Ludzie mieszkający stosunkowo blisko granicy powinni myśleć o zawarciu takich ubezpieczeń, które dadzą im skuteczną ochronę przed tego rodzaju szkodami – powiedział „Rzeczpospolitej” prof. UAM Marcin Orlicki, odnosząc się do zniszczeń spowodowanych przez spadające na terytorium Polski rakiety czy drony. Według eksperta problemem w uzyskaniu takich ubezpieczeń może być kwalifikacja prawna takich zdarzeń.
W piątkowym wydaniu gazety podkreślił, że obecny stan prawny pozwala na uzyskanie rekompensaty za uszkodzenia (np. przez pocisk) obowiązkowo ubezpieczonych budynków w gospodarstwach rolnych.
Inni właściciele sami muszą zadbać by z ich ubezpieczenia nie były wyłączone uszkodzenia w wyniku działań wojennych – wskazał.
Prof. Marcin Orlicki, specjalizujący się w prawie cywilnym i ubezpieczeniowym, był pytany o możliwości, jakie mają poszkodowani w wyniku wydarzeń, które miały miejsce np. w lubelskiem, gdzie w czwartek rano spadł pocisk.
Sprawą ujednolicenia podejścia do ubezpieczeń od zniszczeń w wyniku działań wojennych i dronowych zajął się już rzecznik finansowy – czytamy w piątkowej Rzeczpospolitej.
– Ubezpieczyciele nie zawsze mogą sami się dogadać i ustalić między sobą jednolity standard ze względu na przepisy prawa antykartelowego. Drogą do zmiany obecnego stanu rzeczy może być inicjatywa ustawodawcza – powiedział prof. Orlicki.
Według prof. Orlickiego, jeżeli czyjeś ubezpieczenie nie obejmuje uszkodzeń w wyniku działań wojennych, nie ma podstaw prawnych do pociągania do odpowiedzialności np. państwa polskiego.
