Strona głównaWiadomościPolitykaAmbasadorowie rezygnują. Przydacz: Zarzuty Sikorskiego to kłamstwo

Ambasadorowie rezygnują. Przydacz: Zarzuty Sikorskiego to kłamstwo

-

- Reklama -

Rezygnacje ambasadorów stały się w poniedziałek kolejnym frontem sporu o Trybunał Konstytucyjny. Szef MSZ Radosław Sikorski twierdzi, że do porzucenia placówek dyplomatów nakłaniał osobiście prezydent Karol Nawrocki. Pałac Prezydencki stanowczo temu zaprzecza. Co więcej, zaprzecza też sam zainteresowany, były już ambasador RP w Chinach Jakub Kumoch.

Rezygnacje ambasadorów. Kumoch prostuje Sikorskiego

Najpierw w sobotę w TVN24 Sikorski mówił, że Kumoch i Paweł Soloch, ambasador RP w Rumunii, byli „nakłaniani przez personel prezydenta”. Obaj dyplomaci, mianowani jeszcze przez prezydenta Andrzeja Dudę, tłumaczyli natomiast swoją decyzję sytuacją wokół TK. Kumoch był wcześniej szefem Biura Polityki Międzynarodowej KPRP, a Soloch kierował Biurem Bezpieczeństwa Narodowego.

- Reklama -

W poniedziałek w Sejmie minister poszedł jeszcze dalej. – W sprawie ambasadorów muszę skorygować. Okazało się, że robił to osobiście prezydent. To nie jest rola prezydenta, zmuszanie polskich ambasadorów do rezygnacji – stwierdził. Zapytany o źródło tej wiedzy, odparł jedynie: „mamy tę wiedzę w MSZ”.

- Reklama -

Tymczasem Kumoch odpowiedział ministrowi na X wprost.

- Reklama -

Wieczorem szef dyplomacji porównał jednak na X obecne rezygnacje do decyzji Zdzisława Rurarza i Romualda Spasowskiego. Byli to ambasadorowie PRL w Tokio i Waszyngtonie, którzy w grudniu 1981 r. porzucili placówki w proteście przeciw stanowi wojennemu. Według wpisu Sikorskiego dziś do porzucenia misji „nakłania Karol Nawrocki”, a historia „się rymuje (…) za drugim razem jako farsa”.

Przydacz: oskarżenia są kłamstwem

Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej KPRP, odpowiedział, że zarzuty ministra „nie znajdują potwierdzenia w faktach”. – Są kłamstwem. Kto zna tych ambasadorów, wie, że decyzje podejmują samodzielnie – napisał.

Zdaniem prezydenckiego ministra słowa Sikorskiego to „najpewniej wynik strachu przed odpowiedzialnością”. Przydacz widzi w nich zatem próbę odwrócenia uwagi od „brutalnego i siłowego przejęcia kontroli nad ważnym organem konstytucyjnym”. Przypomniał przy tym, że taki czyn jest zagrożony karą do 20 lat pozbawienia wolności.

Spór toczy się bowiem na tle kryzysu w TK. W piątek ogłoszono przerwę w obowiązkach prezesa Trybunału Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Kierującą sądem „uznano” natomiast Annę Korwin-Piotrowską, niezaprzysiężoną zgodnie z prawem sędzię TK. W nocy prezydent przerwał lot do Senegalu i przyjechał do siedziby Trybunału. Szef KPRP Zbigniew Bogucki mówi, że to batalia o polską demokrację.

Rezygnacje ambasadorów. Szczerski odchodzi z ONZ

W poniedziałek po południu rzecznik MSZ Maciej Wewiór poinformował ponadto, że prof. Krzysztof Szczerski poprosił o skrócenie misji. Szczerski, profesor UJ, jest od czerwca 2021 r. stałym przedstawicielem RP przy ONZ. Wcześniej był szefem gabinetu prezydenta Dudy, posłem i wiceministrem spraw zagranicznych. Sikorski wyraził zgodę, więc misja zakończy się w tym miesiącu.

Według Przydacza Szczerski zrezygnował w proteście, „mając na uwadze łamanie prawa i podstawowych przepisów konstytucji przez rząd Donalda Tuska”. Dlatego, jak mówił, „ponad 190 państw zrzeszonych w ONZ dowiedziało się o tym, co dzieje się w Polsce”. Straty wizerunkowe są jego zdaniem „nie do oszacowania i być może nie do odrobienia”.

Rezygnacje ambasadorów to w ocenie Pałacu również dalszy krok w paraliżu służby dyplomatycznej, za który odpowiada Sikorski. Minister „obarcza innych swoją nieudolnością” – ocenił Przydacz. Wskazał też, że poczytne tytuły pokazują zdjęcia zamaskowanych policjantów z tarczami wchodzących do TK. – Taki obraz Rzeczypospolitej zafundował dzisiaj premier Donald Tusk – podkreślił.

Źródła

Najnowsze