Tor Poznań, jedyny obiekt w Polsce, na którym odbywają się licencjonowane wyścigi, m.in. samochodowe i motocyklowe, decyzją Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska został zamknięty z powodu przekroczenia dopuszczalnego poziomu hałasu. Hałas przeszkadzał mieszkańcom okolicznych osiedli, które powstały kilka lub kilkanaście lat temu. Tor działał w tym miejscu od pięciu dekad.
To duże zaskoczenie dla władz Automobilklubu Wielkopolski – właściciela i zarządcy Toru Poznań. W 2023 roku Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska wydał decyzję o zamknięciu obiektu, ale wówczas AW złożył odwołanie. Jednocześnie na torze nadal mogły odbywać się zawody. We wtorek Główny Inspektorat Ochrony Środowiska podtrzymał wcześniejszą decyzję, co oznacza całkowite zamknięcie Toru Poznań.
– W środę praktyczne wstrzymaliśmy działalność. Zamierzamy złożyć skargę kasacyjną do ostatniej instancji, jaką jest Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Jedocześnie będziemy składać wniosek do GIOŚ o wstrzymanie wykonalności decyzji, ale kiedy zostanie on rozpatrzony, tego nie wiemy – powiedział PAP prezes AW Bartosz Bieliński.
Na Torze Poznań przeprowadzano liczne kontrole. Dopuszczalny poziom hałasu wynosi 55 decybeli, natomiast na części okolicznych ulic obowiązuje limit 50 decybeli. W trakcie zawodów utrzymanie takiego poziomu jest po prostu niemożliwe. Bieliński jednak liczył na inny werdykt w postępowaniu odwoławczym.
– Czuliśmy się mocno skrzywdzeni decyzją pierwszej instancji. Wierzyliśmy, że Główny Inspektorat Ochrony Środowiska podejdzie do tego tematu bardziej prospołecznie. Tor Poznań to nie tylko arena zawodów sportów motorowych, ale także przeznaczony jest dla innych dyscyplin. Poza tym ten obiekt służy poprawie bezpieczeństwa na drodze. Robimy m.in. szkolenia dla policjantów ruchu drogowego na motocyklach, które właśnie musieliśmy odwołać. To są także szkolenia z techniki jazdy – tłumaczył.
Obiekt powstały pod koniec 1977 roku służył także kierowcom amatorom, którzy mogli potrenować na torze. Rywalizowali na nim także rowerzyści, wrotkarze, a nawet biegacze.
– Ściągaliśmy do siebie drifterów spod marketowych parkingów, aby u nas mogli popróbować swoich umiejętności, zapoznać się z prędkością i nauczyć się, jak wyprowadzić pojazd z poślizgu. A gdzie to nie zrobią, jak na właśnie takich obiektach. Do tego mieliśmy imprezy typu track day i speed day, gdzie motocykliści mogli się wyszaleć na torze, a nie na drogach. Biegacze, wrotkarze, czy rowerzyści także nie mogą korzystać z naszej infrastruktury – zaznaczył Bieliński.
Szczerze? Myślałam, że to spóźniony prima aprilis…
Tor Poznań – JEDYNY obiekt w Polsce z homologacją FIA – zamknięty ze skutkiem natychmiastowym z powodu hałasu – podczas gdy obok jest lotnisko.
Obiekt, który funkcjonuje od 1977 roku, jest miejscem zawodów, szkoleń, jedynym… pic.twitter.com/TNpUfPsa7I— Aldona Marciniak (@AldonaMarciniak) April 14, 2026
Flagową imprezą toru położonego w podpoznańskim Przeźmierowie były motocyklowe i samochodowe mistrzostwa Polski. Obiekt w Wielkopolsce jako jedyny w kraju ma niezbędną homologację do przeprowadzania imprez także rangi międzynarodowych. Na ten moment najbliższe zawody zaplanowane na kwiecień i maj zostaną odwołane.
– Z chwilą zamknięcia naszego obiektu sport motocyklowy i samochodowy na torach w Polsce właśnie się skończył. Wszystko wskazuje na to, że będziemy musieli jeździć do Niemiec, Czech czy Węgier, aby rozgrywać mistrzostwa naszego kraju. Węgry są krajem kilkakrotnie mniejszym od Polski, ale mają do dyspozycji trzy licencjonowane tory – podkreślił Bieliński.
Decyzja Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska jest szeroko komentowana. Krytycy decyzji GIOŚ podkreślają przede wszystkim, że mieszkańcy, którym przeszkadza hałas, pojawili się w tym miejscu znacznie później, aniżeli tor. Poza tym obok funkcjonuje także lotnisko i nikomu nie przychodzi na myśl, by je zamknąć w związku z generowanym hałasem.
Mówimy o obiekcie, który działa od 1977 roku – czyli istnieje dłużej niż większość okolicznych osiedli. Przez lata pozwalano budować domy coraz bliżej toru, a potem nagle odkryto, że tor wyścigowy generuje hałas. Ludzie z własnej nieprzymuszonej woli wybrali lokalizację w pobliżu toru wyścigowego oraz lotniska, a teraz GIOŚ zamyka tor, bo jest za głośno? Przecież to absurd.
To jest jedyny w Polsce tor wyścigowy z homologacją. Mamy odwołane wydarzenia i pozbawienie prawa do treningu i rozwoju kierowców. Gdzie teraz Ci ludzie mają iść? Na ulicę? W ten sposób państwo walczy z bandyterką nielegalnych wyścigów miejskich?
Po sąsiedzku mamy lotnisko Poznań-Ławica. Co jest kolejnym krokiem, zamknięcie lotniska? Brzmiałoby to nieprawdopodobnie, ale już z początkiem kwietnia ogłoszono ciszę nocną na lotnisku, która będzie obowiązywać między 1 a 5 w nocy.
Nikt, kto wprowadza się obok toru wyścigowego nie może być zdziwiony hałasem samochodów, w pobliżu lotniska hałasem samolotów, a na wsi – piejącym kogutem i zapachem z hodowli. To nie jest powód do zamykania obiektów i biznesów ludzi, którzy w tym miejscu byli po prostu wcześniej.komentuje Anna Bryłka z Konfederacji

