Strona głównaWiadomościPolskaPATOLOGIA w warszawskim szpitalu! Pacjenci czekają godzinami, partyjni znajomi Kacprzyka leczeni od...

PATOLOGIA w warszawskim szpitalu! Pacjenci czekają godzinami, partyjni znajomi Kacprzyka leczeni od ręki

-

- Reklama -

Zwykły pacjent zwija się z bólu i czeka godzinami na ratunek. Polityczny prominent wchodzi bez kolejki, natychmiast otrzymuje pakiet drogich badań, a diagnozę odbiera w komfortowym, odizolowanym pokoju. Na kanwie skandalu z milionowymi zarobkami młodego lekarza bez specjalizacji i radnego Koalicji Obywatelskiej Dawida Kacprzyka, portal zero.pl ujawnił, jak Warszawski Szpital Południowy zamienił się w prywatną klinikę VIP dla działaczy KO. Pacjentów podzielono na tych z ulicy i tych z salonów.

Warszawski Szpital Południowy to placówka w stu procentach nadzorowana przez stołeczny ratusz. Oddziałem SOR zarządza Dawid Kacprzyk – radny, były szef młodzieżówki KO i niechlubny bohater niedawnych doniesień o gigantycznych zarobkach rzędu 1,6 mln zł rocznie.

- Reklama -

To za jego sprawą stołeczny SOR zamienił się w ekskluzywną przychodnię dla wybranych. Podczas gdy zwykły pacjent z poważnymi objawami musi czekać na pomoc ponad cztery godziny, partyjni dygnitarze obsługiwani są natychmiast, a czas do wydania diagnozy spędzają w komfortowych, zamkniętych wnętrzach Centrum Chorób Kręgosłupa.

Dokumentacja medyczna ujawnia absurdalną skalę tych przywilejów i traktowanie publicznego sprzętu jak prywatnego folwarku. We wrześniu 2025 roku wpływowa warszawska działaczka KO zgłasza się na SOR z banalną diagnozą: „złe samopoczucie i zmęczenie”. Choć mija po drodze trzy inne szpitale, wybiera placówkę na Ursynowie. Już po 14 minutach rusza lawina kilkudziesięciu badań, które nie stanowią standardu w ratownictwie medycznym. Lekarze rzucani są do obsługi zdrowej polityk, zamiast ratować przypadki zagrażające życiu. Miesiąc później kobieta wraca z identycznymi objawami – scenariusz błyskawicznej i priorytetowej obsługi powtarza się co do minuty.

Podobnych przypadków jest więcej. W lutym 2026 roku wysoki rangą urzędnik państwowy z urazem kolana otrzymuje w godzinę kompleksową diagnozę, za którą na wolnym rynku musiałby zapłacić niemal tysiąc złotych. Innym razem mało znana poseł KO z objawami zwykłej jesiennej infekcji jest traktowana jak pacjentka walcząca o życie. Badania zlecono po 16 minutach od wejścia.

Festiwal nieuzasadnionych medycznie procedur obejmuje również rodziny polityków. Krewny jednego z czołowych liderów partii, zgłaszający biegunkę, zostaje przyjęty od ręki i w niespełna cztery godziny przechodzi gastroskopię, kolonoskopię oraz tomografię komputerową jamy brzusznej. Zwykły pacjent bez bezpośredniego zagrożenia życia na same tylko badania endoskopowe czeka w polskim systemie miesiącami.

Powołując się na relacje personelu portal zero.pl zaznacza, że przez samych medyków pracujących w Warszawskim Szpitalu Południowym, oddział zaczął być prześmiewczo nazywany „prywatną przychodnią Dawida Kacprzyka”.


Dyrekcja szpitala nie raczyła wyjaśnić tych przypadków. Zamiast tego, autorowi dziennikarskiego śledztwa Patrykowi Słowikowi grozi konsekwencjami prawnymi za ewentualne ujawnienie danych medycznych oraz możliwość wejścia w posiadanie tych danych w sposób nieuprawniony.

Sam Słowik zaznaczył, że zna nazwiska pacjentów, o których pisze, ale ich nie przytacza, bo „politykom też przysługuje prawo do prywatności w zakresie ich stanu zdrowia”. Odpowiednie dokumenty przekazał natomiast do Narodowego Funduszu Zdrowia.

Pytanie, czy urzędnicza kasta znów nie spróbuje po cichu zamieść całej afery pod dywan? Znając realia, aparat państwowy rzuci tłumowi na pożarcie jakieś płotki, byle tylko zagwarantować całkowitą bezkarność grubym rybom i głównym decydentom.

Źródło:zero.pl

Najnowsze