W rozmowie z Marka Skalskiego z Grzegorzem Braunem pojawił się wątek rządowego projektu ustawy o środkach ograniczających. Ma on na celu wprowadzenie w Polsce unijnych przepisów. Dokumentowi nadano nr druku sejmowego 3003.
Braun przypomniał, że druk pojawił się na stronach sejmowych już jakiś czas temu. Wtedy posłowie Konfederacji Korony Polskiej alarmowali o nadciągającej cenzurze.
– A tu w czym jest problem? Gdybym próbował to sprowadzić do esencjonalnej istoty, chodzi o to, że władza – i ta eurokołchozowa i na jej zlecenie władza warszawska – próbują nieustannie wyprowadzić proces decyzyjny, który może zmierzać do zamknięcia, do cenzury represywnej czy prewencyjnej, wyprowadzenia tego poza procedurę policyjną, prokuratorską, sądową i przeniesienia tego do poziomu czy do pionu decyzji administracyjnych – wyjaśniał Braun.
– Chodzi im o to, żeby urzędnik nie musiał już nawet alarmować żadnych służb trzyliterowych, żeby te służby trzyliterowe nie musiały, jak to było w przypadku „Najwyższego CZAS!”-u, aplikować do sądu, żeby im to podbił, podżyrował. Chodzi o to, żeby urzędnik uznaniowo mógł decydować, co jest informacją, co jest dezinformacją – dodał.
Jak podkreślał Marek Skalski, w myśl przepisów miałaby powstać tzw. czarna lista osób i podmiotów, dodając, że nie chodzi tylko o duże media. Projekt przepisów przewiduje także istnienie pozasądowej decyzji o nałożeniu kary do 20 mln zł na osobę lub podmiot. Miałby ją nakładać naczelnik Urzędu Celno-Skarbowego i byłaby to decyzja o charakterze natychmiastowej wykonalności. Nie przysługiwałaby od niej wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy.
– To są dlatego też rzeczy najgrubszego kalibru zagrożenia dla naszej wolności, bezpieczeństwa, normalności, że tu nie chodzi już tylko o groźbę sankcji nakierowanej, no po prostu, na przeciwnika politycznego, na opozycję, którą jesteśmy, ale tutaj chodzi jednocześnie o przetrącenie kręgosłupa, tego pionu cywilizacyjnego, dlatego że brak dwuinstancyjności, brak ścieżki odwoławczej i uznaniowość w działaniu urzędnika, bez decyzji sądu oddziaływanie na strukturę własności, czyli po prostu wywłaszczenie bez decyzji sądu – to jest czysty bolszewizm – skwitował Braun.
Z rządowym projektem można zapoznać się TUTAJ.


