Ks. Beniamin Sęktas został upomniany przez ordynariusza diecezji drohiczyńskiej, oskarżony o „niezachowanie obowiązujących norm Kodeksu Prawa Kanonicznego” (dotyczących – jak rozumiemy – występowania duchownych w mediach), a także otrzymał zakaz publikowania treści wywołujących zamęt. Ma także „naprawić wyrządzone krzywdy”. Jakie?
Nasi stali Czytelnicy pamiętają zapewne odważną polemikę kapłana z Listem Konferencji Episkopatu Polski z okazji 40. rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej Synagodze Większej. Biskupi na czele z kard. Grzegorzem Rysiem zachęcali w nim m.in. do obchodzenia nieobchodzonej wcześniej rocznicy i masowego odwiedzenia przez katolików synagog (!). Wywołali co najmniej zdziwienie, a często wręcz zgorszenie wśród wiernych. Dorzucili także kamyczek do budowanej od dziesięcioleci figury mitu Polaka-antysemity. „Apel polskiego kapłana do Polaków” opublikowaliśmy w NCZ! 15–16 z 2026 r.
Cztery teksty kapłana pojawiły się na portalu wprawo.pl. Według szeregu katolickich portali inkryminowany ksiądz podpadł swoim zwierzchnikom także krytyką deklaracji Fiducia supplicans (dot. błogosławienia par w sytuacjach „nieregularnych” oraz par tej samej płci). O zamieszaniu wokół ks. Sęktasa, judaizujących skłonnościach niektórych hierarchów i ogólnej kondycji Kościoła rozmawiamy z Jackiem Międlarem.
Marek Skalski: Ks. Sęktas został upomniany kanonicznie. O co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi?
Jacek Międlar: Pamiętam, co czyniono ze mną dekadę temu, w roku 2015 i 2016, gdy byłem atakowany za krytykowanie przeze mnie homolobby w Kościele oraz za krytykowanie judaizacji Kościoła. Pamiętam, jak Jan Pospieszalski, dziś specjalista od tych tematów, bulwersował się, nie w kwestii tego, że istnieje homolobby i występuje zjawisko talmudyzacji Kościoła, ale dlatego że ten temat w ogóle podnoszę… W przypadku księdza Beniamina Sęktasa sytuacja jest bardzo podobna.
Kiedy ja otrzymałem upomnienie kanoniczne, dostałem je przecież nie za jakieś świństwa podobne do tych, których dopuszczają się niejednokrotnie księża (vide: nagłośnione orgie seksualne w diecezji sosnowieckiej, ćpanie na lewo i prawo, a nawet doprowadzenie do śmierci swoich seksualnych partnerów na plebanii). Fakt, że katedra sosnowiecka się paliła, to, w mojej ocenie, był tylko znak od Pana Boga i wezwanie do opamiętania, do którego nie doprowadzał, mówiąc kolokwialnie „ciepły” biskup Kaszak, wówczas ordynariusz diecezji sosnowieckiej. Dostałem upomnienie kanoniczne za to, że podniosłem temat homolobby oraz mówiłem o judaizacji kościoła w rozmowie z Ewą Stankiewicz w Telewizji Republika.
Teraz przyszła pora na ks. Beniamina Sęktasa. Ordynariusz diecezji drohiczyńskiej upomniał go za udzielanie się w mediach, w tym przypadku na moim wprawo.pl, gdzie ks. Sęktas opublikował cztery teksty.
Ks. Sęktas postawił w nich trzy tezy. Pierwsza jest taka i była ona pisana wierszem, ponieważ ten kapłan jest poetą, że biskupi mają mitry z „Gazety Wyborczej”. Druga kwestia to podnoszenie tematu możliwości błogosławienia par homoseksualnych przez księży (nawiązanie do wspomnianego wyżej dokumentu Fiducia supplicans). Po trzecie, w dwóch osobnych tekstach ks. Sęktas mocno skrytykował judaizację Kościoła i poddał pod wątpliwość fakt, że ordynariuszem archidiecezji krakowskiej ma zostać arcybiskup Ryś, w jego ocenie osoba mocno skompromitowana, która np. spotykała się z transseksualistami. Ksiądz Sęktas wskazał, że jest to zachowanie niegodne i jest to zachowanie, które ma na celu sprawiać, że spojrzenie Kościoła na związki homoseksualne ma być łaskawsze aniżeli w liście świętego Pawła Apostoła, który mówi, że jest to po prostu zboczenie. Nic więcej ksiądz Benjamin Sęktas nie napisał, ale przede wszystkim mocno akcentował fakt judaizacji Kościoła i zwrócił uwagę na list Konferencji Episkopatu Polski z piątej niedzieli Wielkiego Postu.
Był to list napisany przez KEP, którego współautorem był arcybiskup kardynał Grzegorz Ryś, który dowodzi komisją do spraw dialogu Kościoła z wyznawcami judaizmu.
List powstał rzekomo dlatego, że była jakaś 40. rocznica wizyty Jana Pawła II w synagodze… Tak jakbyśmy my obchodzili wcześniej tę rocznicę 35., 30., 10. czy 15. W rzeczywistości rocznica była tylko pretekstem, a w kontekście tego, co się dzieje Bliskim Wschodzie, było to ciche opowiedzenie się po stronie żydowskiej w kwestii tego ludobójstwa, które rozgrywa się w relacji Izrael – Palestyńczycy, goje, chrześcijanie…
Po drugie wskazano w sposób wyjątkowo manipulacyjny, iż antysemityzm jest to brak miłości, nie wskazując, co pod tym terminem dokładnie się kryje. Dziś, jak wiemy, idąc za tymi deklaracjami żydowskimi z Wiednia (gdzie odbywały się tematyczne konferencje na temat antysemityzmu), które są przejmowane przez kraje Zachodu, między innymi przez Polskę od lat 90., że antysemityzmem jest między innymi krytykowanie sposobu działania państwa Izrael…
List KEP, z którym polemikę podjął ks. Sęktas, manipuluje jeszcze w ten sposób, że wykorzystuje się szorującą po dnie wiedzę ludzi dotyczącą teologii dogmatycznej, teologii fundamentalnej, w ogóle religii chrześcijańskiej jako takiej i autoryzuje się swoje poglądy, co zrobił Ryś w rozmowie z Rymanowskim kilkukrotnie, osobą Jana Pawła II, którego kult jest nieustannie podkręcany od 2005 roku… Gdy Romanowski spytał ks. Rysia, dlaczego ten list powstał, dlaczego aktualnie, w obecnej sytuacji biskupi mówią o tym, że Żydzi są narodem wybranym, a przez wieki Kościół miał zupełnie inne stanowisko, kard. mówi, to nie jego zdanie, ale tak powiedział Jan Paweł II.
Jak poważną karą jest ta, która spadła na ks. Sęktasa?
Ksiądz Beniamin Sęktas otrzymał upomnienie kanoniczne. To jest bardzo poważne upomnienie, ponieważ kolejnym etapem jest suspensa, czyli zawieszenie w prawach kapłańskich. Nie ma w tekstach ks. Beniamina naprawdę nic przerażającego, nie mają one potężnych zasięgów, nie było o nich mowy w mainstreamie. Jedynie dotykają one ego tych księży, tych hierarchów, którzy za wszelką cenę stają okoniem w obronie judaizacji Kościoła.
W komunikacie kurii nie ma mowy o jakiejkolwiek konkretnej osobie, która zostałaby skrzywdzona. Uważam, że biskup Sawczuk, którego reprezentuje ksiądz Marcin Gołębiewski, rzecznik diecezji, manipuluje, próbując wprowadzić księdza Beniamina Sęktasa w poczucie winy, mówiąc, że on kogoś skrzywdził, nie wskazując, kto jest skrzywdzony.
I co jest jeszcze ciekawe, odnoszę wrażenie, że ten komunikat o upomnieniu ks. Sęktasa był pisany niejako z nożem na gardle, ponieważ jest nieskładny, jest niechlujny. Nie wskazano w komunikacie, że chodzi konkretnie o krytykę judaizacji Kościoła, że to za nią obrywa się ks. Beniaminowi, że chodzi o kardynała Rysia, że chodzi o kwestie błogosławieństwa par homoseksualnych.
Całość upomnienia księdza sprowadza się do krytyki, której i ja doświadczyłem. Powiedziano coś w stylu: „nie miałeś zgody na uczestniczenie w życiu medialnym”. Dokument, z października 2022 r., który wszedł w życie w roku 2023, wskazuje, że ksiądz musi mieć zgodę z episkopatu. Jest to dokument pełen faryzeizmu i hipokryzji, ponieważ w drugiej części dokumentu wskazuje się na to, że należy korzystać ze wszelkich możliwości, form i środków, aby dotrzeć z Ewangelią do świata. Jeżeli jakiś ksiądz ma zdolności literackie, ma umiejętność wypowiadania się przed kamerą i udziela się zgody jakimś księżom, żeby uczestniczyli w The Traitors w TVN-ie, nie goni się księdza, który założył konto ewangelizacyjne na OnlyFansie (de facto strona porno), a potępia się kapłana, który wskazuje tak naprawdę na prawdę Ewangelii, na nasze fundamenty i staje w obronie wiary chrześcijańskiej, to znaczy, że ktoś tu być może jest szantażowany…
Ciekawa sprawa, kilka miesięcy przed wydarzeniem z księdzem Benjaminem Sęktasem, ksiądz Marcin Gołębiewski, czyli kanclerz, czyli rzecznik kurii drohiczyńskiej, która próbuje teraz ukręcić łeb księdzu Benjaminowi Sęktasowi, w Internecie, na Facebooku opublikował oświadczenie, że istnieje duże niebezpieczeństwo, że powstanie jakieś fake-konto, gdzie być może będą publikowane zdjęcia na podstawie sztucznej inteligencji na jego temat… Ale rodzi się pytanie, skąd wiedział, że coś na jego temat będzie publikowane, no i czego dokładnie się obawiał.
Ksiądz Sęktas wysłał do naszej redakcji, jeszcze pod koniec ubiegłego roku bardzo obszerny „List otwarty polskiego kapłana do księdza kardynała Grzegorza Rysia”, w którym przytoczył kilka bulwersujących wiernych konkretów.
Pamiętam temat niegodziwie odprawionej Mszy świętej pod przewodnictwem księdza biskupa podczas wydarzenia Arena Młodych, 13 września 2021 roku. Wywołała ona taki skandal, iż ksiądz kardynał poczuł się zmuszony do publicznego przeproszenia wiernych za zgorszenie, jakie wywołał podczas Mszy świętej i dokonanie konsekracji bez wcześniejszego aktu pokuty i liturgii słowa.
Inny przykład. Ksiądz kardynał wziął udział w forum Kongresu Katoliczek i Katolików w Łodzi. Obecność ważnego hierarchy na zgromadzeniu organizacji, która promuje postulaty święcenia kobiet, akceptacji czynów homoseksualnych i antykoncepcji, świadczy o lekkomyślności i/lub cynizmie… Nie mamy czasu, żeby przeczytać cały dokument, ale tu jest szereg takich konkretów…
Czy tu chodzi o to, żeby zastraszyć takich kapłanów, którzy mają odwagę mówić nieprzyjemne historie, które wewnątrz Kościoła mają miejsce? Czy to możemy rozumieć tak, że jest takich kapłanów być może więcej, którzy niestety są zastraszeni w tej chwili?
Tak, oczywiście, absolwenci studiów teologiczno-filozoficznych, czyli studiów seminaryjnych, mają świadomość tego, czym jest upomnienie kanoniczne i jaka w praktyce jest droga od upomnienia kanonicznego dalej. Kolejnym etapem jest suspensa po upomnieniu kanonicznym, mimo iż to omawiane upomnienie nie ma w sobie żadnej merytoryki, ponieważ, podkreślę raz jeszcze, nie wskazano żadnych skrzywdzonych, jedynie próbuje się manipulować takim poczuciem winy. W tym przypadku to bez wątpienia można mówić o pewnego rodzaju zastraszaniu.
Pamiętam rok 2016, potem, gdy ja wypowiedziałem się w kwestii imigracji przybyszów z Bliskiego Wschodu do Polski, że w pierwszej kolejności w ramach zasady ordo caritatis (porządek miłości – dop. red.) musimy zadbać o to, abyśmy my byli silni wiarą, silni tożsamością kulturową i religijną, ponieważ w zetknięciu z radykalizmem islamskim po prostu zginiemy i po prostu zostaniemy zmieceni z ziemi. Wówczas ówczesny prymas Wojciech Polak publikował list odczytywany we wszystkich kościołach w odpowiedzi na moje słowa, co było zabawne, ale również i komunikat wydany przez Katolicką Agencję Informacyjną, że każdy ksiądz, który choćby w jakikolwiek sposób będzie partycypował w tych działaniach blokujących imigrację przybyszów z Bliskiego Wschodu do Polski, będzie suspendowany. Podobnie jest teraz.
Ks. Beniamin Sęktas ma być przykładem dla innych: „uważaj, bo skończysz jak on”. Jedynie wielka fala duchownych, wikarych, proboszczów w całej Polsce, którzy sprzeciwiliby się działaniom Konferencji Episkopatu Polski, ona mogłaby dać jakiś skutek, jednak najwyraźniej brakuje lidera, który mógłby tych księży zsolidaryzować. I pamiętajmy jeszcze o jednej rzeczy, że Episkopat Polski boi się przede wszystkim utraty świętego spokoju.
Upominany jest ksiądz, który staje w obronie wiary katolickiej, doktryny katolickiej oraz przede wszystkim zdrowego rozsądku. Nie są upominani kanonicznie ci, którzy naprawdę na swoim sumieniu mają skandaliczne świństwa na plebaniach albo w jakichś hotelach czy motelach albo innych miejscach, o czym kuria diecezjalna wie, ale nie upomina kanonicznie dopóki, dopóty media nie opublikują informacji na ten temat. Zatem jest to jedna wielka hipokryzja i uczynienie sobie z instytucji, jaką jest Kościół katolicki, jakiegoś prywatnego folwarku do zbijania kapitału finansowego oraz takiego społecznego, prowadzącego do tego, że księża będą poklepywani po plecach. Stosowana jest obrzydliwa manipulacja.
Ja pamiętam rok 2015-16, gdy mnie krytykowano, gdy ja bardzo ostro podejmowałem te tematy i w telewizji, i w Internecie, i na ulicach miast, i na Marszu Niepodległości, i w wielu innych miejscach, i nie bałem się tego mówić, i wiedziałem, jakie są tego konsekwencje, ale taka jest misja księdza. Może trwać ona rok, może trwać dwa, ale za to będzie szczera, oddana i godna, taka jak być powinna, bo posłuszeństwo, ślepe posłuszeństwo to jest istne wygodnictwo, to jest przełożenie odpowiedzialności za czyny na swojego hierarchę…
Wejdę trochę w rolę adwokata diabła. Kapłanów obowiązują pewne zasady. Kościół katolicki jest instytucją hierarchiczną, troszkę przypominającą nam chociażby armię, gdzie są dowódcy, są oficerowie wyżsi, niżsi i ci niżsi powinni jednak być posłuszni pewnym zasadom i jest rzeczywiście taki zapis, że bez zgody kurii, zwierzchników ksiądz nie powinien korzystać z tych mediów społecznościowych, nie powinien zabierać głosu i tak dalej. Ty mówisz o tym, że jakby z samego powołania ksiądz powinien. Ks. Sęktas nie dostał – jak rozumiem – od razu kary, bo to trwa kilka miesięcy. Rozmawialiśmy o liście, który przyszedł do nas jeszcze w ubiegłym roku. Czy ksiądz Sęktas był ostrzegany, że to, co robi, może się skończyć taką właśnie karą?
Ten komunikat i upomnienie kanoniczne nie tyczą się tego jednego listu, o którym, Marku, wspomniałeś, ale tych czterech tekstów, które opublikowano właśnie na wprawo.pl i które dotarły również do drohiczyńskich duchownych.
Odnośnie do tego posłuszeństwa, spróbuję to wytłumaczyć na zasadzie pewnej analogii. Mamy prawo naturalne oraz prawo stanowione. Wiem, że prawo stanowione nie będzie prawem, jeżeli nie będzie komplementarne z prawem naturalnym. Podobnie jest z posłuszeństwem. Posłuszeństwo względem hierarchii nigdy nie będzie koniecznym posłuszeństwem, jeżeli decyzje hierarchii, dyspozycje hierarchii nie będą komplementarne z dyspozycjami zapisanymi w objawieniu, czyli w Ewangelii. Istotą, dosłownie istotą Ewangelii jest głoszenie Ewangelii na wszelkie możliwe sposoby, docieranie do różnych warstw społecznych z dobrą nowiną, o czym mówił chociażby w swoim fundamentalnym haśle Dominikanie, by wszelkimi środkami, wszelkimi formami głosić Ewangelię. To jest istota całego Nowego Testamentu, to jest istota nawet ostatnich ksiąg Starego Testamentu, gdy ten żydowski naród wybrany zaczął otwierać się na prozelityzm. W Nowym Testamencie to jest oczywistością, że należy głosić Ewangelię wszystkim: Żydom, Grekom, poganom, wszystkim, którzy jeszcze o Ewangelii nie słyszeli i to jest fundament, zwłaszcza w tych czasach, kiedy najskuteczniejszym sposobem są środki masowego przekazu.
