Kolejny atak niedźwiedzia na człowieka, tym razem w miejscowości Morochów na Podkarpaciu. Agresywny drapieżnik zaatakował rolnika sprawdzającego pastwisko. Incydent miał miejsce zaledwie kilka kilometrów od Płonnej, gdzie kilka dni wcześniej 58-letnia kobieta zginęła w wyniku ataku tego samego gatunku zwierzęcia.
Zgodnie z relacją poszkodowanego mężczyzny, do zdarzenia doszło przy granicy pastwiska i młodnika.
– Podjechałem pod młodnik, który graniczy z pastwiskiem. W tym momencie niedźwiedź wyskoczył z zalesienia prosto na mnie. Widziałem, że idzie na mnie i zacząłem uciekać. Samochód był blisko, wskoczyłem do środka w ostatniej chwili – opisał wstrząśnięty rolnik.
Drapieżnik nie zareagował na obecność człowieka ani na hałas, co – jak zaznacza poszkodowany – odróżnia to spotkanie od poprzednich, kiedy obserwowane niedźwiedzie uciekały.
– Krowy zaczęły lecieć z góry, prawdopodobnie wystraszone przez drapieżnika – kontynuował rolnik. Mężczyzna podkreślił, że przez całe życie spotykał niedźwiedzie w okolicy, jednak nigdy żadne z nich nie zachowało się w tak bezpośrednio agresywny sposób.
Policja potwierdza, że wpłynęło zgłoszenie o niedźwiedziu. „Nie doszło do kontaktu człowieka ze zwierzęciem. Zgłaszający wycofał się i oddalił. Nikomu nic się nie stało” – przekazała asp. szt. Anna Oleniacz, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Sanoku.
To kolejny atak niedźwiedzia na Podkarpaciu. 23 kwietnia w Płonnej niedźwiedź zabił 58-letnią kobietę.
Mentzen o zwierzętach. Apeluje o otrzeźwienie: „Szerzy się bambinizm” [VIDEO]
