Profesor UKSW Radosław Zenderowski opublikował mocny wpis na temat afery z raportem AI Barbary Mróz-Gorgoń, tytułowanej doktor habilitowaną. Formalnie zażądał odebrania tego tytułu kobiecie zapowiadając, że w przeciwnym przypadku on zrzeknie się tytułu profesora.
Mróz-Gorgoń zasłynęła z afery dotyczącej raportu za 200 tys. zł, który wygenerowany został przez sztuczną inteligencję i nie wprowadzono do niego nawet kosmetycznych poprawek. Znajdowały się w nim „AI-owe” zwroty, absurdalne błędy i nieścisłości.
Wskutek ujawnienia afery Mróz-Gorgoń podała się do dymisji z funkcji Pełnomocniczka Rządu do spraw promocji marki Polski. Jak przekonywała przy tej okazji, powodem miał być „hejt”. Nie przeprosiła w żaden sposób za to, co zrobiła i zapewne pieniędzy też nigdy nie zwróci. Więcej o tym przeczytacie w artykułach poniżej.
Trzy tygodnie kariery faworyty Tuska. Barbara Mróz-Gorgoń podała się do dymisji
Sprawa wywołuje wielkie emocje. Warta podkreślenia jest reakcja profesora UKSW Radosława Zenderowskiego. W ostrych słowach skrytykował czyn Barbary Mróz-Gorgoń i zapowiedział, że jeśli w ciągu miesiąca nie utraci ona tytułu naukowego, on sam zrzeknie się tytułu profesora.
„Ponad 30 lat pracowałem na swój tytuł profesorski. Mam w dorobku kilkadziesiąt monografii i kilkaset artykułów. Mam nawet jako taką cytowalność, która umiejscawia mnie w pierwszej dziesiątce polskich politologów. Wystarczy wejść na Google Scholar” – napisał na Facebooku prof. Zenderowski.
Następnie stwierdził, że „pani Barbara, profesor Uniwersytetu Ekonomicznego, spektakularnie obsrała mój tytuł”.
„To tak, jakby ktoś załatwił się na wycieraczce. Jak można szanować profesora nauk humanistycznych po czymś takim? Przecież ta kobieta w kilka godzin zdewaluowała stopnie i tytuły naukowe. Gdyby były one pozycjonowane na giełdzie, mielibyśmy nie czarny czwartek, ale czarną dupę, z której nie ma wyjścia” – podkreślił profesor UKSW.
„Skala demoralizacji i korupcji polskich 'akademików’ (nie lubię tego słowa, bo to rusycyzm) powinna być przedmiotem badań patologów, a potem prokuratorów. W tej kolejności. To, w jaki sposób przewalane są pieniądze publiczne na nibynaukowców woła o pomstę do Nieba. W tym przypadku przynajmniej uczelnie prywatne się samofinansują” – napisał prof. Zenderowski.
Następnie wyjaśnił, że w „polskiej nauce dominuje zasada” że „głupi promuje głupszego”. Zaznaczył, że „są liczne wyjątki” od tej reguły.
„Kretyn do kwadratu promuje kretyna do sześcianu i takim sposobem osiąga się – level – zero – używając słów najwybitniejszej pani profesor ds. marki polskiej” – ironizował.
„Nie wiem, jak to wygląda od strony proceduralnej, ale jak pani Barbara pozostanie na funkcji dra hab. to ja zrzekam się swojego tytułu. Dość już tych upokorzeń i politycznych przekrętów. Czekam 30 dni. Potem, jak będzie trzeba, zrzekam się profesury” – podsumował prof. Radosław Zenderowski.
Portal dorzeczy.pl zaznaczył, że przepisy w III RP nie przewidują formalnego zrzeczenia się ani nieprzyjęcia nadanego przez prezydenta tytułu profesora.
„Tytuł ten ma charakter dożywotni i państwowy, co oznacza, że jednostka nie może go jednostronnie wymazać ani się go zrzec” – napisano.
