Strona głównaWiadomościPolskaDrozda szczerze o emeryturach artystów. "Gdy słyszę piosenkarki narzekające na niskie przelewy,...

Drozda szczerze o emeryturach artystów. „Gdy słyszę piosenkarki narzekające na niskie przelewy, myślę, że same są sobie winne”

-

- Reklama -

Satyryk Tadeusz Drozda opowiedział o realiach finansowych artystów i swoim podejściu do emerytury. Przedstawia zdroworozsądkowe podejście do zabezpieczenia na przyszłość i jak to wygląda w branży show biznesu.

Co i raz pojawia się temat marnych emerytur influencerów i tego typu gwiazd. Znane osobistości narzekają, że mają niskie emerytury.

- Reklama -

Tadeusz Drozda przypomniał w rozmowie z „Onet Kulturą”, że najczęściej to efekt decyzji finansowych gwiazd.

– Na emeryturę trzeba sobie zasłużyć i na nią zapracować. W moim przypadku z zarabianiem na nią nie było najlepiej. Artyści przez lata pracowali głównie na umowach o dzieło, a nie na etatach. Sami deklarowaliśmy dochód, od którego płaciliśmy składki – od 1,5 tys. do 4,5 tys. zł. Większość wybierała najniższą kwotę, więc dziś właśnie od niej ZUS nalicza emerytury. Dlatego, gdy dziś słyszę te wszystkie piosenkarki narzekające na niskie przelewy, myślę, że trochę same są sobie winne – ocenił Drozda.

Dodał, że nie pociągały go zbytki i luksusy na pokaz. Zamiast tego wolał rozsądnie gospodarować własnymi pieniędzmi. Unikał też zaciągania zobowiązań finansowych.

– Generalnie polskie emerytury nie są wysokie, ale skoro człowiek pracował 40 czy 50 lat, to wypadałoby pracować tak, żeby potem coś z tego mieć. Podziwiam ludzi, którzy wydają wszystko, co zarabiają, a jeszcze biorą kredyty. Sam nigdy nie brałem – wyznał satyryk.

– Jak mnie nie było stać, to po prostu nie kupowałem. A kiedy kupowałem samochód, zawsze taki, żeby jeszcze coś zostało. Teraz jeżdżę Kią. To nie jest Rolls-Royce, ale świetnie się jeździ – dodał Drozda.

Podkreślił też, że dobra starość to nie tylko planowanie finansowe, ale też dbanie o formę fizyczną.

– Emerytura prędzej czy później dopada każdego. Można się jednak do niej przygotować, a najważniejsze, żeby do niej dożyć. Trzeba więc jakoś dbać o zdrowie. Ja mam już, jak to się mówi, dwie siekiery na karku, a nadal gram w golfa i występuję na estradzie – podkreślił artysta.

To nie pierwszy raz, gdy Tadeusz Drozda opowiada o swoim spojrzeniu na pieniądze. Wcześniej w rozmowie z ShowNews wyjaśnił, czemu od początku kariery stawiał na prywatne oszczędności, a nie na państwowy system.

– Nigdzie nie powiedziałem, że odkładałem za mało. Odkładałem mało. Nie ufałem takim instytucjom jak ZUS. Sam sobie odkładałem gdzie indziej. Wszystkim radzę: ZUS ZUS-em, ale swoich parę złotych odkładać na dobrych lokatach – podkreślił Drozda.

Krytykował też utyskiwanie gwiazd na niskie emerytury, choć te same osoby żyły rozrzutnie.

– Jeżeli człowiek przez całe lata zarabiał dużo pieniędzy, to jak dzisiaj nie ma nic, to jest idiotą. Po prostu – mówił w rozmowie z jastrzabpost.pl Tadeusz Drozda.

Drozda wprost o emeryturach artystów. „Jak zarabiał przez lata dużo, a dzisiaj nie ma nic, to jest idiotą”

Najnowsze