Konfederacja Korony Polskiej ogłosiła, że w nadchodzących wyborach parlamentarnych na jej listach we wszystkich okręgach znajdą się przedstawiciele służb mundurowych: żołnierze, policjanci, strażacy i strażnicy graniczni. Decyzja ta, a w szczególności start w Olsztynie byłego naczelnika tamtejszego Centralnego Biura Śledczego, Marcina „Borysa” Mikszy, wywołała ostry spór w prawicowych środowiskach. Na mocne oskarżenia Marcina Fijasa odpowiedział Jan Krysiak z biura Grzegorza Brauna.
„Zlekceważyliście zdanie normalnych ludzi”
Zarzewiem konfliktu stało się oświadczenie wideo opublikowane przez Marcina Fijasa, społecznika znanego z zaangażowania w pomoc Polakom na Ukrainie czy ze sprzeciwu wobec budowy Lidla w Gietrzwałdzie.
Fijas otwarcie skrytykował decyzję o umieszczeniu na olsztyńskiej liście Konfederacji Marcina Mikszy, zarzucając byłemu policjantowi poważne nadużycia, do których miało dochodzić w czasie pełnienia przez niego służby.
Szczęść Boże🇵🇱@GrzegorzBraun_ pic.twitter.com/jiVqREs1uD
— Marcin Miksza Borys (@marcin_borys) June 23, 2026
Według relacji Fijasa, Miksza dopuszczał się w przeszłości krzywdzenia ludzi, wymuszania fałszywych zeznań oraz kontrowersyjnej współpracy z konfidentami, co ostatecznie miało skutkować usunięciem go z szeregów policji po interwencji Biura Spraw Wewnętrznych. Działacz odniósł się również do telewizyjnego reportażu „Superwizjera” z 2017 roku, w którym – jego zdaniem – wykreowano fałszywy obraz Mikszy jako ofiary systemu.
„Ten człowiek krzywdził ludzi, niszczył rodziny, rozbijał związki. […] Tego człowieka nigdy po prawej stronie nie było. Nagle przypałętał się i jest ważniejszy niż zdanie prawych ludzi, takich jak my” – argumentuje na nagraniu Fijas.
Fijas zrelacjonował, że na dzień przed oficjalną konferencją prasową ugrupowania, na której ogłoszono start m.in. Mikszy, osobiście udał się do biura posła Grzegorza Brauna, by przekazać te informacje i zablokować kandydaturę. Jak twierdzi na nagraniu, jego słowa zostały zignorowane, a partia poszła „w stronę współpracy z ludźmi, którzy krzywdzili prawych chłopaków”.
Odpowiedź sztabu: Ultimatum i brak weryfikacji zarzutów
Na oskarżenia błyskawicznie zareagował Jan Krysiak, dyrektor biura Grzegorza Brauna, przedstawiając zgoła inną wersję spotkania. Przedstawiciel Konfederacji Korony Polskiej stanowczo zaprzecza, jakoby głos Fijasa nie został wysłuchany. Zapewnia, że poświęcił na rozmowę co najmniej półtorej godziny i przyjął jego argumenty do wiadomości.
„W sprawie p. Marcina Mikszy uzgodniliśmy, że p. Fijas niezwłocznie, jeszcze tego samego dnia, przyśle do Biura Posła mail z zestawieniem faktów i zarzutów, czego p. Fijas nie zrobił. Nie czekając na jakąkolwiek weryfikację faktów po stronie Posła, znalazł natomiast czas, żeby nagrać i opublikować filmik kłamliwie atakujący Posła i jego Biuro” – ripostuje Krysiak.
Krysiak zdradza ponadto, że działacz miał postawić partii polityczne ultimatum – w przypadku niespełnienia jego oczekiwań, groził założeniem konkurencyjnej partii kibiców, mającej odebrać wyborców KKP.
Krysiak zaapelował do sympatyków o chłodną ocenę sytuacji oraz rozważenie rzeczywistych intencji ataków wymierzonych w „jedyną realnie suwerennościową partię na polskiej scenie politycznej”. Krysiak podsumował całą sytuację stwierdzeniem, że po publikacji filmu Fijasa, polityczni przeciwnicy z pewnością „otworzyli szampana”.
