Strona głównaGŁÓWNY"Brutus polskiej prawicy". Mentzen w ogniu niewygodnych pytań. Uderzył w Korwin-Mikkego

„Brutus polskiej prawicy”. Mentzen w ogniu niewygodnych pytań. Uderzył w Korwin-Mikkego [VIDEO]

-

- Reklama -

Z serią niewygodnych pytań spotkał się w Częstochowie lider Nowej Nadziei Sławomir Mentzen. Jedna z kobiet pytała m.in. o serię „rozstań” z politykami Konfederacji oraz o to, jak czuje się „Brutus polskiej prawicy”.

– Ponieważ zakończył Pan współpracę Konfederacji z p. Dziamborem, Kuleszą, Sośnierzem, z całą Konfederacją Korony Polskiej z Grzegorzem Braunem na czele, no i ostatnio z Ewą Zajączkowską-Hernik, stąd rodzi się moje pytanie: co jeszcze zostało z prawicowej Konfederacji? I jak się czuje Brutus prawicy polskiej? – zapytała uczestniczka spotkania z Mentzenem.

– A kim jest ten Brutus? – dopytywał polityk.

– Pan jest tym Brutusem – wskazała kobieta.

- Prośba o wsparcie -

– To bardzo mi przykro, że mnie Pani tak nieładnie nazywa. Każdy z tych przypadków jest kompletnie inny. Ewa Zajączkowska dalej jest z nami w Konfederacji, zresztą sama wystąpiła z mojej partii (Nowej Nadziei – przyp. red.). Grzegorz Braun również sam wystąpił, bo również chciał wziąć udział w wyborach prezydenckich. Artur Dziambor również, razem z Kubą Kuleszą oraz Dobromirem Sośnierzem wystąpili z partii KORWiN, zakładając Wolnościowców, w związku z czym pytanie jest do nich, dlaczego nie chcieli z nami kontynuować tego projektu – a nie do mnie – twierdził Sławomir Mentzen.


Przypomnijmy, że Pod koniec marca Ewa Zajączkowska-Hernik ogłosiła, że w Parlamencie Europejskim przechodzi z frakcji Europa Suwerennych Narodów (ESN), do której należą europosłowie Nowej Nadziei, do frakcji Patrioci dla Europy (PfE), skupiającej m.in. europosłów Ruchu Narodowego.

Zapewniła jednocześnie, że pozostaje w Konfederacji Wolność i Niepodległość. Następnie Sławomir Mentzen oświadczył w enigmatycznym wpisie, że dziękuje Zajączkowskiej-Hernik za dotychczasową współpracę i życzy „powodzenia u przyjaciół Narodowców”. Później szerszego komentarza do sprawy udzielił rzecznik Nowej Nadziei i Konfederacji Wolność i Niepodległość Wojciech Machulski. Stwierdził, że Zajączkowska-Hernik dokonała „samowykluczenia” z partii. Powoływał się przy tym na statut, który zabrania przynależności do innej grupy politycznej niż ta, w której zasiadają europosłowie NN.

Innego zdania jest jednak sama Zajączkowska-Hernik. Europoseł stwierdziła, że do momentu zakończenia kampanii prezydenckiej współpraca z Nową Nadzieją i Sławomirem Mentzenem układała się wzorowo, ale potem coś się zmieniło. – Nie pretendowałam do jakichś wysokich stanowisk partyjnych, no ale gdzieś tam byłam cały czas tym szeregowym członkiem. W wielu akcjach nie brałam udziału, natomiast narracja o tym, że dokonałam samowykreślenia – ja wiem, że ona jest wygodna – ale ona jest nieprawdziwa – powiedziała Zajączkowska-Hernik.

Prawnicy, którzy analizowali statut Nowej Nadziei, czy przepisy dotyczące partii politycznych, mówią wprost, że nie ma takiej formuły jak samowykreślenie. Więc doprecyzujmy: ja zostałam wykreślona z listy członków partii Nowa Nadzieja – zaznaczyła.

Zajączkowska-Hernik: „Nie mam przynależności partyjnej”. Z Mentzenem nie rozmawiała prawie od roku

Podobne kontrowersje pojawiały się wokół wyrzucenia z Konfederacji Grzegorza Brauna, po tym jak ogłosił on samodzielny start w wyborach prezydenckich w styczniu 2025 r. Wówczas namaszczony na kandydata do wyścigu o fotel prezydenta z ramienia Konfederacji był Sławomir Mentzen. Wersje obu stron znacząco różniły się od siebie.

– Faktem jest, że się rozstajemy. Od tego czasu będziemy działać politycznie osobno. Moja ocena sytuacji jest taka, że Braun popełnił błąd, ale jak to w tego rodzaju sytuacjach bywa, dopiero historia nas osądzi i stwierdzi, kto tak naprawdę popełnił błąd – powiedział Mentzen podczas konferencji prasowej inaugurującej kampanię wyborczą.

Z koeli w mediach społecznościowych pojawił się wpis, w którym Mentzen oświadczył: „Z zaskoczeniem przyjąłem wiadomość, że Grzegorz Braun podjął decyzję o rozstaniu z Konfederacją”.

Mentzen reaguje na start Brauna. „Rozstajemy się. Będziemy działać politycznie osobno”

Później Krzysztof Bosak zapowiedział wniosek do sądu partyjnego o usunięcie Grzegorza Brauna z Konfederacji Wolność i Niepodległość. – Ta sytuacja wykracza poza ramy nie tylko współpracy, ale także napięć wewnątrz wspólnie tworzonych projektów politycznych. Jeszcze wczoraj rano podczas rozmowy telefonicznej Grzegorz Braun zapewniał mnie, że żadnej deklaracji ws. wyborów prezydenckich składał nie będzie. Ubolewam, że zostałem wprowadzony w błąd. W ten sposób współpracy prowadzić się nie da – grzmiał lider Ruchu Narodowego.

Wniosek do sądu o usunięcie Brauna z Konfederacji. Bosak: Za błędy ponosi się konsekwencje

Odnosząc się do słów Bosaka Braun stwierdził, że zupełnie inaczej pamięta relacjonowaną przez niego rozmowę. – Powiem krótko: z ubolewaniem przyjmuję wypowiedzi nieoparte na prawdzie. Dezinformowanie opinii publicznej z przywołaniem rozmowy, w której rzekomo miałem deklarować wolę nieprzystąpienia do kampanii prezydenckiej. Taka rozmowa nie odbyła się, taka deklaracja nie padła – powiedział w rozmowie na kanale PSTV Peter Szlachtowicz Braun.

Czyli Bosak kłamał? – zapytał wprost w dalszej części programu Piotr Szlachtowicz. – Mogę powiedzieć, że będę musiał bardzo, bardzo głęboko rozważyć w przyszłości czy mogę rozmawiać z Krzysztofem Bosakiem w cztery oczy albo na linii telefonicznej. Będę się musiał nad tym zastanowić, bo jak się okazuje, krótką nawet rozmowę można przedstawić w sposób zupełnie opatrzny, nieprawdziwy – odpowiedział.

Braun o mijaniu się z prawdą Konfederacji i politycznej emeryturze. „Decyzje wypracowywane poza Radą Liderów były przywożone w teczce”


Mam wrażenie, że pan prezes Janusz Korwin-Mikke (…) jest fundamentem polskiej prawicy, to wszystko, co on stworzył, Pan przejął to i on stworzył to z myślą, tak naprawdę o tym, że ma to jednoczyć ludzi, mimo swoich nie sprzecznych, ale troszeczkę odmiennych poglądów, przyświeca nam jeden cel, aby Polska była Polską. Czy nie sądzi Pan, że to trochę dziwne, że po tym jak Pan został zwierzchnikiem, że tak to ujmę, nagle zaczęli ludzie odchodzić? – pytała uczestniczka spotkania w Częstochowie.

Nie, oni już wcześniej zaczęli odchodzić. Natomiast zawsze ludzie odchodzili. Prezes Korwin-Mikke przeżył jeszcze więcej rozłamów niż ja, więc jeżeli tutaj pan Korwin-Mikke jest dla Pani takim autorytetem, no to on miał dużo więcej rozłamów na koncie niż ja, więc idę jego drogą. Zresztą nie tylko w tej sprawie. Wartości Korwina są dla mnie niezwykle ważne. Od 20 lat jestem zaangażowany politycznie po to, żeby je realizować i te wartości są dla mnie na tyle ważne, że niestety w pewnym momencie nawet były ważniejsze od Janusza Korwin-Mikkego i trzeba było mu podziękować, żeby móc je zrealizować, ponieważ niestety z nim na pokładzie było to niemożliwe – grzmiał Mentzen.

Źródło:X/NCzas

Najnowsze