Strona głównaWiadomościPolskaWiększy haracz od nowego roku. Za te urządzenia elektroniczne zapłacisz więcej. Rząd...

Większy haracz od nowego roku. Za te urządzenia elektroniczne zapłacisz więcej. Rząd przekonuje, że to nie jest podatek

-

- Reklama -

Od nowego roku wchodzi znowelizowany haracz, którego skutkiem będzie podniesienie cen popularnych urządzeń elektronicznych. W wyniku opłaty reprograficznej – uparcie określanej jako „nie podatek” – stracą Polacy, a zyskają tzw. „artyści”.

Oficjalnie opłata reprograficzna to „rekompensata uczciwej kultury”. W praktyce to haracz na rzecz tzw. artystów narzucany przez państwo.

- Reklama -

„Rekompensata” ma wynikać z tego, że autorzy rzekomo tracą przez to, że ich utwory czy dzieła są kopiowane na użytek prywatny przez właścicieli smartfonów czy komputerów. Wiadomo przecież, że gdyby nie było elektroniki, to wszyscy masowo kupowaliby ich obrazy, wiersze czy zdjęcia.

Pieniądze z haraczu nie trafią do budżetu państwa. Będą kierowane do podmiotów prywatnych, stąd forsowanie określenia „opłata” i zaprzeczanie, by był to podatek.

- Prośba o wsparcie -

„Opłata reprograficzna nie jest podatkiem. Nie wpływa do budżetu państwa ani samorządów terytorialnych. Przekazywana jest twórcom, gdyż darmowe odtwarzanie ich utworów zwiększa atrakcyjność i popyt na urządzenia elektroniczne takie jak smartfony, tablety czy laptopy, a jednocześnie zmniejsza wpływy twórców ze sprzedaży swoich utworów. Opłata znacznie poszerza też darmowy dostęp do dóbr kultury. To dzięki niej możliwe jest w pełni legalne darmowe odtwarzanie dla celów prywatnych, rodzinnych czy towarzyskich muzyki, filmów, książek czy obrazów chronionych prawem autorskim” – przekonuje ministerstwo kultury na stronie gov.pl.

Opłata istniała od lat 90-tych. Obejmowała jednak stare sprzęty i technologie, jak np. kasety magnetofonowe, magnetofony, płyty CD, faksy, wieże stereo, etc.. Nowelizacja wchodząca od nowego roku aktualizuje listę sprzętów objętych haraczem.

„Dysponentem Funduszu Wsparcia Artystów Zawodowych będzie dyrektor Polskiej Izby Artystów (PIA), a nie Minister Kultury. PIA będzie miała nowoczesny charakter instytucji typu quango (ang: quasi-governmental), czyli państwowej osoby prawnej oddanej w zarząd społeczny. Dyrektora PIA wybierać będzie Rada Polskiej Izby Artystów, w której 2/3 mandatów obejmą delegaci środowisk artystycznych: stowarzyszeń i związków twórczych” podaje gov.pl.

Rząd przekonuje też, że „opłata reprograficzna nie musi wpływać na ceny urządzeń, czego dowodem są niższe ceny tych samych popularnych smartfonów czy komputerów w Niemczech niż w Polsce”. To już jest przerażający analfabetyzm gospodarczy. Zresztą cała „informacja” czy też komunikat na ten temat na stronie rządu wygląda, jakby dyktowało ją lobby „artystów”.

Strategię nazywania tego haraczu „nie podatkiem” rząd używa już do dłuższego czasu. Więcej o tym przeczytacie w artykule poniżej.

„Podatek od smartfonów” już od Nowego Roku. Ministerstwo Kultury przekonuje, że haracz nie odbije się na cenach urządzeń

Od 1 stycznia haracz będzie doliczany do: Telefonów komórkowych z wbudowaną pamięcią powyżej 32 GB, tabletów z wbudowaną pamięcią powyżej 32 GB, komputerów stacjonarnych oraz laptopów, telewizorów z wbudowaną pamięcią lub funkcją nagrywania na nośnik zewnętrzny, dysków twardych (HDD i SSD), w tym zewnętrznych oraz kart pamięci zewnętrznych, w tym pendrive’ów i innych wymiennych pamięci półprzewodnikowych. Oczywiście, haracz spowoduje wzrost cen.

„W praktyce oznacza to, że laptop za 5 tys. zł zdrożeje o 50 zł, a smartfon za 7,5 tys. zł zdrożeje o ok. 75 zł. W 2024 roku wpływy z opłaty reprograficznej wyniosły 35,8 mln. Po nowelizacji poziom opłat ma sięgnąć 150-200 mln zł” – wylicza portal gazeta.pl.

Najnowsze