Analitycy twierdzą, że Rosja Władimira Putina poświęca swoje mniejszości w wojnie z Ukrainą. Pobór do wojska w Rosji, już od początku konfliktu zachęcał do służby młodych ludzi z licznych mniejszości tego kraju.
Teraz okazuje się, że spośród 275 000 do 325 000 żołnierzy rosyjskich poległych na przestrzeni ponad czterech lat wojny, mocno nadreprezentowani są wojskowi pochodzący z Syberii i Dalekiego Wschodu. Na front wysyłani są Tuwińczycy, Buriaci, Czukcze, Ałtajowie…
Trwa to od początku inwazji. Niejaki Nurmagomed Gadzhimagomedow był oficjalnie pierwszym rosyjskim żołnierzem, który zginął podczas bezpośredniej inwazji na Ukrainę 24 lutego 2022 roku. Pochodził z Dagestanu, małej republiki na Kaukazie. 25-latek należał do grupy etnicznej Laków, w przeważającej mierze sunnickiego ludu zamieszkującego ten region.
Został później pośmiertnie odznaczony przez Władimira Putina, który wykorzystał okazję, by pochwalić rolę mniejszości etnicznych w wojnie, mówiąc, że jest „dumny z bycia częścią tego potężnego, silnego i wielonarodowego państwa, jakim jest Rosja”.
Ofiary pochodzące z mniejszości narodowych budzą mniej zaniepokojenia w rdzennej Rosji. Są to często biedniejsze republiki, w których perspektywa wysokiego żołdu jest też znacznie bardziej kusząca. Niektóre z tych mniejszości są jednak zagrożone i odpływ młodych ludzi budzi zaniepokojenie o los niektórych małych narodów. Warto tu dodać, że siły na froncie uzupełniają też egzotyczne posiłki w postaci nawet najemników z Afryki i „ochotników” z Korei Północnej.
Źródło: Le Figaro
