Pojawiają się kolejne doniesienia o utrudnianiu życia normalnym ludziom przez niepotrzebny, szkodliwy i kosztowny w utrzymaniu system kaucyjny. Tym razem chodzi o butelkomat w Lidlu na os. Orła Białego w Poznaniu, choć podobne sytuacje zapewne zdarzają się w całej Polsce i nie tylko w przypadku urządzeń w sklepach tej sieci.
Sprawę opisał portal epoznan.pl, przytaczając relację czytelnika. W ciągu dnia wielokrotnie występują problemy z urządzeniem przyjmującym butelki na kaucję w sklepie Lidla. Naprawy dają tylko chwilowy efekt.
„Może wy naprawicie butelkomaty w Lidlu przy ul. Bobrzańskiej 19 na Orła Białego w Poznaniu. Butelkomat dziennie mogę śmiało powiedzieć, psuje się od 10 razy wzwyż, potrafi się psuć co dwie minuty” – relacjonował czytelnik portalu.
Dodał, że jednego dnia przybył serwisant o godz. 14. Maszyna działała przez godzinę.
„Czyli psuje się co dwie minuty, w Lidlu o tym wiedzą, ale nic nie mogą poradzić. Ludzie stoją w kolejkach i przeklinają i czekają, aż pani przyjdzie, prowizorycznie naprawi na dwie minuty. Butelkomat nie ma dzwonka, trzeba wchodzić do sklepu i wołać obsługę. Obsługa przychodzi ze skwaszoną miną” – podkreślił.
Sieć Lidl wydała komunikat w tej sprawie. Zdaniem sieci, awarie wynikają z przeciążenia i dużej częstotliwości użycia. Część winy zrzucono zaś na klientów – podkreślono, że wpływ na funkcjonowanie butelkomatów ma także sposób korzystania z nich przez klientów. Wskazano tu np. na zbyt energiczne wkładanie opakowań lub umieszczanie ich w niewłaściwej pozycji, bez skierowania kodu kreskowego do góry.
– Oddawane butelki plastikowe muszą mieć etykietę producenta oraz czytelny kod kreskowy, by maszyna mogła odczytać kod i poprawnie przyjąć opakowanie – nawet niewielkie wgniecenia czy zabrudzenia w miejscu kodu mogą utrudniać jego odczyt. W przypadku oddawanych puszek kod kreskowy również musi być czytelny i nieuszkodzony – mówiła Aleksandra Robaszkiewicz, cytowana przez biznes.interia.pl.
Także użycie „zbyt dużej siły” podczas wkładania opakowania albo nieprawidłowe jego umieszczenie może zostać zinterpretowane przez urządzenie jako błąd.
Wygląda więc na to, że jak klimatyzm stał się dla wielu ludzi religią, w imię której godzą się na upokarzanie i niszczenie poziomu swojego życia, tak też wszelkiej maści kaucjomaty stają się istną Arką Przymierza. W Starym Testamencie opisano dokładnie, kto jak może się z nią obchodzić. Za złamanie przepisów groziła straszliwa śmierć. Podobnie jest z kaucjomatami – musimy z pietyzmem i pobożnością, używać „odpowiedniej siły” i umieszczać przedmioty w odpowiedni sposób i cierpliwie znosić awarie w imię klimatu. A jeśli nie będziemy przestrzegać klimatycznego idiotyzmu utrudniającego życie – niechybnie pomrzemy a planeta spłonie.
