W podparyskim Saint-Denis merem został niedawno przedstawiciel „lokalnej wielokulturowej społeczności” Bally Bagayoko z partii Zbuntowana Francja (LFI). Jego pierwsze decyzje stały się głośne w całej Francji.
Zapowiedział m.in. rozbrojenie miejskiej policji, chociaż Saint-Denis to jedna z francuskich „stref bezprawia”, organizuje „wiece antyrasistowskie”, wyrzucił niewygodnych urzędników, a jak przystało na polityka lewicy postanowił też „ulżyć” lokatorom, którzy nie płacą za swoje mieszkania czynszu i zakazał ich eksmisji.
Na razie jeszcze nie wszystkie pomysły tego przechodzą. Sąd administracyjny zawiesił nakaz zakazujący eksmisji wydany przez nowego mera Bally’ego Bagayoko wydany na początku kwietnia, a dokładnie… 1 kwietnia.
Zakaz ten został zaskarżony przez prefekturę wkrótce po jego podpisaniu przez mera i zdaje się, że sąd też potraktował takie prawo jako żart „primaaprilisowy”.
Dekret Bally Bagayoko zakazywał eksmisji w „przypadku braku alternatywnego rozwiązania mieszkaniowego” i wszedł w życie 1 kwietnia, zaraz po zakończeniu sezonu zimowego, w czasie którego prawo francuskie i tak na żadne eksmisje nie pozwala.
Sąd administracyjny w Montreuil, „po przeanalizowaniu sprawy, uznał, że ten dekret jest niezgodny z prawem” – poinformowała prefektura Seine-Saint-Denis, na korzyść której zapadł wyrok. „Burmistrz nie jest uprawniony do sprzeciwiania się wykonaniu eksmisji zarządzonej przez sędziego” – wyjaśnił sąd administracyjny 14 kwietnia.
Na razie, nawet w Saint-Denis za mieszkanie trzeba będzie jednak płacić, chociaż wiadomo, że dla lewicy nie jest ono towarem, ale prawem”.
Źródło: Le Parisien

