Minister bezpieczeństwa narodowego Izraela Itamar Ben Gwir opowiedział się za tym, by w Strefie Gazy „prowadzić celowane zabójstwa, eliminując każdej nocy od 30 do 40 osób”. Jak podała agencja AP w niedzielę, słowa padły podczas wywiadu w podkaście byłego zakładnika Hamasu Roma Brasławskiego.
Izraelski minister przypomniał w rozmowie, że nie zgadzał się z premierem Benjaminem Netanjahu w sprawie zawieszenia broni w Strefie Gazy.
– Uważam, że w Strefie Gazy należy prowadzić celowane zabójstwa, eliminując każdej nocy od 30 do 40 osób. Nie tylko tych, którzy stanowią bezpośrednie zagrożenie. Są tam ludzie, którzy nie zasługują na życie. Nie powinni żyć. To nawet nie są ludzie – dodał.
W tej samej rozmowie opowiedział się za masową emigracją Palestyńczyków ze Strefy Gazy i izraelskim osadnictwem na tym terytorium. – Moim zdaniem cała Strefa Gazy należy do nas – podkreślił.
Dodał, że emigracja nie powinna być stosowana wobec terrorystów. – Żadnej emigracji dla terrorystów, nic, tylko wybijać ich jednego po drugim – powiedział.
Czytaj również:
- Uchwalili TO. Izraelski minister otwiera szampana w Knesecie. „Wkrótce będziemy ich liczyć jednego po drugim” [VIDEO]
- „Całkowicie niedopuszczalne”. Świat po skandalicznym zachowaniu żydowskiego ministra
AP przypomniała, że już wcześniej Ben Gwir był potępiany za wypowiedzi dehumanizujące Palestyńczyków. Zwróciła uwagę, że najnowsze słowa mogą być uznane przez prawników za wzywanie do czystki etnicznej.
Do niedawna Izrael niemal codziennie przeprowadzał uderzenia na Strefę Gazy. Według tamtejszego ministerstwa zdrowia od czasu wejścia w życie porozumienia o zawieszeniu broni 10 października 2025 r. zginęło w nich ponad 1250 osób.
Zdaniem agencji wydaje się, że izraelska armia, która twierdzi, że celem nalotów byli bojownicy Hamasu, ogranicza jednak skalę tych działań. Ma to być ciche ustępstwo wobec prezydenta USA Donalda Trumpa po tym, gdy Netanjahu odrzucił najnowszą amerykańską inicjatywę mającą na celu dalsze rozwijanie procesu rozejmowego.
Izraelskie media podały w ubiegłym tygodniu, że uprawnienia do wydawania zgody na przeprowadzanie nalotów zostały obecnie ograniczone do szefa sztabu armii. Decyzja ta wywołała oburzenie części polityków, w tym Ben Gwira.
