Strona głównaOpinieSommer: Jestem w ciężkim szoku. IPN musi zostać uwolnione z kłamstwa jedwabieńskiego

Sommer: Jestem w ciężkim szoku. IPN musi zostać uwolnione z kłamstwa jedwabieńskiego

-

- Reklama -

Kandydat na prezesa IPN, a obecnie tzw. p.o. prezesa tej instytucji, czyli dr Szpytma, wziął udział w żydowskich obchodach w Jedwabnem. Już to powinno go dyskwalifikować z dalszych starań o tę posadę.

Natomiast oprócz samej obecności, dr Szpytma wygłosił następującą tezę, którą podał PAP:

„Według jeszcze nieopublikowanych badań w zbrodni w Jedwabnem sprzed 85 lat brała udział grupa Polaków przywiezionych tam z zewnątrz, w tym niemiecki agent Mieczysław Kosmowski – powiedział PAP zastępca prezesa Instytutu Pamięci Narodowej dr Mateusz Szpytma.

Szpytma brał udział w piątek w uroczystościach upamiętniających zbrodnię z 10 lipca 1941 r. w Jedwabnem (Podlaskie), gdzie doszło do mordu na co najmniej 340 Żydach. Według ustaleń śledztwa IPN mordu – z inspiracji Niemców – dokonała grupa miejscowych Polaków. Śledztwo zostało umorzone w 2003 r.

Wiceprezes IPN wyjaśnił, że Oddział IPN w Białymstoku prowadzi badania dotyczące tej zbrodni. – Są pewne rzeczy, które rzucają nowe światło na to, co miało miejsce w Jedwabnem – zaznaczył.

– Myślę, że najważniejszą rzeczą, którą ustalił IPN w Białymstoku – z pewnym zastrzeżeniem, że to jeszcze nie jest opublikowane w książce naukowej – jest to, że w tej zbrodni brała udział grupa osób, którą można określić jako Polacy przywiezieni z zewnątrz. Wśród nich były takie osoby jak Mieczysław Kosmowski, który był agentem niemieckim – poinformował Szpytma.

Jak zaznaczył, to są ustalenia Pawła Kornackiego z białostockiego IPN”.

- Reklama -

Przyznam, że jako człowiek, który lata spędził na analizie dokumentów dotyczących tej zbrodni, jestem w ciężkim szoku, jak aspirant na szefa IPN może wypisywać takie nonsensy. Owszem, w całym zamęcie informacyjnym wokół Jedwabnego pojawiały się informacje o obecności „obcych osób” w Jedwabnem w dniu zbrodni. I nawet takie osoby rzeczywiście mogły tam być. Nie da się jednak udowodnić, że Niemcy je specjalnie sprowadzili.

Różnych dziwnych pogłosek w szumie informacyjnym zawsze jest sporo. Już bardziej wierzę w obecność ekipy filmowej i istnienie filmu z wydarzeń w Jedwabnem, który widział jeden ze świadków, niż sprowadzanie jakichś tajemniczych Polaków przez Niemców (niby jak mieli to „sprowadzenie” przeprowadzić i skąd tych Polaków wziąć?).

Jednak za prawdziwe trzeba uznawać nie relacje jaskrawe, czy wyjątkowe, tylko powtarzalne i układające się w schemat przyczynowo skutkowy. A w przypadku Jedwabnego ten schemat jest oczywisty: Niemcy przyjechali, zebrali Żydów, zjedli obiad, zamordowali Żydów w stodole zapewne część z nich wcześniej rozstrzeliwując (co musi potwierdzić ekshumacja). Oczywiście działo się to przy obecności polskich mieszkańców, którzy byli wciągani w różne etapy tej zbrodni. Trudno by było inaczej – przecież Polacy z miasteczka nie zostali wyrzuceni.

Dr Szpytma zapewne w nieuprawniony sposób powtarza jakieś plotki i przeinaczenia z tzw. żydowskich ksiąg pamiątkowych, które są źródłem faktograficznie bardzo wątpliwym i bez potwierdzenia zawartych w nich informacji w innych źródłach po prostu nie można traktować ich poważnie. Wstyd coś takiego robić.

IPN musi zostać uwolnione z kłamstwa jedwabieńskiego. Zanim tego nie zrobi, będzie i niestety jest, w tym obszarze, instytucją szkodliwą dla Polski.

Jedwabne. Sommer o ofiarach niemieckiej i sowieckiej okupacji. „Tablica upamiętnia wszystkich, którzy są anonimowi, nikt o nich nie pamięta” [VIDEO]

Najnowsze