Władze warszawskie chcą pozwolić służbom ukraińskim na wykonywanie niektórych czynności na terytorium naszego kraju. Polska i Ukraina pracują bowiem nad umową, która ma rozszerzyć wspólne kontrole na przejściach granicznych i dać Ukraińcom podstawę prawną do interweniowania po naszej stronie granicy. Sprawę skomentowała europoseł Konfederacji Wolność i Niepodległość Ewa Zajączkowska-Hernik.
We wrześniu na przejściu granicznym Jagodzin-Dorohusk odbyło się spotkanie przedstawicieli obu państw, którzy omawiali możliwość rozszerzenia wspólnej kontroli granicznej i celnej. Taki ruch miałby prowadzić do stworzenia podstawy prawnej do wykonywania określonych czynności przez ukraińskich funkcjonariuszy na terytorium Polski.
W rozmowach na polsko-ukraińskim pograniczu uczestniczyli przedstawiciele służb granicznych i celnych obu państw oraz polskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, resortu finansów. Szefem ukraińskiej delegacji był pierwszy wiceminister odbudowy, infrastruktury i transportu Serhij Derkacz.
Informacja o spotkaniu znalazła się w ukraińskich mediach – 25 września podał ją Ukrinform, powołując się na Derkacza. Polskie władze tym spotkaniem się nie chwaliły. Z opublikowanej w ukraińskich mediach informacji wynika, że aby wspólna kontrola w dalszym ciągu się rozwijała, musi zostać zawarta umowa między Polską i Ukrainą, prawnie umożliwiająca pracę ukraińskich służb po naszej stronie.
Podczas spotkania poruszono też kwestie bezpieczeństwa – w tym procedury obowiązujące w razie alarmów powietrznych czy rosyjskich ataków w pobliżu przejść granicznych. Chodzi m.in. o szybką wymianę informacji, ewakuację czy czasowe przerwanie odpraw. Osobno poruszono też kwestię kolejowych przejść granicznych.
Do sprawy działalności ukraińskich służb w Polsce i umowy, nad którą pracują władze w Warszawie i Kijowie, odniosła się europoseł Ewa Zajączkowska-Hernik. W jej ocenie ta kwestia wymaga nagłośnienia.
„Rządy Polski i Ukrainy przygotowują umowę, która umożliwi ukraińskim służbom granicznym i celnym działanie na terytorium Polski❗” – podkreśliła.
„Dokument o wspólnej kontroli granicznej ma stworzyć podstawę prawną do tego, by ukraińscy celnicy oraz funkcjonariusze straży granicznej pomagali «gwarantować bezpieczeństwo w sytuacji rosnącego zagrożenia» bezpośrednio po polskiej stronie granicy. I dowiadujemy się o tym z ukraińskich mediów i ukraińskiego Ministerstwa Odbudowy, Infrastruktury i Transportu!” – wskazała polityk. Jak zaznaczyła, „rząd Tuska jakoś się tym w Polsce nie chwali 🤔”.
„Nie wyobrażam sobie, żeby ukraińskie służby mogły z pełną swobodą działać na polskim terytorium” – stwierdziła Zajączkowska-Hernik, wymieniając trzy problemy.
Polityk zwróciła uwagę na panującą na Ukrainie „rekordową korupcję”. Wskazała, że tamtejszy aparat państwowy jest nią całkowicie przesiąknięty, a proceder dotyczy także funkcjonariuszy, którzy mieliby dostać uprawnienia do działania po naszej stronie granicy.
„Po drugie doskonale wiadomo, że ukraińska strona jest infiltrowana przez rosyjski wywiad, który często ich rękoma realizuje działania wymierzone w bezpieczeństwo naszego państwa” – zwróciła uwagę.
„Po trzecie Ukraina od dawna próbuje wciągnąć nas w wojnę z Rosją i wcale nie musi im zależeć, by sytuacja w Polsce była stabilna” – oceniła europoseł.
„Dlatego zaufanie do ukraińskich służb powinno być wybitnie ograniczone! Trzeba rozumieć, że interesy polskie i ukraińskie są w niektórych punktach bardzo rozbieżne. I należy o tym mówić głośno!” – skwitowała Ewa Zajączkowska-Hernik.
🚨 To trzeba nagłośnić❗ Rządy Polski i Ukrainy przygotowują umowę, która umożliwi ukraińskim służbom granicznym i celnym działanie na terytorium Polski❗
Dokument o wspólnej kontroli granicznej ma stworzyć podstawę prawną do tego, by ukraińscy celnicy oraz funkcjonariusze… pic.twitter.com/qaONQckwmE
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) September 29, 2026


