z elektrykami. Korzysta z opancerzonego pojazdu niemającego elektrycznego zamiennika. Natomiast według nieoficjalnych informacji, komisarz Olivér Várhelyi czasem wybiera podróż busem ze swoim zespołem.

Jak się okazuje, klimatyzm Komisji Europejskiej krytykują już nawet komisarze. Oczywiście, nieoficjalnie. W końcu musieliby wszem i wobec ogłosić to, co i tak każdy wie, czyli że „zielona” polityka przyczynia się do pogarszania jakości życia oraz zwiększenia kosztów.

„Komisja Europejska tymczasem zapowiedziała, że w lipcu przedstawi długo oczekiwany plan elektryfikacji gospodarki i życia w UE. Ma on być elementem szerszej strategii uniezależniania się od paliw kopalnych, ogłoszonej przez Ursulę von der Leyen w odpowiedzi na kryzys na Bliskim Wschodzie” – czytamy na rmf24.pl.

Najnowsze