W Zielonej Górze doszło do agresywnego ataku na furgonetkę z napisem „Liczni seksedukatorzy okazali się pedofilami” Fundacji Pro – Prawo do życia. Kierowca pojazdu, w obliczu gróźb i użycia niebezpiecznego narzędzia przez napastnika, zmuszony był użyć gazu pieprzowego do samoobrony. W sieci opublikowano nagranie ze zdarzenia.
Napad lewicowego aktywisty Kacpra K. został w całości uwieczniony na nagraniu z kamer pokładowych.
Jak wynika z oświadczenia przekazanego przez Jana Bieniasa, kierowcę furgonetki, do niebezpiecznej sytuacji doszło po tym, jak inny uczestnik ruchu drogowego nagle zajechał mu drogę. Jak widzimy na nagraniu, z auta wysiadł agresywny mężczyzna – określany przez kierowcę jako aktywista LGBT – który w pierwszej kolejności zniszczył lusterka oraz powyginał wycieraczki w pojeździe.
Później napastnik na chwilę wrócił do swojego samochodu, po czym wyciągnął nóż i zaczął ponownie zmierzać w stronę furgonetki. Kierował pod adresem kierowcy groźby i przymierzał się do przebicia opon.
– Wysiadłem z szoferki i w obronie własnej oraz naszego auta użyłem gazu – relacjonuje Jan Bienias. Podkreśla przy tym, że zachowanie napastnika w trakcie ataku wskazywało na silne niezrównoważenie, a zdecydowana reakcja pozwoliła prawdopodobnie uniknąć znacznie poważniejszych w skutkach konsekwencji.
Całe zajście zostało zarejestrowane dzięki systemowi monitoringu wizyjnego, w który wyposażona jest furgonetka. Zabezpieczony materiał dowodowy, dokumentujący moment zajechania drogi, akty wandalizmu oraz próbę ataku z użyciem noża, został już przekazany do centrum prawnego reprezentującego Fundację Pro – Prawo do życia. W najbliższym czasie do odpowiednich służb skierowany zostanie oficjalny wniosek o ściganie i ukaranie sprawcy.
Mimo aktów agresji, przedstawiciele fundacji zapowiadają, że nie zamierzają zawieszać swojej działalności. Obecnie organizują kampanię na ulicach polskich miast, w której informują, że „liczni seksedukatorzy okazali się pedofilami”. To sprzeciw wobec planowanego na 1 września wprowadzenia do szkół obowiązkowego przedmiotu pod nazwą „edukacja zdrowotna” oraz informowanie rodziców o zagrożeniach, które – zdaniem organizatorów akcji – wiążą się z działalnością części tzw. edukatorów seksualnych.
