Strona głównaGŁÓWNYMściwa baba z Grudziądza. Horna-Cieślak odebrała dzieci rodzicom. Sąd miażdży działania RPD

Mściwa baba z Grudziądza. Horna-Cieślak odebrała dzieci rodzicom. Sąd miażdży działania RPD

-

- Reklama -

Matka w stresie szarpie dziecko uciekające na ruchliwą ulicę. Padają wulgaryzmy. Pech chce, że świadkiem tego incydentu jest Rzecznik Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak, której urażona duma uruchamia bezwzględną machinę państwową. Efekt? Dwoje przerażonych maluchów ląduje w sierocińcu, a w tle pojawia się pies tropiący i dwa zamknięte piwa w lodówce.

Warszawska Białołęka, sierpień 2026 roku. Horna-Cieślak zwraca uwagę kobiecie krzyczącej na malucha, który chwilę wcześniej wtargnął na jezdnię. W odpowiedzi słyszy wiązankę przekleństw. Zamiast potraktować to jak zwykłą, być może niekulturalną, ale wciąż tylko uliczną sprzeczkę, rzecznik wytacza najcięższe działa.

- Reklama -

Machina rusza. Wezwana policja nie widzi jednak żadnych podstaw do interwencji. Zaczynają się więc naciski na sąd rodzinny. Pracownicy biura RPD wykonują nietypowe, bezpośrednie telefony do sędziego, lobbując za natychmiastowym odebraniem dzieci. Sąd jest jednak głuchy na życzenia Hornej-Cieślak i jej podwładnych.

- Reklama -

Co więcej, kurator rodzinny stwierdza, że dzieci nie są zagrożone i nie ma powodów, by oddać je do sierocińca. Horna-Cieślak jednak nie odpuszcza.

- Reklama -

Spotyka się z komendantem stołecznym policji. Na efekty nie trzeba długo czekać. Policjantka, która na oczy nie widziała ani rodziców, ani maluchów (w wieku zaledwie trzech i czterech lat!), wydaje nakaz opuszczenia mieszkania i zakaz zbliżania się do dzieci. Przerażone rodzeństwo trafia z dnia na dzień do masowej placówki opiekuńczej.

Zanim do tego doszło, mieszkanie rodziny przeszukano przy użyciu… psa tropiącego. Narkotyków nie znaleziono. Znaleziono za to dwie zamknięte butelki piwa, a z akt wyciągnięto dawną karalność ojca, który swój wyrok już odpokutował i nigdy nie odpowiadał za przestępstwa przeciwko rodzinie.

„Wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej”

Gdy sprawa trafia wreszcie na biurko sędziego w trybie opiekuńczym, ten nie zostawia na działaniach RPD suchej nitki. Nakazuje natychmiastowy powrót dzieci do domu. Argument o dwóch piwach nazywa wprost „całkowicie chybionym i wręcz absurdalnym”. Sąd miażdży urzędniczą nadgorliwość, zaznaczając, że podjęte kroki „mogą nosić wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej”, a „machina państwowa i urzędowa została tu uruchomiona w sposób rażąco nieproporcjonalny do zaistniałego zdarzenia”.

W uzasadnieniu sędzia punktuje, że RPD próbowała „wykorzystać autorytet piastowanego urzędu do przeforsowania (…) tezy o konieczności zabrania jej dzieci” wyłącznie na podstawie „osobistego poczucia obrażenia przez matkę”. Sąd kieruje też do Hornej-Cieślak „wielką prośbę, a wręcz gorące błaganie”, by swoją determinację przekuła w systemową naprawę pieczy zastępczej, a nie w pospieszne akcje fundujące maluchom „potężną, trudną do wyobrażenia traumę”.

Rzecznik nie ma sobie nic do zarzucenia

Jak na ten druzgocący wyrok reaguje biuro RPD? W przesłanym stanowisku urzędnicy tłumaczą, że Horna-Cieślak była świadkiem „stosowania silnej i gwałtownej przemocy psychicznej i fizycznej”. Twierdzą, że ich kroki miały oparcie w dowodach, a decyzji sądu komentować nie zamierzają.

Zamiast autorefleksji nad losem rozdzielonych z rodzicami 3- i 4-latków, urząd jest z siebie zadowolony i żadnej winy w sobie nie widzi.

Policja z kolei nie raczyła odpowiedzieć na pytania, skąd ich nagła zmiana postawy po spotkaniu RPD ze stołecznym komendantem.

Czy Horna-Cieślak jest niezrównoważona psychicznie?

Całą historię ujawnił Kanał Zero oraz portali zero.pl. „O takiej historii to ja jeszcze nie słyszałem i trzeba sobie zadać pytanie: czy Rzecznik Praw Dziecka jest osobą niezrównoważoną?” – komentuje na X Krzysztof Stanowski.

„UWAGA, w domu zabezpieczono DWA NIEOTWARTE PIWA. Użyto ich jako argumentu przeciwko rodzicom. Jak tu nie będzie dymisji, to nigdy nigdzie nie będzie dymisji” – kontynuuje.

W kolejnych wpisach sugeruje, że Horna-Cieślak jest „do szpiku złym człowiekiem” i prześmiewczo apeluje, by wysłała urzędników do niego do domu, gdzie na pewno również znajdzie się alkohol.

Źródło:zero.pl

Najnowsze