Strona głównaWiadomościŚwiatRekordowe wpłaty na Reform UK Nigela Farage'a. Przerażony establishment chce zmienić przepisy...

Rekordowe wpłaty na Reform UK Nigela Farage’a. Przerażony establishment chce zmienić przepisy z… datą wsteczną

-

- Reklama -

Dopóki gigantyczne sumy płynęły szerokim strumieniem na konta partii mainstreamowych, brytyjska demokracja funkcjonowała w najlepsze. Wystarczyło jednak, by rekordowe wpłaty popłynęły na konta antysystemowej Reform UK Nigela Farage’a, a wśród tych samych mainstreamowych partii wybuchła nagła, paniczna „troska” o czystość demokratycznych reguł gry. Lordowie chcą wprowadzić nowe przepisy, ograniczające wpłaty. Najlepiej z… mocą wsteczną.

Sprawcami całego zamieszania jest dwóch kryptowalutowych miliarderów. Christopher Harborne oraz Ben Delo przelali ugrupowaniu Reform UK po 36 milionów funtów. Łączna kwota 72 milionów to absolutny rekord na brytyjskiej scenie politycznej.

- Reklama -

Dla partii Farage’a to wymarzony kapitał na „przygotowania do przejęcia władzy”. Sam lider ogłosił, że czuje się wpłatami „zaszczycony i onieśmielony”, a ugrupowanie szybko zapewniło, że hojni mecenasi nie mają ukrytych intencji.

- Reklama -

„Nasi darczyńcy niczego nie oczekują i nigdy nie otrzymają parostwa, tytułu szlacheckiego ani rządowego kontraktu” – głosi komunikat partii.

- Reklama -

Amerykanin Delo, jeden z donatorów, powiedział natomiast, że chce jedynie zapewnić Reform UK „równe szanse” w starciu ze skostniałym duopolem (torysi i laburzyści).

I to właśnie owo „wyrównywanie szans” okazało się dla tzw. salonu problematyczne. Kiedy wielkie korporacje czy potężne związki zawodowe pompowały miliony w mainstreamowe ugrupowania, nikt nie bił na alarm w trybie natychmiastowym. Dziś aktywiści ze Spotlight on Corruption przestrzegają przed „ogromnym i niszczycielskim wpływem” kapitału na procesy wyborcze, podnosząc raban, że polityka zostanie „ustawiona pod dyktando najbogatszych”.

W Izbie Lordów nagle nabrały tempa prace nad ustawą o reprezentacji narodu (Representation of the People Bill), a wicepremier Angela Rayner z ramienia rządu zapowiedziała „porządki”.

„Chodzi o to, by ukrócić zagraniczną ingerencję i zagwarantować, że demokracja należy do obywateli tego kraju, a nie do miliarderów przekonanych, że mogą ją po prostu kupić” – zapowiedziała.

Najbardziej wymowny w całym sporze jest jednak pomysł na rozwiązanie problemu. Darowizny na rzecz Reform UK były zgodne z obowiązującym prawem. Rayner zasugerowała więc, że nowe przepisy miałyby działać z datą wsteczną, od 25 marca.

Wygląda więc na to, że jeśli przeciwnik polityczny zdobywa zbyt mocne finansowanie w ramach obowiązujących reguł, najprościej jest zmienić te reguły z datą przeszłą. Co innego, jeśli pieniądze płyną do „właściwych” kieszeni. Wtedy nikomu nie przeszkadzają.

Źródło:itv.com

Najnowsze