Strona głównaWiadomościŚwiatWrócił z Kijowa i nagle zmarł. Nie żyje wpływowy republikański senator Lindsey...

Wrócił z Kijowa i nagle zmarł. Nie żyje wpływowy republikański senator Lindsey Graham

-

- Reklama -

Lindsey Graham, jeden z najbardziej wpływowych republikańskich senatorów w USA, nie żyje. Zmarł w wieku 71 lat w nocy z 11 na 12 lipca 2026 roku, zaledwie kilka godzin po powrocie z Kijowa, gdzie spotkał się z Wołodymyrem Zełenskim. Oficjalnie podano „krótką i nagłą chorobę”, jednak nagły zgon po wizycie w Kijowie budzi poważne wątpliwości w kontekście trwającej wojny na Ukrainie i politycznych gier wokół sankcji oraz pomocy militarnej.

Tajemnicza śmierć zaraz po powrocie z Kijowa

Lindsey Graham wrócił ze Ukrainy do USA i kilka godzin później zmarł. Spotkanie z Zełenskim odbyło się 10 lipca 2026 roku – była to jego dziesiąta wizyta w tym kraju od początku rosyjskiej inwazji. Po rozmowach senator rozmawiał z mediami na placu Michajłowskim, a następnie opuścił Ukrainę.

- Reklama -

Kilka godzin później w jego domu w Waszyngtonie interweniowały służby ratunkowe. Według doniesień doszło do zatrzymania akcji serca. Oficjalne komunikaty biura senatora mówią jedynie o „nagłej chorobie”, bez szczegółów. Na śmierć Grahama zareagował prezydent Donald Trump:

„Senator Lindsey Graham, jeden z największych ludzi i senatorów, jakich kiedykolwiek znałem, nie żyje! Był pracowity i był prawdziwym amerykańskim patriotą. Lindseya bardzo będzie brakować!!! SZCZEGÓŁY I USTALENIA NIEBAWEM. Tak smutne! Prezydent DONALD J. TRUMP”

W mediach społecznościowych natychmiast pojawiły się komentarze o „klątwie Zełenskiego” – wielu użytkowników zauważyło, że Graham zmarł niemal natychmiast po powrocie z Kijowa. Niezależnie od tego, czy była to zbieg okoliczności, czy coś więcej, fakt pozostaje: wpływowy polityk, który przez lata naciskał na eskalację konfliktu z Rosją, zniknął z gry w najbardziej newralgicznym momencie.

Co Graham robił na Ukrainie i z kim się spotykał w Kijowie

Podczas wizyty 10 lipca Graham spotkał się przede wszystkim z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. Rozmawiali o pilnych potrzebach obrony powietrznej Ukrainy, w tym o licencjach na produkcję systemów Patriot, oraz o zaostrzeniu sankcji przeciwko Rosji i krajom kupującym rosyjskie surowce. Senator podkreślał konieczność łączenia siły militarnej Ukrainy z presją ekonomiczną na Moskwę. Omawiano też kwestie dyplomatyczne i możliwe ścieżki zakończenia wojny.

Graham, jako wieloletni zwolennik pomocy dla Kijowa, przekonywał, że Ukraina potrzebuje więcej uzbrojenia i że sankcje muszą boleśnie uderzyć w rosyjską gospodarkę. Wizyta zbiegła się z innymi spotkaniami ukraińskich władz z amerykańskimi kongresmanami.

Po rozmowie z Zełenskim Graham wystąpił przed kamerami, chwaląc determinację Ukraińców i wzywając do dalszego wsparcia. Nie ma informacji o innych oficjalnych spotkaniach podczas tej krótkiej wizyty, ale senator regularnie spotykał się wcześniej z ukraińskimi urzędnikami i wojskowymi. To, co dokładnie ustalono za zamkniętymi drzwiami, pozostaje tajemnicą – oficjalnie chodziło o „wzmocnienie współpracy” i „presję na Rosję”.

Lindsey Graham, jastrząb, który kochał wojny

Lindsey Graham przez ponad dwie dekady był jednym z najbardziej konsekwentnych jastrzębi amerykańskiej polityki zagranicznej. Jako senator z Karoliny Południowej od 2003 roku konsekwentnie popierał interwencje militarne USA na Bliskim Wschodzie, silne wsparcie dla Izraela oraz konfrontację z Rosją i Iranem. Początkowo krytykował Donalda Trumpa, ale po 2017 roku stał się jednym z jego najbliższych sojuszników w Senacie, zwłaszcza w sprawach obronności i pomocy Ukrainie.

Graham był orędownikiem nieograniczonej pomocy militarnej dla Kijowa, sankcji na Rosję i utrzymywania konfliktu w stanie „proxy war”. Wierzył w amerykańską rolę światowego policjanta i nigdy nie ukrywał, że wojna na Ukrainie to także walka o wpływy USA. Jego działalność skupiała się na komisji sił zbrojnych i sprawach zagranicznych – tam zawsze głosował za większymi budżetami Pentagonu i nowymi pakietami uzbrojenia. Krytycy nazywali go neokonserwatystą, który nie widzi końca amerykańskich zaangażowań zbrojnych. Zwolennicy chwalili go za twardą postawę wobec Moskwy i Pekinu.

W ostatnich latach Graham wspierał też trumpowską linię wobec Chin i Iranu, choć w kwestii Ukrainy pozostawał bardziej interwencjonistyczny niż wielu MAGA-republikanów. Nigdy nie ożenił się i nie miał dzieci – cała jego energia szła w politykę. Zmarł w momencie, gdy wokół pomocy dla Ukrainy toczyły się intensywne dyskusje w Waszyngtonie i gdy administracja prezydenta Trumpa szuka dróg do deeskalacji.

Jego odejście zdejmuje z planszy jednego z najbardziej zagorzałych zwolenników eskalacji konfliktu z Rosją. Czy to przypadek, czy sygnał, że w wielkiej grze geopolitycznej nawet wpływowi senatorowie są tylko pionkami – czas pokaże. Oficjalna wersja o „nagłej chorobie” na razie nie przekonuje wszystkich.

Najnowsze