Imigrant, który masturbował się za przystankiem autobusowym w Warszawie, wcześniej zaczepiając dziewczynki, został zatrzymany przez policję. Ponadto pojawiło się istotne sprostowanie wcześniejszej relacji redaktora portalu „Defence24” na temat reakcji policji.
Redaktor defence24.pl Bartłomiej Wypartowicz poinformował o skandalicznej sytuacji w stolicy Polski. Imigrant zaczepiał dziewczynki na przystanku autobusowym, a następnie masturbował się za nim, tuż obok ludzi.
Jak twierdził, policja olała zgłoszenie telefoniczne sprawy. Zainteresować się miała dopiero po nagłośnieniu tematu w Internecie. Więcej na ten temat przeczytacie w artykule poniżej.
Dzisiaj policja poinformowała o zatrzymaniu imigranta. Okazało się, że to Azer. Oświadczono również, że – wbrew relacji Wypartowicza – sprawy nie zgłaszano policji.
„Niezwłocznie po zapoznaniu się z zamieszczonym na platformie X wpisem, dotyczącym nieobyczajnego zachowania mężczyzny na przystanku autobusowym przy hali Kopińskiej – co ważne wbrew zawartej w tym wpisie informacji nikt wcześniej nie zadzwonił na Policję z sygnałem na ten temat – warszawscy policjanci podjęli kroki zmierzające do ustalenia tożsamości tego mężczyzny i jego zatrzymania” – napisano na oficjalnym profilu Komendy Stołecznej Policji na X.
Poinformowano o nawiązaniu kontaktu „z osobą, która opublikowała na platformie X informację o tym zdarzeniu, a następnie z osobą, która nagrała dołączony do niej materiał wideo”. Ustalono następnie tożsamość poszukiwanego imigranta-masturbatora i dokonano zatrzymania.
„To 36-letni obywatel Azerbejdżanu. Został zatrzymany w miejscu swojej pracy na terenie powiatu pruszkowskiego” – poinformowała KSP na X.
„Czynności z zatrzymanym prowadzone są w kierunku wyczerpania znamion czynu z art 197 par 2 KK. Dodatkowo zebrany materiał dowodowy może stanowić podstawę do wszczęcia procedury jego wydalenia z Polski” – zaznaczono.
Policja oświadczyła, że „każdą informację dotyczącą zagrożenia bezpieczeństwa […] traktuje poważnie” i należy zgłaszać się na numer alarmowy 112 albo kontaktując się z pełniącym w tym rejonie służbę patrolem bądź też osobiście w jednostce Policji.
„Warto również przekazać funkcjonariuszom wszystkie informacje i materiały, które mogą pomóc w ustaleniu osoby odpowiedzialnej za dane zachowanie/sytuację. Publikacja informacji w mediach społecznościowych nie zastępuje zgłoszenia zdarzenia Policji” – podkreślono.
🚨 Niezwłocznie po zapoznaniu się z zamieszczonym na platformie X wpisem, dotyczącym nieobyczajnego zachowania mężczyzny na przystanku autobusowym przy hali Kopińskiej – co ważne wbrew zawartej w tym wpisie informacji nikt wcześniej nie zadzwonił na Policję z sygnałem na ten… pic.twitter.com/6FaMoqfwnD
— Policja Warszawa (@Policja_KSP) September 3, 2026
W wielu miejscach Bartłomiej Wypartowicz wielokrotnie potem dziękował policji za podjęte działania. W końcu przyznał, że „policja piszę prawdę”.
„To ja zostałem wprowadzony w błąd i źle sformułowałem przez to wpis. Byłem w jej sytuacji zbyt ufny dla osoby, która była świadkiem i zawsze była dla mnie wiarygodna” – napisał w komentarzu internautki do posta KSP Bartłomiej Wypartowicz.
Dla jasności. Policja piszę prawdę. To ja zostałem wprowadzony w błąd i źle sformułowałem przez to wpis. Byłem w jej sytuacji zbyt ufny dla osoby, która była świadkiem i zawsze była dla mnie wiarygodna. Tyle.
— Bartłomiej Wypartowicz 🇵🇱 (@WypartowiczBa) September 3, 2026


