Wybory 27 października nie przyniosły rozstrzygnięcia co do większości koalicyjnej w izraelskim parlamencie. Gadi Eisenkot, czołowa postać opozycji wobec ustępującego premiera Benjamina Netanjahu, został wybrany do tworzenia kolejnego rządu Izraela. Nie wyklucza nawet udziału w koalicji partii Likuid swojego rywala Netanjahu.
Lider partii Yashar, Gadi Eisenkot, jest uznawany za bardziej umiarkowanego polityka. Prezydent Izraela Isaac Herzog oficjalnie powierzył Gadiemu Eisenkotowi utworzenie kolejnego w sobotę, ale będzie to trudne zadanie, bo bez partii arabskich ani rusz i ten były szef sztabu może mieć problem z utworzeniem koalicji.
Gadi Eisenkot mówił w piątek o „znacznym postępie” w trwających negocjacjach. „Odbyło się wiele spotkań, niektóre upublicznione, inne nie. Niektóre odbyły się zaledwie kilka godzin temu (…). Poczyniliśmy znaczące postępy i osiągnęliśmy decydujące przełomy ” – podsumował pierwsze rozmowy.
Liderzy „bloku zmian”, który popiera jego kandydaturę, potwierdzili swoje poparcie dla „rządu nadzwyczajnego”, ale brakuje konkretów. Obóz opozycyjny zrzesza szerokie spektrum partii, od lewicy po izraelską nacjonalistyczną prawicę. Oprócz własnej partii politycznej – Yashar, Gadi Eisenkot ma poparcie Demokratów Jaira Golana, partii Razem Naftalego Bennetta oraz Izraela Bejtejnu, a także partii Awigdora Liebermana.
Na tym etapie „blok zmian”, który zaproponował utworzenie „rządu syjonistycznego”, wydaje się wykluczać jakiekolwiek potencjalne porozumienie z arabskimi partiami. To właśnie potencjalny sojusz między blokiem obecnej opozycji a partiami arabskimi pozostaje centralnym elementem negocjacji, ponieważ takie porozumienie pozwoliłby obozowi Eisenkota na zdobycie większości w Knesecie.
Dwie izraelsko-arabskie partie, Wspólna Lista i Ra’am (czyli „Zjednoczona Lista Arabska”), zdobyły łącznie 19 miejsc w izraelskim parlamencie, co stanowiło ich znaczący sukces w wyborach parlamentarnych. Obie partie potwierdziły swoje poparcie dla Gadiego Eisenkota w tworzeniu kolejnego rządu.
Raam i jej lider Mansour Abbas w oświadczeniu napisali: „wyciągamy rękę do wspierania wysiłków” lidera opozycji i „zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby obalić rząd Benjamina Netanjahu”. Także „Wspólna Lista” ogłosiła, że również rekomenduje utworzenie nowej koalicji byłemu szefowi sztabu. Ma to być odpowiedź na „społeczne żądanie uniemożliwienia powrotu Netanjahu i jego rządu do władzy”.
Wsparcie ze strony arabskich sił politycznych, nawet pośrednie, jest „zdecydowanie” odrzucane przez jedną z czołowych postaci bloku opozycyjnego, czyli nacjonalistę Awigdora Liebermana, byłego ministra w kilku rządach Netanjahu w latach 2009–2018. Lider partii Izrael Bejtejnu wycofał jednak swoje weto w sprawie ewentualnego sojuszu z partiami ultraortodoksyjnymi, deklarując gotowość do „kompromisów”, zwłaszcza w kwestii poboru ortodoksów do armii.
Otwierałoby to drogę do negocjacji z partiami ultraortodoksyjnymi, czyli Szas i Zjednoczonym Judaizmem Tory (UTJ), które mają łącznie 13 miejsc w Knesecie. Układ z ortodoksami dałby premierowi Eisenkotowi niewielką większość. Partia UTJ ogłosiła, że nie zarekomenduje kandydatury Benjamina Netanjahu do utworzenia nowego rządu. Dodali, że ich „głównym postulatem jest zagwarantowanie niemilitarnego statusu studentów Tory”.
Lider tej partii, Icchak Goldknopf mocno zasygnalizował swój sprzeciw wobec poboru studentów tory do wojska, co jest porażką Netanjahu, który z tą partią wcześniej współpracował. Benjamin Netanjahu ze swojej strony oświadczył, że jest „otwarty na dialog” w rozmowach na temat nowej koalicji, ale ostro atakował partie arabskie, oskarżając je o „wspieranie terroryzmu” i dążenie do „islamizacji Izraela”. Według jego obozu, partie te kupowały głosy za „katarskie pieniądze”.
Komisja Wyborcza oświadczyła jednak, że przeprowadziła szczegółowe dochodzenia, które nie ujawniły „żadnych nieprawidłowości ani dowodów wskazujących na to, że integralność wyborów została naruszona lub że wyniki zostały sfałszowane”.
Pat powyborczy trwa. Partia Netanjahu też prowadzi rozmowy. Np. minister transportu Miri Regev z partii Likud Benjamina Netanjahu zaproponowała rozmowy z kilkoma przedstawicielami bloku opozycyjnego, a minister edukacji Joaw Kisz sugerował utworzenie rządu jedności, skupionego wokół wszystkich partii syjonistycznych.


