Strona głównaGŁÓWNYAwantura w TV Republika. Kłeczek wyrzucił polityka Polski 2050. "Niech pan jedzie...

Awantura w TV Republika. Kłeczek wyrzucił polityka Polski 2050. „Niech pan jedzie do Moskwy” [VIDEO]

-

- Reklama -

Miłosz Kłeczek, podczas swojego programu na żywo, wyrzucił ze studia przedstawiciela Polski 2050 Kamila Wnuka. Panowie nie szczędzili sobie także „serdeczności”, nazywając się wzajemnie „towarzyszami”.

Podczas autorskiego programu Kłeczka jednym z tematów była rakieta, która w nocy ze środy na czwartek spadła na Lubelszczyźnie. Dziennikarz TV Republiki m.in. cytował „Poradnik bezpieczeństwa”, którym nie tak dawno zachwycał się minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. „Jeśli usłyszysz sygnał alarmowy, włącz radio lub telewizor i stosuj się do komunikatów” – czytamy tam.

- Reklama -

Ja szczególne pretensje teraz mam do pana posła Kamila Wnuka, ponieważ to pana formacja polityczna wypromowała Kosiniaka-Kamysza na ministra obrony narodowej, zresztą z waszej rekomendacji, panie pośle, Kosiniak-Kamysz został wicepremierem. To jest człowiek, który nagrywa filmy, wciela się w Toma Cruise’a z Top Gun’a, mówi, że jest przyczajonym tygrysem, ukrytym smokiem – czy na odwrót – i to jest może zabawne, tylko to jest obraz nędzy i rozpaczy, bo człowieka, którego żeście wynieśli na najwyższe stanowiska państwowe, odpowiada za nasze bezpieczeństwo, odpowiada w taki sposób, że tylko łut szczęścia spowodował, że nie zginęli ludzie – grzmiał Kłeczek.

Rakieta leci prawie 100 km, patrolujecie niebo, bo wiecie, że dokonują Rosjanie zmasowanego ataku na Ukrainę i nie potraficie zniszczyć obiektu, który przez 100 km przemieszcza się w głąb Polski. I niech mi pan powie, jak się czuli np. starsi ludzie, obudzeni o 3.50 wyciem syren, zdezorientowani, nie wiedzą, co się dzieje. Nawet jak ktoś się wyuczył tych sygnałów, to obudzony w środku nocy on już nie wie, czy ćwiczenia to są, czy to jest rzeczywiste zagrożenie, czy oni ten alarm włączyli, czy już ten alarm odwołują. Ludzie są w panice. Starsi ludzie mają też problemy z sercem, są po prostu w szoku, żadnego komunikatu, telewizja milczy, radio milczy, w telefonie nie ma SMS-ów. Jaki był problem wysłać SMS-a nawet wcześniej, że tej nocy planowane są zmasowane ataki na Ukrainę, żeby ludność regionów przygranicznych wiedziała, że w nocy może się coś wydarzyć. Poinformować ich wcześniej – bądźcie czujni – to by się nie wystraszyli tej syreny. Dlaczego żeście nie zrobili tego, panie pośle? – dodał.

Wnuk odparł, że w niedzielnym programie, prowadzonym przez Kłeczka, przypomniała mu się postać Jacka Kurskiego, który „był mistrzem kłamstwa, manipulacji i propagandy w momencie, gdy był prezesem Telewizji (Polskiej – przyp. red.), a pan w tej telewizji pracował”. – Widzę, że pan się bardzo wiele od niego nauczył – ocenił. Kłeczek przerwał mu i stwierdził, że „jest po prostu chamski, ponieważ on powiedział same konkrety”.

Awantura w Republice

Następnie doszło do kłótni między prowadzącym a gościem. Polityk twierdził, że Kłeczek kłamie w sprawie „Poradnika bezpieczeństwa”, ponieważ przytoczony cytat nie pochodzi z rozdziału dotyczącego ataku z powietrza. – Umie pan czytać po polsku, czy tylko po rosyjsku? – grzmiał przedstawiciel Polski 2050.

Wy chyba umiecie po rosyjsku czytać. Próbuje mnie pan sprowokować? – odparł Kłeczek.

– Panimajesz? – rzucił Wnuk.

Świetnie, że się pan chwali tym, że pan rozmawia po rosyjsku, do Russia Today niech pan idzie i tam sobie z nimi rozmawia po rosyjsku, a w Telewizji Republika rozmawiamy po polsku – obruszył się prowadzący.

Słuchaj, jeżeli to jest „dom wolnego słowa”, to mów uczciwie, prawdę a nie kłam i siej propagandy, nieprawdziwych informacji – odpalił się poseł.

A czemu na „ty” do mnie mówisz kolego? Myślisz, że się ciebie boję, bo tu sobie głos popodnosisz. Poza tym w Telewizji Republika nie życzę sobie, żebyś mówił kolego do mnie po rosyjsku, rozumiesz? Nie życzę sobie, żebyś w tym studiu mówił po rosyjsku. Znasz polski, to mów po polsku. A jeżeli chcesz już mówić po rosyjsku, to możesz wysłać komunikat do Putina, żeby nam tu rakiet nie wysyłał – odgryzł się prowadzący.

Kłeczek nakazał też Wnukowi, żeby wziął telefon, zadzwonił do Tuska i Kosiniaka-Kamysza i powiedział im, że mają natychmiast wziąć się do roboty.

Drogi kolego Kamilu Wnuku, uspokój się. Znam twój styl działania. Kamil Wnuk bardzo często, szanowni państwo, jak nie ma argumentów, nie ma kompletnie żadnych argumentów, to najczęściej jest tchórzem i ucieka, wielokrotnie wyszedł ze studia (…). Mam nadzieję, że nie będziesz tchórzem dzisiaj i zostaniesz w tym programie do końca, wysłuchasz moich argumentów i odpowiesz na nie merytorycznie – twierdził Kłeczek, później jednak sam wyrzucił polityka ze studia.

Wnuk domagał się, żeby Kłeczek dał mu odpowiedzieć na pytanie. Przez kolejne minuty wzajemnie na siebie krzyczeli, później zaczęli razem czytać „Poradnik bezpieczeństwa”. Kiedy już Wnuk zdołał odczytać, że w przypadku ataku z powietrza należy – według rządowego „podręcznika” – najpierw szukać schronienia – a nie, jak twierdził Kłeczek komunikatów w radiu czy telewizji – prowadzący zaczął pytać, ile rządzący wybudowali schronów i oświadczył, że okrągłe zero.

„Towarzyszu” i inne epitety

W dalszej części programu Kłeczek stwierdził, że nie rozumie, dlaczego rakieta nie została zestrzelona. Po czym kolejny raz doszło do awantury między nim a Wnukiem. – Niech pan nie obraża polskiego wojska – apelował polityk.

Mówię o tym, jaki jest proces decyzyjny. Niech pan już nie udaje, że pan munduru broni, bo wy, jako proszę pana, ludzie, którzy dajecie mandat tej większości, pluliście na mundury i pozwalaliście, żeby ludzie, którzy was popierali, mówili, że to horda psów i swołocz – grzmiał Kłeczek.

Wy to są u ruskich, w Polsce się mówi w pierwszej osobie. Towarzyszu, w liczbie mnogiej się mówi w Rosji, w Polsce się mówi w liczbie pojedynczej, jak się mówi o jednej osobie – stwierdził Wnuk.

Kłeczek obruszył się z powodu „towarzysza”. – Pan powiedział do mnie „towarzyszu”? – żachnął się.

Tak? To do widzenia, dziękuję towarzyszu, dziękuję. Może pan się udać już do siebie. Do Moskwy pan może jechać – grzmiał.

Moskwa to jest pana miejsce – odparł Wnuk.

Niech pan sobie jedzie do Moskwy „towarzyszu” mówić. Aufwiedersehen – stwierdził Kłeczek.

Chce pan, żebym wyszedł ze studia? – pytał polityk.

Nie, ja już z panem nie chcę rozmawiać. Pan chce, może pan wyjść. Ale z towarzyszem z Moskwy nie będę rozmawiał – oświadczył Kłeczek.

To pan jest z Moskwy, pan robi propagandę moskiewską – ocenił Wnuk.

Najpierw pan po rusku mówi, potem do mnie pan mówi towarzyszu, niech pan się ogarnie, panie pośle – krzyczał prowadzący.

Dla kogo pan pracuje? Dla Sakiewicza czy dla Putina? – odgryzł się poseł.

Ależ się pana boję. Do widzenia, jest pan wyproszony ze studia, niech pan jedzie do Moskwy. Niech pan sobie uściśnie dłoń z Putinem i może się pan lepiej poczuje i po rusku niech mu pan dzień dobry powie. Już z panem nie rozmawiam – grzmiał Kłeczek.

Powiedziałem panu, że pana wypraszam. To nie jest telewizja publiczna, to są media komercyjne, zapraszamy, kogo chcemy. Ja pana już tu nie chcę. Wyjdzie pan sam? Mam nadzieję, że pan spokojnie wyjdzie – dodał po chwili.

Każe mi pan opuścić studio, tak? (…) Mam nadzieję, że pan mnie już nigdy więcej nie zaprosi – oświadczył Wnuk.

Ależ, pana na pewno nie zaproszę, bo pan ma problemy emocjonalne, powiem panu. Pan po prostu nie potrafi się z krytyką zmierzyć – grzmiał Kłeczek.

Pan kłamie i oszukuje obywateli polskich – stwierdził polityk.

Wychodząc, Wnuk zabrał swoją torbę. – No już myślałem, że pan tam jakiś ładunek trzyma, towarzyszu – skomentował prowadzący. – Do widzenia, towarzyszu – dodał Kłeczek.

Wnuk apelował, żeby tak do niego nie mówić. – Co tak nie mówić? Pan tak powiedział – grzmiał Kłeczek.

Proszę pana, nie mówi się w liczbie mnogiej, w polskim języku jest liczba pojedyncza, jak się mówi do jednej osoby, to się mówi pojedynczo – mówił Wnuk. Kłeczek wstał i wskazał mu drzwi. – Do widzenia – powiedział. – Daswidania – odparł Wnuk.

– No, jeszcze po rusku się pożegnał – skomentował Kłeczek.

Bo języka polskiego pan nie zna, to może rosyjski pan lepiej pozna – odgryzł się, już spoza wizji, Wnuk.

Do widzenia towarzyszu, na razie, cześć – dodał Kłeczek.

„Odradzam przyjmowanie zaproszeń”

„Dzisiaj w @RepublikaTV @MiloszKleczek manipulowal faktami na temat obrony cywilnej, do tego oskarżając o to rząd. Gdy próbowałem to wyjaśnić nie dopuszczał mnie do głosu przekrzykując. Gdy zapytałem czy pracuje dalej dla @TomaszSakiewicz czy już dla Putina wyprosił mnie…” – napisał na portalu X Wnuk.

„Zachowanie Kłeczka nie ma i nigdy nie miało nic wspólnego z dziennikarstwem. Prymitywną propagandę serwował już w TVP.

Republika, z szacunku do własnych widzów, jeśli rzeczywiście chce być domem wolnego słowa, powinna zrezygnować ze współpracy z tym pajacem.

W Republice jest wielu dobrych dziennikarzy, a Kłeczek zaniża jedynie poziom, gdziekolwiek się pojawi. Odradzam przyjmowanie zaproszeń do programów, które prowadzi” – ocenił z kolei sekretarz Konfederacji i wiceprezes Nowej Nadziei Krzysztof Rzońca.

Źródło:TV Republika/X

Najnowsze