Zamiana kary grzywny na trzy miesiące bezwzględnego pozbawienia wolności dla Wojciecha „Jaszczura” Olszańskiego to zdaniem obrońców wolności słowa jawny zamach na swobodę wypowiedzi. Przeciwko wyrokowi podczas konferencji prasowej zaprotestowali m.in. Grzegorz Braun i Tomasz Sommer. Ostrzegali przed celową strategią zamykania ust krytykom władzy. – Chciałbym, żebyśmy mogli spierać się publicznie, a nie pod celą – podkreślił prezes Konfederacji Korony Polskiej.
Sąd Okręgowy w Warszawie skazał Wojciecha „Jaszczura” Olszańskiego na trzy miesiące bezwzględnego więzienia, mimo że w pierwszej instancji orzekł „tylko” 3 tysiące złotych kary grzywny.
Sprawa dotyczy internetowego programu z 2022 roku, w którym prokuratura dopatrzyła się mowy nienawiści oraz znieważania mniejszości narodowych i seksualnych.
Olszański od początku nie przyznawał się do winy, tłumacząc, że jego twórczość to „kabaret polityczny”, a ostra riposta w programie była sprowokowana przez dziennikarzy TOK FM. Po szczegóły odsyłamy do poniższego tekstu:
Sommer: Złamano żelazną zasadę cywilizacji zachodniej
Redaktor naczelny tygodnika „Najwyższy Czas!” Tomasz Sommer zwrócił uwagę, że wyrok uderza w absolutne fundamenty wolności. W swojej wypowiedzi nakreślił konsekwencje, jakie niesie za sobą wybiórcze karanie za nienawistny język.
– Nie wchodząc w merytoryczną zawartość tych słów, trzeba jasno sobie powiedzieć, że w cywilizacji zachodniej nie powinno być wyroków więzienia za słowa. W tym momencie ta żelazna, złota zasada została złamana i jest to bardzo niebezpieczny precedens – zaznaczył Sommer.
– Jeżeli Wojciech Olszański został skazany na więzienie za to, że powiedział coś komuś nieprzyjemnego, to dlaczego na przykład nie skazać 100 000 ludzi za to, że wypowiadali tą magiczną formułkę, która się zatrzymała na J, a kończyła PiS i Konfederację? Przecież ci wszyscy ludzie wyrażali w ten sposób swoją nienawiść, swoje bardzo złe uczucia. Jeżeli by konsekwentnie zachowywać linię wykładnictwa, która w ten sposób się zapoczątkowała, to ci wszyscy ludzie, łącznie z bardzo wieloma przedstawicielami parlamentu, powinni też dostać wyrok więzienia – kontyniował.
Sommer przypomniał również ponure czasy PRL, przywołując historie Janusza Szpotańskiego i Antoniego Zambrowskiego, którzy trafiali za kraty za cytowanie satyrycznych wierszy.
– Miałem wrażenie, że jednak doszliśmy do czasów, kiedy takie rzeczy są niewyobrażalne, kiedy taki nawrót totalitaryzmu jest już po prostu niemożliwy. A jednak, jak państwo widzą, coś takiego się właśnie w tej chwili wydarzyło – podsumował dziennikarz.
Zaapelował o rwanie szat w obronie wolności słowa, w przeciwnym razie „niektórzy się bardzo zdziwią, za jakie słowa pójdą do więzienia”.
Olszański: Wojna nie matka, padło na mnie
Sam zainteresowany, Wojciech Olszański, ocenił zaostrzenie wyroku jako element politycznej gry i próbę uciszenia przed zbliżającymi się wyborami tych, którzy otwarcie kontestują obecny system. Zadeklarował gotowość do odbycia wyroku.
– Wojna nie matka, jak mówią kawalerzyści, padło na mnie – skomentował Olszański. – Wybory się zbliżają, trzeba utylizować wszystkich tych, którzy mogą nam w tych wyborach przeszkadzać. (…) Jeśli sprawy się potoczą niekorzystnie dla mnie i pójdę siedzieć, to pójdę siedzieć. Nie będę robił z siebie męczennika i też nie będę za bardzo krzyczał, że ja tutaj za miliony cierpię, bo nie – pójdę siedzieć za siebie.
Olszański wykorzystał również okazję, by po raz kolejny wyrazić swój radykalny sprzeciw wobec obecnej elity rządzącej: – Szanowni państwo, ja się nie zgadzam na ten system, który w Polsce w tej chwili jest. Nie zgadzam się na tego premiera, nie zgadzam się na ten rząd – zaakcentował.
Braun: Spierajmy się publicznie, a nie pod celą
Grzegorz Braun zadeklarował, że choć z samym skazanym dzieli go bardzo wiele, to nie ma zgody na zamykanie ust krytykom ustroju czy władzy.
– My możemy mieć z panem Wojciechem Olszańskim całkiem obszerny protokół rozbieżności. Możemy mieć i mamy szereg spraw, na które gotowi jesteśmy patrzeć z diametralnie różnych perspektyw – stwierdził Braun.
– Chciałbym, żebyśmy wszelako mogli spierać się publicznie, a nie pod celą. Chciałbym, żebyśmy mogli toczyć spory historyczno-polityczne jako ludzie wolni, z nieograniczoną możliwością głoszenia naszych poglądów i manifestowania naszych temperamentów politycznych – dodał.
Braun ostrzegł również przed celową strategią władzy, którą określił mianem „spiskowej praktyki” i „taktyki salami”.
– Praktyka krojenia na plasterki tego salami. Weźmy na początek kogoś problematycznego (…) o kogo może nawet pies z kulawą nogą się nie upomni, może kogoś, kogo inni nie będą żałować, ale wręcz przeciwnie – z satysfakcją to odnotują, że siedzi, bo brzydko mówi – diagnozował prezes Konfederacji Korony Polskiej.
– Więc taktyka salami: najpierw posadźmy Olszańskiego, a potem się zobaczy. Zobaczy się, czy ktoś w ogóle pisnął na ten temat. (…) Jeśli kryterium sprawiedliwości i prawowitości ma być w prosty sposób sprzężone z tym, kto akurat ma władzę, to niektórzy się zdziwią, że powiedzieli coś, co się akurat aktualnej władzy nie podoba – kontynuował.
Braun odniósł się również do polskich tradycji wolnościowych i protestował przeciwko narzucaniu cenzury. – My chcemy tutaj polskich porządków, a polskie porządki takie właśnie bywały, że spory między nami mogły być toczone bez tłumika, bez cenzury, bez zamykania uszu przez jednych drugim – podsumował.
Wszyscy wyrazili też nadzieję, że w obronę konstytucyjnych wolności Polaków aktywnie włączy się prezydent RP, stosując w tej precedensowej sprawie prawo łaski.


