NATO w trybie pilnym testuje swoją gotowość na ewentualny ograniczony atak ze strony Rosji – wynika z ustaleń „Rzeczpospolitej”.
W ostatnich dniach myśliwce, powietrzne tankowce, samoloty rozpoznawcze i maszyny wczesnego ostrzegania niemal codziennie pojawiają się na niebie nad północną i centralną Polską, a także w pobliżu graniczącego z naszym krajem obwodu królewieckiego. Jak podkreśla „Rzeczpospolita”, skala tych operacji dalece wykracza poza ramy standardowych szkoleń.
– To nie były tylko ćwiczenia – oceniają dziennikarze gazety, zwracając uwagę na znaczenie amerykańskiej obecności wojskowej w Europie oraz rosnący niepokój wewnątrz NATO dotyczący prawdziwych intencji Kremla.
Zwielokrotnione patrole to element operacji Eastern Sentry, misji uruchomionej przez NATO tuż po tym, jak rosyjskie drony naruszyły polską przestrzeń powietrzną. Jej nadrzędnym celem jest błyskawiczne wzmocnienie obrony wschodniej flanki.
Wywiad bije na alarm
Za wzmożoną aktywnością w powietrzu kryją się niepokojące raporty. Służby wywiadowcze m.in. Szwecji, Polski i Litwy ostrzegają, że w ciągu najbliższych kilku lat Rosja może zdecydować się na bezpośredni ruch przeciwko państwom regionu.
Z kolei amerykański wywiad analizuje obecnie szerokie spektrum potencjalnych scenariuszy rosyjskiej agresji – od zmasowanych cyberataków po precyzyjne, ograniczone uderzenia militarne.
Jeszcze niedawno dominowało przekonanie, że dopóki trwa wyczerpująca wojna w Ukrainie, Moskwa będzie za wszelką cenę unikać prowokowania państw NATO. Jak jednak wynika z przecieków do mediów z amerykańskiej administracji, od początku roku ten optymistyczny pogląd jest już nieaktualny.
Przesmyk suwalski na celowniku
Zdaniem analityków jednym z najbardziej prawdopodobnych wariantów jest ograniczony atak rosyjski. Jego celem nie byłoby opanowanie terytorium, lecz przetestowanie szybkości reakcji NATO i sianie podziałów wśród sojuszników. Takiemu scenariuszowi mogłyby towarzyszyć uderzenia dalekiego zasięgu oraz paraliżująca państwowe systemy wojna w cyberprzestrzeni.
W tym kontekście eksperci szczególną uwagę zwracają na przesmyk suwalski. To wąski, strategiczny korytarz łączący Polskę z Litwą, który w przypadku wybuchu kryzysu stanowiłby jedyną lądową drogę zaopatrzenia dla państw bałtyckich.
Przedstawiciele NATO uspokajają jednak opinię publiczną. Podkreślają, że zwiększona obecność sił powietrznych nie zwiastuje nieuchronnej wojny. To raczej jasny sygnał gotowości bojowej i sprawdzian zdolności Sojuszu do natychmiastowej odpowiedzi na każde z zagrożeń pukających do bram wschodniej flanki.
