Donald Tusk wykorzystał tragedię w Sokolnikach Suchych i zapowiedział drastyczne podniesienie kar dla kierowców. Wolnościowy publicysta Łukasz Warzecha nie ma wątpliwości, że rządzą nami populiści.
W środę, 9 września, ok. godz. 11:25 na przejeździe kolejowym z sygnalizacją świetlną w Sokolnikach Suchych na Mazowszu doszło do dramatycznego wypadku. Samochód ciężarowy uderzył w pierwszy wagon pociągu Intercity „Koziołek” relacji Lublin Główny – Szczecin Główny.
Pociąg, którym podróżowało ok. 120 pasażerów, wykoleił się. Poszkodowanych zostało 20 osób, z czego siedem trafiło do szpitala, a cztery z nich były w stanie ciężkim. Niestety jedna z osób, pasażerka siedząca w wagonie, w który uderzyła ciężarówka, zmarła. Ciężko ranni są kolejna pasażerka z wagonu, maszynista oraz kierowca ciężarówki.
Z nieoficjalnych informacji przekazanych przez TVN24 wynika, że kierowca ciężarówki złożył pierwsze zeznania. Miał powiedzieć, że oślepiło go słońce i dlatego nie zauważył czerwonego światła przed wjazdem na przejazd kolejowy.
CZYTAJ TAKŻE: Maszyniści zapowiadają protest po tragedii w Sokolnikach Suchych. Cała Polska sparaliżowana?
Tusk zapowiada wyższe kary, Warzecha mówi o populizmie
Odnosząc się do tragedii, premier Tusk zapowiedział „bardzo twarde” zaostrzenie przepisów dla kierowców.
– Musimy natychmiast rozpocząć pilną pracę nad radykalnym zaostrzeniem przepisów dla tych, którzy niestety dość systematycznie wyjeżdżają na przejazdy kolejowe mimo zapór, mimo czerwonego światła. Niestety ani złe zdarzenia, ani perswazja nie pomagały, więc musimy zaostrzyć przepisy dla tych, którzy to łamią – podkreślił Tusk. Dodał, że jego propozycje ws. zaostrzenia przepisów „będą bardzo twarde”.
Minister infrastruktury Dariusz Klimczak poszedł o krok dalej i zapowiedział, że za wjazd na przejazd kolejowy przy czerwonym świetle ma być automatycznie odbierane prawo jazdy na trzy miesiące.
Do rządowych zapowiedzi odniósł się Łukasz Warzecha. Uważa, że „poważne państwo” powinno podejść do problemu w sposób analityczny.
„Zespół analityków wziąłby na warsztat akta wypadków z prokuratury, raporty Państwowej Komisji Badania Wypadków Kolejowych plus dane z UTK z ostatnich 5 lat. Szukałby cech wspólnych i wyróżniających wypadków, jakie odnotowano w tym czasie: przede wszystkim kategoria przejazdu, w tym ewentualnie skutki jej obniżenia przez PKP PLK (nie ma oficjalnych danych, na ilu przejazdach obniżono kategorię), pogodę w chwili wypadku, natężenie ruchu, staż kierującego, warunki terenowe, producenta zainstalowanych urządzeń, no i oczywiście wnioski, do jakich doszli śledczy w postępowaniu. Celem byłoby znalezienie cech wspólnych, które dopiero wskazałyby, co należy zmienić” – napisał.
„Jak podchodzi do tego rząd populistycznych idiotów? BĘDĄ SUROWSZE KARY” – podsumował Warzecha.
Jak do problemu wypadków na przejazdach podeszłoby poważne państwo, gdzie nie nie rządzą populiści i nie robi się z każdego obywatela przestępcy?
Zespół analityków wziąłby na warsztat akta wypadków z prokuratury, raporty Państwowej Komisji Badania Wypadków Kolejowych plus dane z… pic.twitter.com/jP3qkgQCCr
— Łukasz Warzecha (@lkwarzecha) September 9, 2026
Po nowelizacji kodeksu wykroczeń, wprowadzonego jeszcze za rządów Prawa i Sprawiedliwości, już teraz za wykroczenia związane z przejazdami kolejowymi obowiązuje jeden z najsurowszych mandatów w taryfikatorze.
Wyróżniono cztery typy wykroczeń (objeżdżanie opuszczonych zapór, wjazd za wcześnie lub za późno na przejazd z zaporami, wjazd za sygnalizator przy czerwonym świetle oraz wjazd na przejazd, jeśli po drugiej stronie nie ma miejsca do kontynuowania jazdy) i za każdy z nich kierowca dostaje 2000 zł i 15 punktów karnych. Przy powtórnym popełnieniu tego samego wykroczenia w ciągu dwóch lat (tzw. recydywa) mandat podwaja się do 4000 zł.


