Strona głównaWiadomościŚwiatCzym wyższe podatki i akcyza, tym większy przemyt papierosów. Le Pen mówi...

Czym wyższe podatki i akcyza, tym większy przemyt papierosów. Le Pen mówi we Francji stop podwyżkom!

-

- Reklama -

W Belgii 9 września zlikwidowano nielegalną fabrykę papierosów. W budynku mieszkało i pracowało jedenaście osób. Takie informacje powtarzają się coraz częściej, ale jest to skutek rosnącej atrakcyjności takiego procederu z powodu kolejnych podwyżek cen papierosów. Według Europejskiego Trybunału Obrachunkowego, około jeden na dziesięć papierosów palonych w Unii Europejskiej pochodzi z przemytu lub nielegalnej produkcji.

Belgijscy celnicy odkryli ogromną, tajną fabrykę ukrytą w strefie handlowej, godzinę jazdy od granicy z Francją. Wewnątrz odkryli produkcję na dużą skalę: suszarnię, linię produkcyjną, halę opakowań. Skonfiskowano cztery i pół miliona papierosów. Podrabiano „Marlboro”, a oznaczenia na paczkach wskazywały, że papierosy były przeznaczone na rynek belgijski i francuski. Część paczek była też przeznaczona na rynki brytyjski i duński.

- Reklama -

„Papierosy były produkowane przemysłowo. 1,3 miliona sztuk dziennie. To całkiem profesjonalna fabryka” – mówiła Florence Angelici z Agencji Celnej. Jedenastu pracowników, którzy tam mieszkali, zostało aresztowanych. Byli to Ukraińcy i Polacy. Każda nacja miała osobne sypialnie. Działała tam „stołówka pracownicza”, a nawet siłownia, aby zatrudnieni nie opuszczali magazynu. Belgijskie służby podały, że niektórzy z zatrzymanych byli już wcześniej aresztowani w innych nielegalnych fabrykach papierosów w różnych krajach. Najwidoczniej jest popyt na fachowców…

- Reklama -

Od początku roku wykryto w Belgii 86 takich miejsc. Produkcja jest bardzo opłacalna, a ze zbytem nie ma problemu. Ceny na czarnym rynku są trzy razy niższe niż np. we francuskich „tabakach”. Karton kosztuje 40 euro. Trochę drożej konsument zapłaci za przemyt z Luksemburga. Kierowcy kupują tani tytoń w tym kraju i odsprzedają go w krajach sąsiednich. Karton kosztuje w Luksemburgu 50 euro, a we Francji 100 euro.

- Reklama -

Głos w sprawie rosnącego przemytu zabrała też kandydatka na prezydenta Francji Marine Le Pen. Wezwała – „zatrzymajmy eskalację podatków” i obiecała „zamrożenie podatków nakładanych na tytoń”. Ma to wesprzeć francuskich producentów tytoniu, czy właścicieli popularnych „tabaków”, którzy coraz częściej zwijają swoje interesy. Marine Le Pen broni „zamrożenia podatków od tytoniu”, aby chronić działalność „istotną dla życia społecznego”. Kandydatka Zjednoczenia Narodowego na prezydenta proponuje również obniżenie indeksacji cen papierosów do poziomu inflacji, ale też zaostrzenie sankcji wobec handlarzy nielegalnymi wyrobami. Tym procederem zajmują się zresztą najczęściej nielegalni imigranci.

Była to odpowiedź na protesty Konfederacji Sprzedawców Tytoniu, która w obliczu zagrożenia całego sektora, wezwała do „krajowej mobilizacji” w obliczu rosnących cen tytoniu i rozwoju czarnego rynku papierosów.

„Stały wzrost cen tytoniu nie może sam w sobie stanowić polityki publicznej” – uzasadniała Marine Le Pen. Chce też poszerzyć uprawnienia funkcjonariuszy policji miejskiej, aby ta mogła „konfiskować nielegalne produkty”. Przemyt jednak kwitnie i nic dziwnego, bo według raportu Senatu z 2024 r., paczka 20 papierosów „premium” sprzedawana oficjalnie po 12,50 euro przynosiła państwu 10,50 euro zysku (8,5 euro „akcyzy” na tytoń i 2 euro podatku VAT). 1 euro zarabiał sprzedawca tytoniu, a producent musi się zmieścić razem z kosztami i zyskiem także w 1 euro…

Źródło:Le Figaro

Najnowsze