Przyjął pod swój dach tysiące ukraińskich uchodźców uciekających przed wojną, a dziś państwo domaga się od niego zwrotu gigantycznych pieniędzy. Właściciel gorzowskiego hotelu Mieszko przeżywa prawdziwy dramat. Urząd skarbowy zażądał blisko 1,5 miliona złotych zaległego podatku i bezlitośnie zablokował mu firmowe konto.
Tuż po wybuchu pełnoskalowej wojny w 2022 roku Les Gondor otworzył drzwi swojego hotelu dla ukraińskich cywilów. Wszczytowym momencie przebywało w nim 410 osób, a łącznie schronienie znalazło tam 2,5 tysiąca uchodźców.
Przedsiębiorca świadczył pomoc na podstawie umowy z urzędem wojewódzkim. Był przekonany, że wypłacane mu rządowe środki są zwolnione z VAT-u, zgodnie z założeniami specustawy o pomocy humanitarnej. Zapewniali go zresztą o tym urzędnicy.
Koszmar rozpoczął się w 2025 roku, kiedy do hotelu wkroczyła kontrola. Skarbówka nagle zmieniła interpretację przepisów. Urzędnicy uznali, że zwolnienie z VAT-u przysługiwało tylko wtedy, gdy pomoc szła przez konkretne podmioty, np. gminy lub organizacje pożytku publicznego.
Współpraca bezpośrednio z wojewodą okazała się pretekstem do naliczenia 8-procentowego VAT-u. Do 1,2 miliona złotych podatku od towarów i usług dołożono jeszcze ćwierć miliona podatku dochodowego.
Gondor, bojąc się kolejnych roszczeń, złożył wniosek o rozłożenie astronomicznego długu na raty. W urzędzie usłyszał, że pracownicy znają jego historię i doceniają skalę pomocy, jakiej udzielił uchodźcom. Niestety, deklaracje minęły się z czynami. Zaledwie trzy dni po złożeniu wniosku skarbówka zajęła konto firmy.
– Jak tak można uczciwego człowieka potraktować? – pyta rozgoryczony przedsiębiorca. Les Gondor to człowiek znany w lokalnym środowisku. W 2025 roku zdobył tytuł „osobowości roku”.

Ostatnią deską ratunku może okazać się Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Pod koniec maja 2026 roku wrocławski sąd administracyjny skierował do TSUE oficjalne zapytanie, czy państwo w ogóle może w taki sposób opodatkowywać środki na pomoc uchodźcom. Na wiążący wyrok przedsiębiorcy będą musieli jednak poczekać nawet półtora roku, zmagając się w tym czasie z zajętymi przez skarbówkę majątkami.
