Wiceminister klimatu i środowiska, Główny Konserwator Przyrody Mikołaj Dorożała złożył rezygnację z pełnienia obu tych funkcji – poinformował w piątek sam Dorożała. Stanowiska te piastował od 2023 roku.
„Złożyłem rezygnację z funkcji Podsekretarza Stanu i Głównego Konserwatora Przyrody w Ministerstwie Klimatu i Środowiska” – przekazał na platformie X Mikołaj Dorożała.
Niekompetencja i ideologia
Konfederacja od miesięcy domagała się jego odwołania. Poseł Krzysztof Tuduj nazwał Dorożałę „symbolem niekompetencji”, wskazując, że polityk jest politologiem „niemającym nic wspólnego z tematyką ochrony przyrody”. Poseł Andrzej Zapałowski zarzucał mu „dewastację” departamentu leśnictwa i łowiectwa oraz zatrudnianie „ludzi z kręgów ideologicznych” kosztem merytorycznych urzędników.
Co istotne, równie ostro mówił o nim koalicjant. Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz stwierdził, że Dorożała „narobił dużo głupich rzeczy” i „nie rozumie gospodarki leśnej”, żądając jego dymisji. Minister rolnictwa Stefan Krajewski (PSL) przyznał, że „nie płakałby”, gdyby wiceminister odszedł.
Najsilniejszy opór budził jednak poza polityką. Myśliwi protestowali z plakatami przedstawiającymi twarz Dorożały „na celowniku”, spierając się o obowiązkowe badania okresowe i zmiany w prawie łowieckim. Związek Zawodowy „Wspólna Sprawa” oskarżał go o działania „godzące w bezpieczeństwo narodowe” i lekceważenie „tysiącletnich tradycji łowieckich”.
Leśnicy i związki zawodowe Lasów Państwowych żądali dymisji za moratorium na wycinkę starodrzewów, nazywając kierownictwo resortu niekompetentnym. Rolnicy i hodowcy zarzucali mu blokowanie odszkodowań za szkody wyrządzane przez chronione wilki, których populację twardo bronił mimo rosnącej liczby ataków na inwentarz.


