W spokojnej dotąd gminie Suszec wrze. Wszystko za sprawą działki na terenie dawnej kopalni Krupiński. Pojawiły się bowiem doniesienia, że ma tam powstać ośrodek dla imigrantów. Choć Straż Graniczna oficjalnie zaprzecza planom budowy, lokalna społeczność nie daje wiary urzędniczym zapewnieniom. Domaga się pełnej transparentności planowanej inwestycji.
Sprawę opisuje portal row.info.pl. Jej początki sięgają lipca, kiedy to Śląski Oddział Straży Granicznej wystąpił do władz Suszca z zapytaniem o możliwość przejęcia w trwały zarząd działki nr 155/35 w Rudziczce.
Na papierze ma tam powstać budynek administracyjny oraz kompleks garażowo-magazynowy. W dokumentacji znalazł się jednak szczegół, który uruchomił lawinę domysłów.
Służby wprost określiły przedsięwzięcie jako inwestycję strategiczną, wynikającą z konieczności wzmocnienia ochrony granic oraz „regulacji procesu migracji cudzoziemców”. W Suszcu i Rudziczce niemalże wybuchła panika.
Rozpoczęto zbiórkę podpisów pod petycjami, zapowiedziano protesty, a wójt Marian Pawlas zadeklarował kategoryczny sprzeciw wobec jakichkolwiek prób lokowania cudzoziemców na terenie gminy.
Ośrodek dla uchodźców vs strzeżony ośrodek dla cudzoziemców
W odpowiedzi na rosnące napięcie, głos zabrał wreszcie komendant Śląskiego Oddziału Straży Granicznej, gen. bryg. SG Andrzej Jakubaszek.
„Kierowana przeze mnie jednostka organizacyjna nie planowała, nie planuje i nie ma zamierzeń związanych z tworzeniem «ośrodków dla uchodźców» czy «mieszkań socjalnych dla uchodźców»” – napisał.
Generał dodał również, że prowadzenie tego typu placówek „w ogóle nie mieści się w zakresie właściwości Straży Granicznej”.
Mieszkańcom takie tłumaczenia nie wystarczyły. Wskazali, że polskie prawo wyraźnie rozróżnia „ośrodki dla uchodźców” od „strzeżonych ośrodków dla cudzoziemców”. Te drugie, zgodnie z art. 408 i 409 ustawy o cudzoziemcach, nie tylko funkcjonują w ramach struktury Straży Granicznej, ale są wręcz przez SG finansowane.
– Dlatego samo stwierdzenie, że „Straż Graniczna nie prowadzi ośrodków dla uchodźców”, wymaga doprecyzowania, jeżeli mówimy o strzeżonych ośrodkach dla cudzoziemców w rozumieniu ustawy – punktuje oficjalne komunikaty jedna z zaangażowanych w sprawę mieszkanek.
Oczekiwane konkrety, w sprawę angażuje się dyrektor biura posła Fritza
Lokalna społeczność domaga się transparentności. Burzliwe spotkania z udziałem setek zaniepokojonych osób pokazały, że dementi generała to za mało. Ludzie chcą jasnej odpowiedzi na pytania, czy na celowniku pograniczników znajduje się wyłącznie budowa garaży, czy też infrastruktura pozwalająca na przetrzymywanie osób objętych procedurą graniczną.
– Mieszkańcy nie chcą dowiedzieć się o rzeczywistym przeznaczeniu terenu dopiero wtedy, kiedy decyzje zostaną już podjęte. Chcą wiedzieć teraz, zanim inwestycja ruszy – tłumaczy kolejna z mieszkanek.
W sprawę wmieszał się Alan Szatyło, radny z Wodzisławia Śląskiego i dyrektor biura poselskiego Romana Fritza, który zapowiedział oficjalną interwencję parlamentarną w MSWiA i u Wojewody Śląskiego. Chce wymusić na służbach ujawnienie pełnej dokumentacji technicznej i modelu finansowania inwestycji na terenach po kopalni Krupiński.


