Strona głównaOpinie"Rządowi Tuska chyba pomyliły się epoki!". Zajączkowska-Hernik alarmuje ws. druku 3003. "Bolszewia"

„Rządowi Tuska chyba pomyliły się epoki!”. Zajączkowska-Hernik alarmuje ws. druku 3003. „Bolszewia”

-

- Reklama -

Sejm pracuje nad rządowym projektem ustawy o środkach ograniczających, znanym szerzej jako druk nr 3003. O tym, jakie niesie on ze sobą zagrożenia alarmowali m.in. Grzegorz Braun, Janusz Korwin-Mikke czy Krzysztof Bosak. 5 listopada o godz. 16 przed Sejmem planowana jest pikieta przeciwko tym przepisom. Teraz głos zabrała Ewa Zajączkowska-Hernik.

Przypomnijmy, że rząd stworzył projekt ustawy o środkach ograniczających, który oficjalnie ma wdrażać unijne sankcje i tworzyć krajowy system środków ograniczających. W praktyce jednak przepisy te otwierają furtkę do wprowadzania cenzury i nakładania kar bez wyroku sądu. Projekt wpłynął do Sejmu 6 sierpnia 2026 roku i otrzymał nr druku 3003.

- Reklama -

Redakcja „Najwyższego CZASu!” zaprasza wszystkich przyjaciół wolności na pikietę w tej sprawie w dniu 5 listopada o godz. 16.00 pod Sejmem w Warszawie.

- Reklama -

- Reklama -

CZYTAJ WIĘCEJ:


Do rządowego projektu odniosła się w mediach społecznościowych europoseł Konfederacji Wolność i Niepodległość Ewa Zajączkowska-Hernik. W jej ocenie to „jeden z największych skandali tej kadencji”. Jak podkreśliła, „minister bez zgody sądu będzie mógł zamrażać majątki osób i firm za tzw. manipulację informacyjną”.

„Przecież to jest jakaś bolszewia. To uderzenie w wolność słowa i własność prywatną. Czegoś takiego w naszym prawie jeszcze nie było!” – wskazała europoseł.

„W skrócie – rząd Tuska wrzucił do Sejmu projekt o »środkach ograniczających« (druk 3003), który daje szefowi MSWiA możliwość nakładania sankcji na osoby i firmy za tzw. obcą ingerencję i manipulację informacyjną. Celem miało być wdrożenie unijnych przepisów, ale rządzący postanowili dołożyć groźne zapisy od siebie. Skutkiem może być NATYCHMIASTOWE zamrożenie środków finansowych bez uprzedniej decyzji sądu, a wniesienie skargi do sądu administracyjnego nie wstrzyma tego automatycznie!” – wyjaśniła Zajączkowska-Hernik.

Wskazała też, że projekt obfituje w ogólne zapisy, które można interpretować bardzo szeroko, wedle uznania. Podkreśliła, że podstawą reakcji MSWiA może być zaledwie „prawdopodobieństwo wykorzystania środków finansowych” lub przypuszczenie, że coś „mogłoby być na korzyść lub w interesie innych państw objętych sankcjami”.

„Kto ma to oceniać, weryfikować, interpretować i na jakiej podstawie? To jest legislacyjne dziadostwo” – skwitowała.

„Rządzący próbują przepchnąć niejasne przepisy, które można w sposób uznaniowy wykorzystać do walki ze zwykłymi obywatelami, czy konkurencją polityczną. To jest nie do zaakceptowania. Aparat władzy nie może mieć wręcz totalitarnej siły nakładanie sankcji np. na przedsiębiorcę bez wyroku sądu, bo zanim ktoś taki przejdzie ścieżkę odwoławczą to może zostać przez kary zrujnowany” – napisała.

Zajączkowska-Hernik wskazała też na przewidziane w projekcie sankcje – nawet 20 mln zł kary lub 12 lat więzienia.

„Takie możliwości dają nieprecyzyjne przepisy, które władza może wykorzystywać! Jak mentalni komuniści biorą się za ochronę zagranicznej ingerencji w polską przestrzeń, to kończy się takimi niekonstytucyjnymi potworkami legislacyjnymi, na które nie wolno się zgodzić.

Zawsze będę piętnować cenzorskie zapędy i niebezpieczne gnioty legislacyjne. Apeluję do wszystkich o nagłaśnianie tej sprawy, bo rządowi Tuska chyba pomyliły się epoki!” – skwitowała.

Przypomnijmy, że 5 listopada przed Sejmem planowana jest pikieta przeciwko tym przepisom, organizowana przez środowisko „Najwyższego Czas-u!”. Rozpocznie się ona o godz. 16.00.

Najnowsze