Krzysztof Stanowski bez pardonu ocenia reakcje na zamach w Krakowie. Twórca Kanału Zero bierze pod lupę skandaliczne teorie Tomasza Sakiewicza oraz uderzające w wizerunek kraju deklaracje Marcina Kierwińskiego.
W sobotnie popołudnie 24-letni zamachowiec wjechał samochodem na krakowski Rynek Główny i otworzył ogień z karabinu do przypadkowych ludzi. W wyniku ataku zginęło sześć osób, a kilkanaście zostało rannych. Napastnik został postrzelony i obezwładniony po wymianie ognia z dwoma funkcjonariuszami policji, którzy z ciężkimi obrażeniami trafili do szpitala.
Na tragedii żeruje wielu polityków i komentatorów, chcąc ugrać coś dla siebie. Nie popisali się, delikatnie mówiąc, chociażby minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński czy szef TV Republika Tomasz Sakiewicz.
Sakiewicz pod pręgierzem
Sakiewicz, prezes i redaktor naczelny TV Republika, znalazł się w ogniu krytyki natychmiast po swojej relacji na żywo, którą prowadził z krakowskiego Rynku zaledwie kilkadziesiąt minut po ataku. Szef stacji publicznie forsował tezę o braku policji w centrum miasta.
„Gdzie jest policja?” – pytał na antenie i sugerował, że siły policyjne zostały celowo przetransportowane do Warszawy w związku z protestami wokół Trybunału Konstytucyjnego.
Jeszcze podczas transmisji przechodnie w ostrych słowach zarzucali dziennikarzowi kłamstwo i uprawianie cynicznej propagandy na tle tragedii.
Kierwiński skłamał? Michał O. bez powiązań ze „skrajną prawicą”
Wielu krytykuje też obóz rządzący, a przede wszystkim ministra Kierwińskiego. Szef MSWiA już podczas pierwszej konferencji prasowej oświadczył, że zamachowiec „miał poglądy bardzo radykalne” oraz „zafascynowany był ideologiami skrajnie prawicowymi”.
Robota Kierwińskiego nie polega na insynuowaniu. Jego słowa szybko powtórzyły światowe media i skleiły zamach w Polsce ze „skrajną prawicą”. Choć od zamachu minęły kolejne długie godziny, nie ma na tezy szefa MSWiA żadnych potwierdzeń.
Stanowski wyjaśnia obu
Do narastającego sporu wokół wypowiedzi Kierwińskiego i Sakiewicza odniósł się Krzysztof Stanowski. „Najpierw musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, od kogo więcej oczekujemy – od dziennikarza propagandysty czy od ministrów polskiego rządu. No ja jednak więcej oczekuję od ministrów” – rozpoczął swój wpis Stanowski.
Nie szczędził krytyki szefowi TV Republika. „Tomasz Sakiewicz gra na skrajną polaryzację, co jest groźne i może mieć w przyszłości katastrofalne skutki. Sekciarski model biznesowy nie pozwala mu już zrobić kroku w tył, dlatego praprzyczyną każdego zdarzenia jest zły Tusk. Niemniej – czy się to komuś podoba czy nie – niczego z tym się zrobić nie da, a pomysły o zamykaniu telewizji Republika są znacznie bardziej niebezpieczne niż sama telewizja Republika” – napisał.
Stanowski zaznaczył, że Sakiewicz poniósł już doraźny koszt swojego zachowania. „Szef Republiki został od wczoraj rozjechany walcem przez prawie wszystkich i dlatego napisałem, że dostał za swoje. Bo nie wiem, co dalej miałoby się jeszcze wydarzyć” – dodał.
Pytania o działania służb
W dalszej części wpisu twórca Kanału Zero zaprezentował, jak sam to określił, „pewnego intelektualnego łamańca”. Wskazał, że mimo odrażającej formy wystąpienia Sakiewicza, wątpliwości wokół działania służb mogą przecież występować.
„Gdy zapomnimy o totalnej niestosowności chwili, o zupełnym braku wrażliwości, wreszcie (najważniejsze) o obwinianiu za tragedię wrogów politycznych, to – uwaga, oburzę i stworzę pewnego intelektualnego łamańca – na dziś jest więcej powodów, aby dyskutować o postawionej przez niego głupiej i obrzydliwej tezie, niż aby dyskutować o tezie postawionej przez ministra spraw wewnętrznych. Przy tej głupiej tezie – nazwijmy to, sakiewiczowo-trybunalsko-tuskowej – da się chociaż zadać kilka pytań” – uważa.
„Przecież końcowa strzelanina i jej skutki muszą nas wszystkich dziwić. Dwóch dzielnych policjantów strzela się z zamachowcem, ale dlaczego przez ten cały czas zamachowca ściga tylko ta dwójka? To trochę przecież trwało. Dlaczego po strzelaninie pomocy udzielają przypadkowe osoby, broń leży niezabezpieczona? To też trochę trwało. Po prostu – gdzie byli wszyscy inni? Może ja naoglądałem się filmów, może mam złe wyobrażenie o realiach w polskiej policji, ale mnie to po prostu dziwi. Dlatego napisałem, że wokół obrzydliwych słów Sakiewicza chociaż da się zadać kilka pytań zahaczających o przebieg zdarzeń. Sam osobiście sądziłem, że krakowski rynek jest lepiej zabezpieczony i że – poza rynkiem – policja ma większą sprawność/mobilność” – dodał Stanowski.
Ile będą kosztować Polskę słowa Kiewińskiego?
Jednocześnie Stanowski nie widzi żadnego usprawiedliwienia dla postawy Kierwińskiego.
„Minister polskiego rządu nie dość, że wprost powiązał wrogi sobie obóz polityczny z morderstwami, to jeszcze puścił na cały świat przekaz o tym, jakoby po Polsce szalał ultra-prawicowiec, co z pewnością skleja Polskę w głowach innych z jakimś nazizmem i generalnie chorym klimatem. To jest realna szkoda wyrządzona wizerunkowi Polski” – pisze dziennikarz.
Zwrócił uwagę na dysproporcję między prawdopodobnym profilem sprawcy a narracją, która poszła w świat. „Oczywiście, takie wydarzenie zawsze jest szkodą dla wizerunku, ale jednak wolałbym, żeby ludzie na świecie myśleli (chyba zgodnie z prawdą), że trafił nam się pojedynczy psychol, niż żeby myśleli, że był to członek jakichś prawicowych bojówek. Nie wiem, czy Kierwiński powiedział to cynicznie, żeby politycznie coś sobie ugrać, co byłoby skrajnie obrzydliwe, czy z głupoty” – czytamy.
„„Dziwi mnie, że więcej oczekujemy od zaślepionego dziennikarza propagandysty niż od ministra spraw wewnętrznych. Dziwi mnie, że rujnowanie wizerunku Polski przez ministra uchodzi na sucho” – podsumował wpis mocnym akcentem Stanowski.
Bardzo chętnie to wytłumaczę. Ale najpierw musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, od kogo więcej oczekujemy – od dziennikarza propagandysty czy od ministrów polskiego rządu. No ja jednak więcej oczekuję od ministrów.
Tomasz Sakiewicz gra na skrajną polaryzację, co jest groźne i może mieć w przyszłości katastrofalne skutki. Sekciarski model biznesowy nie pozwala mu już zrobić kroku w tył, dlatego praprzyczyną każdego zdarzenia jest zły Tusk. Niemniej – czy się to komuś podoba czy nie – niczego z tym się zrobić nie da, a pomysły o zamykaniu telewizji Republika są znacznie bardziej niebezpieczne niż sama telewizja Republika.
Szef Republiki został od wczoraj rozjechany walcem przez prawie wszystkich i dlatego napisałem, że dostał za swoje. Bo nie wiem, co dalej miałoby się jeszcze wydarzyć. Zwłaszcza, że gdy zapomnimy o totalnej niestosowności chwili, o zupełnym braku wrażliwości, wreszcie (najważniejsze) o obwinianiu za tragedię wrogów politycznych, to – uwaga, oburzę i stworzę pewnego intelektualnego łamańca – na dziś jest więcej powodów, aby dyskutować o postawionej przez niego głupiej i obrzydliwej tezie, niż aby dyskutować o tezie postawionej przez ministra spraw wewnętrznych. Przy tej głupiej tezie – nazwijmy to, sakiewiczowo-trybunalsko-tuskowej – da się chociaż zadać kilka pytań. Przecież końcowa strzelanina i jej skutki muszą nas wszystkich dziwić. Dwóch dzielnych policjantów strzela się z zamachowcem, ale dlaczego przez ten cały czas zamachowca ściga tylko ta dwójka? To trochę przecież trwało. Dlaczego po strzelaninie pomocy udzielają przypadkowe osoby, broń leży niezabezpieczona? To też trochę trwało. Po prostu – gdzie byli wszyscy inni? Może ja naoglądałem się filmów, może mam złe wyobrażenie o realiach w polskiej policji, ale mnie to po prostu dziwi. Dlatego napisałem, że wokół obrzydliwych słów Sakiewicza chociaż da się zadać kilka pytań zahaczających o przebieg zdarzeń. Sam osobiście sądziłem, że krakowski rynek jest lepiej zabezpieczony i że – poza rynkiem – policja ma większą sprawność/mobilność.
Natomiast póki co nie da się w żaden sposób znaleźć punktu zahaczenia dla słów ministra Kierwińskiego. Minister polskiego rządu nie dość, że wprost powiązał wrogi sobie obóz polityczny z morderstwami, to jeszcze puścił na cały świat przekaz o tym, jakoby po Polsce szalał ultra-prawicowiec, co z pewnością skleja Polskę w głowach innych z jakimś nazizmem i generalnie chorym klimatem. To jest realna szkoda wyrządzona wizerunkowi Polski. Oczywiście, takie wydarzenie zawsze jest szkodą dla wizerunku, ale jednak wolałbym, żeby ludzie na świecie myśleli (chyba zgodnie z prawdą), że trafił nam się pojedynczy psychol, niż żeby myśleli, że był to członek jakichś prawicowych bojówek. Nie wiem, czy Kierwiński powiedział to cynicznie, żeby politycznie coś sobie ugrać, co byłoby skrajnie obrzydliwe, czy z głupoty.
Dziwi mnie, że więcej oczekujemy od zaślepionego dziennikarza propagandysty niż od ministra spraw wewnętrznych. Dziwi mnie, że rujnowanie wizerunku Polski przez ministra uchodzi na sucho.
— Krzysztof Stanowski (@K_Stanowski) November 8, 2026


