Strona głównaOpinie„Uwaga, oszust!”. Bosak OSTRO o merze Lwowa. "Czy taki człowiek powinien być...

„Uwaga, oszust!”. Bosak OSTRO o merze Lwowa. „Czy taki człowiek powinien być naszym gościem?”

-

- Reklama -

Wicemarszałek Sejmu i jeden z liderów Konfederacji Wolność i Niepodległość Krzysztof Bosak wskazał, że na Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy w Gdańsku pojawił się mer Lwowa Andrij Sadowy. „Uwaga, oszust!” – napisał, nawiązując do sprawy polskiej spółki Control Process.

„Uwaga, oszust!” – tak rozpoczął swój wpis w mediach społecznościowych Krzysztof Bosak.

- Reklama -

Wskazał, że Andrij Sadowy to „postać symboliczna dla biznesowej współpracy polsko-ukraińskiej – Sadowy zasłynął bowiem z tego, że bezprawnie zerwał kontrakt z polską spółką Control Process SA, choć ta prawie ukończyła już zakład przetwarzania odpadów”.

„Obecnie Sadowy odmawia wypłacenia polskiej spółce należnych pieniędzy mimo wyroków kolejnych międzynarodowych sądów arbitrażowych” – zaznaczył.

Bosak nawiązał także do banderowskich sympatii mera Lwowa. „Sadowy to ten sam człowiek, który chętnie występuje pod wielkim pomnikiem Bandery stojącym we Lwowie, chwali się corocznym świętowaniem urodzin przywódcy UPA i potrafił stwierdzić, że «na przykładzie Bandery wyrosło nowe pokolenie», a «jego biografia to historia niezłomności»” – napisał.

Przypomniał też, że ukraiński polityk oburzał się, gdy w ubiegłym roku Anna Bryłka i Sławomir Mentzen odwiedzili Lwów. Sadowy nazwał ówczesnego kandydata na prezydenta Polski „prorosyjskim politykiem z polskim paszportem”, ponieważ przedstawiciele Konfederacji WiN krytykowali powszechny kult Ukraińskiej Powstańczej Armii w rządzonym przez niego od ponad dwóch dekad mieście.

„Niestety te 20 lat to (nie tylko w odniesieniu do Lwowa) czas naiwności polskich elit, braku asertywności i pomysłu na relacje z Ukrainą oraz odgórnej promocji banderyzmu przez ukraińskich polityków. Jeszcze w 2013 r. prawie połowa Ukraińców miała według badań krytyczny stosunek do UPA, dziś to tylko 8%. Przez cały ten czas polscy narodowcy przestrzegali przed rozwojem kultu zbrodniarzy jako uniemożliwiającym normalne relacje z naszym wschodnim sąsiadem, ale kolejne rządy PO i PiS chowały głowę w piasek” – ocenił Bosak.

Jego zdaniem sprawa polskiej spółki Control Process „pokazuje tę samą bezwzględność w relacjach polsko-ukraińskich na poziomie konkretnych przedsięwzięć gospodarczych”.

„Polska firma wykonała umówiony projekt już w 95%, a do ukończenia go zabrakło jedynie ostatnich niezbędnych prac po stronie miasta. Decyzją Sadowego Lwów zerwał jednak kontrakt o wartości 40 mln euro i nie wypłacił Polakom należnych pieniędzy. Polacy wygrali już siedem postępowań przed arbitrem FIDIC (Międzynarodowa Federacja Inżynierów Konsultantów). Arbitraż wykazał, że zerwanie kontraktu było bezprawne. Także Międzynarodowa Izba Handlowa w Paryżu przyznała rację polskiej firmie. Nawet Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy po wykonaniu kontroli stwierdziło naruszenia ze stront władz miasta. To ta sama instytucja, którą Zełenski chciał rok temu podporzadkować sobie, by ukręcić łeb śledztwom dotyczącym korupcji w jego najbliższym otoczeniu” – podkreślił.

„Burmistrz Sadowy ignoruje wyroki. W maju w sprawie inwestycji próbował interweniować konsul RP, który nie został jednak wpuszczony na teren budowy. Sadowy stosuje brutalną politykę faktów dokonanych. Czy taki człowiek powinien być naszym gościem w Gdańsku?” – pytał retorycznie Krzysztof Bosak.

Najnowsze